Szukaj na tym blogu

29 września 2023

Luksusowy apartamentowiec

12. Przemówię jej do rozsądku.


-Proszę cię Beata, wyjdź, - zacząłem prawie błagać.

Myślałem, że jakoś przemówię jej do rozsądku, ale ona tylko zaczęła się śmiać. Głośno i serdecznie. Poczułem się jak ostatni baran. 

-No patrzcie, wstydzi się jak panienka. Nie mów, że to ci przeszkadza, że się krępujesz, bo nie uwierzę. No dalej, nie przeszkadzaj sobie, myj się, - mówiła spokojnym, choć prowokacyjnym głosem, doskonale wiedząc, że nie będę w stanie tego zrobić.

To trwało chwilę, ale ta chwila była bardzo długa. Zastanawiałem się co mam zrobić, jak się zachować. Z jednej strony trafiła mi się niesamowita okazja, okazja, o której zawsze marzyłem i na którą, od nie wiem jak dawna, czekałem. Z drugiej jednak to był jakiś zakazany owoc. Obydwoje byliśmy już zajęci i zasady moralne kazały nam nie mieszać się w takie zażyłości. 

Miałem dylemat: brać, czy nie brać, bzykać, czy nie bzykać. Czy teraz miałbym z tego z własnej woli zrezygnować? Jeśli tak, to na pewno później będę tego żałował. Kołatało się we mnie pytanie: co zrobić, jak się zachować? Pójść na żywioł i skoczyć na głęboką wodę? Zaryzykować? I jeszcze jedno: co, jak ona tego nie chce? Jak zacznie krzyczeć i oskarży mnie o gwałt? Co wtedy? Czy będę w stanie ponieść takie konsekwencje? 

Następne chwile mnie przerosły. Chyba natura sama wzięła górę i przejęła kontrolę nad moimi ruchami. Nie wiem. Inaczej tego nie potrafię nazwać. Po prostu podszedłem. Tak normalnie do niej podszedłem, wypuszczając po drodze ręcznik. Nie zareagowała w żaden sposób, który wskazywałby na to, że tego nie chce. 

Może nie wiedziała co się za chwilę stanie. Może nie do końca. Zresztą, co tu dużo gadać, ja też nie wiedziałem. W każdym razie nie planowałem tego, nie zastanawiałem się, po prostu chwyciłem ją w pół, w talii nieco powyżej bioder. Śmiała się bardzo serdecznie i ciepło, wręcz rozbrajająco. Byliśmy jak dzieci. Jak małe dzieci bawiące się w piaskownicy. Jednak to nie była niewinna zabawa, choć może na taką wyglądała. To był prosty chwyt. Złapałem tę dziewczynę, koleżankę z pracy w pasie. No wszystko w porządku. No nie do końca, bo ja byłem nagi, a mój podniecony penis sterczał już jak głupi gotowy do akcji. 

Obróciła się i nagle znalazłem się z jej plecami. W tym też nie było nic zdrożnego, poza tym, że nie miałem na sobie ani jednej części garderoby. Nic. Byłem goły ze sterczącym kutasem między nogami. 

-Co robisz? Puść mnie. Ej, no puść mnie, - powiedziała to tak słodko, tak gorąco i niewinnie, że już wiedziałem, że oboje tego chcemy. 

Nie puszczałem, bo jej dotyk sprawiał mi tak wielką przyjemność, że trudno by było mi nawet to opisać. Boże, byłem goły. Stała przede mną. Trzymałem ją w pasie. Była taka miękka, taka ciepła, tak ładnie pachniała. Chociaż to był chyba pot. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek czyjkolwiek zapach potu tak mi się podobał. 

-Jarek, przestań, - mówiła, - no co ty robisz. 

Nie przestawałem. Nie miałem najmniejszego zamiaru. Ciężko oddychałem i było mi tak niesamowicie dobrze. Chciałem rozpłynąć się w tym wszystkim. 

Chyba to wyczuła, bo zareagowała jakoś tak inaczej. Zamiast się kurczyć i próbować wyrwać, nieco się rozluźniła. Niewiele, ale jednak. To był sygnał. Potrzebowała faceta w tym konkretnym celu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...