1. Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają.
Mam czterdzieści pięć lat, jestem żonaty i z tego małżeństwa nie mam dzieci. Będę szczery, należę do tak zwanych nowobogackich. Nie wszyscy nas lubią i różnie o nas mówią, ale wiem jedno: nikt mi nic nie dał. Na wszystko, co mam musiałem zapracować sam. Kiedy inni jeszcze smacznie spali, ja już urabiałem się po łokcie, załadowując dostawczaka towarem. Kiedy reszta społeczeństwa oglądała telewizję przy zimnym piwku, ja liczyłem utarg i robiłem zamówienie na następny dzień. Nie było w tym żadnej filozofii.
Zaczęło się kilka lat temu od małej firmy, wiary w siebie, odwagi, serdecznych przyjaciół i dobrych doradców. Parę ryzykownych, lecz trafnych decyzji sprawiło, że szybko zacząłem obracać dużymi pieniędzmi. Dziś, mimo stosunkowo młodego wieku, cieszę się wysoką, ustabilizowaną pozycją społeczną. Mam wszystko, co potrzebne do życia: luksusową willę z basenem, własnego kierowcę, pieniądze.
Mniejsza z tym, tak naprawdę to nie o tym chciałem mówić. Mam dużo lepszy temat. Dziś chciałem opowiedzieć o mojej żonie. No cóż, w tym momencie uśmiecham się do siebie. Moja żona waży siedemdziesiąt pięć kilogramów. Zastanawiasz się, co w tym takiego dziwnego. Zapewniam cię, że nie zawsze tak było. Oj nie zawsze.
Znowu się uśmiecham. Moja żona waży siedemdziesiąt pięć kilogramów i wygląda rewelacyjnie. Ostatnio tak bardzo się zmieniła, że trudno w to uwierzyć. Po tym wszystkim, co przeszła stała się seksbombą. Przynajmniej dla mnie. Jestem z niej dumny jak jasna cholera. Jest szczupła. No tak szczupła, ale nie chuda. Co to, to nie, chuda nie jest. Dlaczego to takie ważne? No cóż, inaczej byś na to patrzył, gdyby wiedział, jak wyglądała wcześniej.
Tak czy inaczej, dzisiaj jest prawdziwą, seksowną, pociągającą i ze wszech miar podniecającą kobietą. Już miesiąc minął, jak wróciła z ostatniego zgrupowania sportowo — rehabilitacyjnego, a ja wciąż nie mogę przywyknąć do jej nowego wyglądu. Przy jej wzroście te siedemdziesiąt pięć kilogramów układa się w przepiękne zaokrąglenia i wypukłości. Po operacji plastycznej jej piersi wyglądają jak dwa napęczniałe, duże balony. A tak, zrobiła sobie implanty cycków. Dlaczego nie? Wolę wydać kasę na to niż na cokolwiek innego. Jeszcze raz się uśmiechnąłem. Jej cycki są zajebiste. Aż chce się je wziąć w dłonie i pieścić.
Poza tym zapuściła włosy. W tej chwili sięgają jej do ramion. Są gęste i lśniące, pięknie okalają doskonale wypielęgnowaną twarz. Jej cera, po tych wszystkich zabiegach jest delikatna. Nie pozostał najmniejszy ślad, czy blizna. Potrzebne jej to było. Nie tylko ze względów estetycznych. Nie masz pojęcia, jak zmienia się psychika kobiety, kiedy zaczyna się czuć seksi. Od razu widać, że jest bardzo szczęśliwa. Jej oczy promienieją blaskiem, jakąś taką energią życia.
Może to mało filozoficznie zabrzmi, ale ja sam czuję się tak, jakbym był w siódmym niebie. Elżbieta to cudowna, przepiękna dziewczyna. Mówią, że pieniądze szczęścia nie dają. Jednak w tym przypadku, mam wątpliwości. Tak swoją drogą, uważam, że każdej kobiecie należy się czasem odrobina luksusu. Jednym słowem wypiękniała.
Wiesz co, wczoraj, przed snem, stanęła przede mną zupełnie naga. Patrzyłem na nią z takim pożądaniem, że sam byłem zaskoczony. Erekcję miałem niebotyczną. Zobaczyłem przed sobą motyla, anioła i diabła w jednej osobie, tą samą, którą znam tyle lat, a jednocześnie zupełnie obcą, nową. Zakręciło mi się w głowie.
Chyba spostrzegła iskierki w moich oczach, bo spytała zaczepnie:
-I co mężu, teraz bardziej ci się podobam?
-O, tak! - mruknąłem porozumiewawczo.
-Powiedz mi, jesteś ze mną szczęśliwy?
-Cóż to za pytanie? Jak najbardziej, - uśmiechnąłem się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz