4. Była wilgotna i gorąca.
W odpowiedzi złożyłem na jej szyi czuły pocałunek. Nadal padało, chociaż mniej intensywnie.
-Schowajmy się, - powiedziałem, - bo w końcu się przeziębimy.
Skinęła głową, chwyciła moją dłoń i poprowadziła pod daszek. Wyjęliśmy z bagaży duże, miękkie ręczniki i wycieraliśmy się nawzajem. Nasze ciała były trochę zziębnięte, ale bardzo rozbudzone. Przy każdym ruchu okazywaliśmy sobie dużo czułości. Powoli robiło się nam coraz cieplej.
Kiedy byliśmy już całkowicie susi, baz ubrania wsunęliśmy się w miękkie posłanie. Przywarliśmy do siebie w ciasnym uścisku. Słyszeliśmy nawzajem bicie swoich serc. Po chwili zaczęliśmy się całować. Najpierw były to delikatne muśnięcia warg, a później coraz bardziej namiętne. Bardzo szybko zrobiło się nam gorąco. Po jakimś czasie ponownie zapragnęliśmy miłosnych igraszek. Ułożyliśmy się więc w pozycji sześćdziesiąt dziewięć.
Jej cipka znalazła się tuż przy moich ustach, pachniała. Była wilgotna i gorąca. Mój sterczący kutas swoim czubkiem dotykał jej twarzy. Było mi ciepło i wygodnie. Bez pośpiechu palcami rozwarłem płatki jej różyczki. Zacząłem lizać wnętrze muszelki. Zadrżała, ale po chwili rozluźniła się i szerzej rozchyliła uda, pozwalając mi na pieszczoty.
Po chwili poczułem jej usta na moim bananie. W jej ustach było gorąco, mokro i bardzo przyjemnie. Ssała, delikatnie pieszcząc językiem żołądź. Po paru minutach przerwała, by zacząć lizać moje jaja. Po plecach przebiegł mi delikatny dreszcz.
Chwyciłem ustami jej falbankę i zacząłem obracać jak najsłodszy cukierek. Odruchowo przysunęła się bliżej, nie czekałem dłużej, zabrałem się za jej łechtaczkę. Poczułem, jak jej cipka mimowolnie kurczy się i rozluźnia. Usłyszałem cichy, stłumiony jęk.
Po chwili zabrałem się za lizanie okolic jej szparki oraz wewnętrznej strony ud. Było to bardzo przyjemne, pieściłem moją samiczkę, a jednocześnie sam byłem pieszczony. Wszystko odbywało się spokojnie i może właśnie dlatego było takie podniecające.
Moja kobieta była bardzo dokładna, z najwyższą pieczołowitością zajmowała się moim drążkiem. Był gruby i twardy, a mimo to ssała go jak smoczek. Kiedy indziej znowu łykała po same jaja, by po paru sekundach zwolnić uścisk i lizać samą żołądź. W końcu zacisnęła dłoń i przejechała do samej podstawy. Skórka mało nie pękła. Jęknąłem, mój fiut zrobił się fioletowy. W tym momencie zaczęła się nim bawić i obracać na wszystkie strony, zupełnie tak, jak owoc wyjęty z nektaru. Miałem wrażenie, że moje ciało unosi się nad posłaniem.
W tym momencie trysnąłem prosto w jej gardło. Łykała wszystko, co poleciało.
-Aaaaaaach!!! - jęknąłem.
Zaczęła cicho chichotać. Ponownie wziąłem do ust jej łechtaczkę. Ssałem zdecydowanie, ale niezbyt mocno. Stopniowo zbliżała się do orgazmu. Jej cipka gwałtownie zaciskała się, po czym powoli się rozluźniała. W końcu stężała, jak po ukąszeniu węża i tak została.
Moja kochanka drżała na całym ciele. Delikatnie gładziłem jej muszelkę, dopóki się nie uspokoiła. Po kilku minutach zasnąłem. Przez sen czułem jej zapach, moja głowa spoczywała na jej udach.
Obudził mnie śpiew ptaków, dochodził zewsząd i był przepiękny. Podniosłem się i rozsunąłem namiot. Owiało mnie chłodne powietrze.
-Która godzina? - spytała.
-Wpół do czwartej, - odpowiedziałem.
Wyszedłem i od razu moje ciało pokryło się gęsią skórką. Okryłem się więc kocem. Po chwili poczułem, jak moja żona opiera się o moje plecy. Znad przeciwległego krańca lasu wyłaniała się bladoróżowa tarcza słoneczna. Jego promienie rozświetlały, snującą się nad polaną, mgłę. Świat wyglądał jak wyjęty z bajki. Obserwowaliśmy to wszystko z zapartym tchem, czując się, jak pierwsi ludzie w raju.
KONIEC.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz