Szukaj na tym blogu

25 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

8. Jesteśmy chyba bratnimi duszami.


Jej słowa podziałały na mnie jak płachta na byka. Były jak petarda wsadzona pod garnek. Pierdolnięcie było niesamowite. Dlatego nie byłem w stanie się powstrzymać i powiedziałem: 

-Wiesz co, jesteśmy chyba bratnimi duszami, - powiedziałem. 

Uśmiechnęła się podejrzliwie. Musiała czuć, że za chwilę możemy stracić kontrolę nad sytuacją. 

-Tak? Dlaczego? - zapytała jednak tak, jakby o niczym nie miała pojęcia. 

-Bo to też i moje najbardziej wrażliwe miejsce, - powiedziałem z głębokim westchnieniem.

Miałem wrażenie, że czas się zatrzymał. Może nie tyle byłem podniecony, chociaż to też, ile przede wszystkim niesłychanie poruszony. W tej chwili działy się takie jakieś małe cuda. 

-Daj, niech go dotknę, - dodałem po chwili zastanowienia.

Powoli zacząłem się do niej zbliżać.

Jej reakcja była natychmiastowa. Jakby otrzeźwiała. 

-Chyba cię pogięło, - powiedziała uniesionym głosem, tak jakby obawiała się, że za chwilę rzeczywiście może do czegoś dojść, - Chcesz mieć problemy? 

Patrzyłem na nią jak wygłodniały wilk. 

-Jakie problemy? Może i chcę. Może warto zaryzykować. Beata, daj spokój. 

-Ale ja nie chcę, - odcięła się.  

Moje podniecenie szybko narastało. Miałem ochotę ja zgwałcić. Czułem, że ma nad nią przewagę. 

-No Beata, daj spokój, - mówiłem, aby ją uspokoić, jednak mając nadzieję, że zmieni zdanie. 

Nie wyglądało na to, aby chciała mnie do siebie dopuścić. 

-Coś ty. Spadaj, - powiedziała stanowczo.

Nie rezygnowałem.  

-Beatka. Tylko dotknę. 

Taa… akurat, od dotknięcia tylko by się zaczęło. 

Miałem wrażenie, że jednak rozważa taką możliwość. 

-Zwariowałeś, - powiedziała.

To było zaprzeczenie, a jednak tak jakoś dziwnie brzmiało. Przynajmniej w moich uszach. 

Chwyciłem ją w pół i próbowałem dostać się pod jej ubranie w okolicy brzucha. Okazało się to nieskuteczne. Wymknęła mi się i szybko uciekła na dwór za róg budynku. 

-Beata, nie wygłupiaj się. Nie chcesz chyba nocować na dworze. Wracaj, - wołałem za nią.  

-A będziesz grzeczny, rozbójniku? - odpowiedziała, chcąc się upewnić, że wszystko będzie w porządku, jak wróci. 

-Będę, - obiecałem, choć nie miałem pojęcia, jak zachowam się w chwili próby. 

-Naprawdę? 

-Naprawdę. 

W końcu wróciła, ale wydawało się, że jest dużo bardziej ostrożna. Wydaje mi się, że miała po temu solidne powody. Mnie było bardzo trudno zapanować nad sobą. 

Jak teraz z perspektywy czasu patrze na to wszystko to wydaje mi się, że od samego początku zmierzało to do jednego ściśle określonego celu. Chociaż wtedy ani ona, ani ja bym tak tego nie nazwał. No cóż, tego samego dnia tyle, że jeszcze później roztaczałem przed nią wizję co i jak moglibyśmy razem robić, a ona się tylko śmiała i mówiła, że do reszty zwariowałem.

-Jakie pozycje lubisz najbardziej? Na jeźdźca?  A może od tyłu na leniucha? - pytałem, chcąc ją sprowokować do ostrzejszych i bardziej szczerych zwierzeń. 

Byłem przekonany, że dziewczyna już po pierwszym takim pytaniu się zablokuje i nie będzie chciała mówić, ale ona się tylko uśmiechnęła i swobodnie podjęła temat. 

-No, ta ostatnia jest dobra, ale chyba rzeczywiście tylko dla leniwych.

-Nie, no co ty, oczywiście, że jest fajna. Kiedyś tak dobrałem się do koleżanki, kiedy nocowała u mnie w domu. 

-Nie mów, bzyknąłeś ją od tyłu na leżąco?

-No i to przy rodzinie.

Spojrzała na  mnie mocno zdziwiona. 

-Jak to? I nic nie widzieli? 

-No nie. Oglądali telewizję. Leciał jakiś dobry film. 

-Ale z ciebie aparat.

-No może i aparat, ale wszystko jest dla ludzi. Poza tym wtedy byłem o połowę młodszy. Nie to, co teraz. Poza tym lubię różne pozycje. Chodzi o to, żeby było różnorodnie. Lubię, jeśli to najpierw sama kobieta robi to przede mną. Sama. Lubię patrzeć. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...