Szukaj na tym blogu

10 września 2023

Nowobogacki

4. Poruszała się na mnie niczym jeździec.


W końcu moja pani uwolniła mnie ze swojego miłosnego uścisku. Uśmiechnęła się i ponownie znalazła się w wodzie. Patrzyła mi prosto w oczy i powoli zbliżała się do mnie. Wiedziałem, że będziemy się kochać dalej, kochać mocno i zwariowanie. Znałem jej temperament, jednak nie miałem pojęcia, jakie pozycje wybierze.

Siedziałem na specjalnym stopniu w wannie. Moje nogi były wyciągnięte przed siebie, a kutas sterczał pionowo do góry, niczym rakieta. Zbliżała się, nie odrywając ode mnie wzroku. Miałem wrażenie, że rejestruje każdy mój ruch, jak drapieżnik czyhający na swoją zdobycz. Po plecach przebiegł mi słodki dreszcz.

W końcu mnie dosiadła. Usadowiła się okrakiem, ujęła kutasa w dłonie i nakierowała do swojej cipki. Następnie nadziała się na niego jak kurczak na rożen.

Moje jądra były ściśnięte między udami, a skóra na fiucie naciągnięta do granic możliwości. Uczucie, jakiego doświadczałem przy każdym jej ruchu, było niesowite.

Ujęła nie dłońmi za kark, kolana oparła na siedzisku, tuż przy moich pośladkach, opadała i unosiła się. Cały czas nie odrywała ode mnie wzroku. Miałem wrażenie, że ten numerek jest tylko i wyłącznie dla mnie, że całą swoją uwagę i energię che poświęcić tylko po to, by sprawić mi jak największą przyjemność. Ona miała już swój orgazm i nie zawracała sobie głowy dochodzeniem do drugiego. W tej chwili chciała z pełną świadomością poprowadzić mnie do krainy rozkoszy. Nie obchodziło jej nic innego tylko to, by sprawić mi jak największy odjazd. Jej zaangażowanie sprawiło, że poczułem się jak ktoś wyjątkowy, ktoś bardzo kochany.

Wprawiła swoje ciało w ruch, który przypominał kołyszące się fale na oceanie. Wpadłem w panikę, miałem wrażenie, że spuszczę się już po chwili. Zdawała się wyczuwać każde drgnięcie moich mięśni, każdy grymas twarzy. Mimo iż byłem na samej granicy orgazmu, nie trysnąłem. Moja żona dostosowała się do moich odczuć lepiej, niż zrobiłbym to ja sam. Czułem się jak wulkan tuż przed erupcją, w którym wszystko wrze. Jej piersi delikatnie ocierały się o moją klatkę piersiową. Strumienie wody, wyrzucane z dysz, intensywnie masowały moje ciało, a ona kołysała się łagodnie.

-Czujesz mnie? - spytała. - Czujesz, jak moja cipka zaciska się na twoim mieczu?

-Och, czuję, czuję! Jak bardzo czuję! - jęczałem.

-Teraz będę ją powoli zaciskać, mocniej i mocniej. Chcę, byś trysnął we mnie mocno, naprawdę mocno.

Przed moimi oczami zaczęły migotać kolorowe kółeczka. Jej jaskinia miłości z każdym ruchem była coraz ciaśniejsza, coraz szczelniej ogarniała moją męskość. Podniecały mnie jej słowa, takie pewne, bezpośrednie.

Poruszała się na mnie niczym jeździec w zwolnionym tempie. Kadr po kadrze dochodziła do mety, mojej mety. Bezwładnie opadłem na oparcie basenu, zatopiłem się we własnych doznaniach.

-Och bierz mnie, bierz, całego! - jęczałem półprzytomnie.

-Patrzyła mi prosto w oczy i uśmiechała się.

Poczułem mrowienie na czubku głowy, a później w palcach stóp i rąk. Po chwili ciarki ogarniały całe moje ciało. Ostatnią rzeczą, jaką zapamiętałem ze świata zewnętrznego, był jej wspaniały, ciepły uśmiech. Później byłem już tylko jednym, wielkim orgazmem.

Resztę mogę opisać na podstawie tego, co ona mi opowiedziała. Przez prawie pięć minut miotałem się w trudnych do opisania skurczach i spazmach. Trysnąłem w nią z taką siłą, że spowodowało to u niej orgazm.

Jak to sama określiła:

-Wyrwało cię z rzeczywistości z taką siłą, że twój podmuch porwał także i mnie.



KONIEC


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...