Szukaj na tym blogu

1 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

14. Nie przestawaj.


-Jezu przestań, proszę cię, - odezwała się, a jej głos wydawał się coraz słabszy i coraz bardziej drżący. 

Jeszcze mocniej wyprężyła całe ciało i wygięła się do tyłu, tworząc z pleców łuk. 

-Mam przestać? Naprawdę? Chcesz tego? - powiedziałem wprost, bo wiedziałem, że jakaś tajemnicza granica została już przełamana. 

Odwróciła głowę i spojrzała mi w oczy. 

-Nie. Nie przestawaj. Rób tak dalej, - powiedziała. 

Nie czekając, wbiłem w jej pępek paznokieć małego palca, który był najostrzejszy. Zapomniałem go obciąć ostatnim razem, zaczynał się kruszyć i było ostry jak brzytwa. Wiem, że to niezbyt estetycznie i nie ma się czym chwalić, ale w tej chwili to było doskonałe narzędzie i ja jakoś podświadomie o tym wiedziałem. 

Zaczęła drżeć i trząść się na całym ciele. Zamiast się wyrywać, wiła się jakoś tak dziwnie, jeszcze mocnej do mnie przywierając i domagając się bardziej intensywnych pieszczot. Nawet jakby chciała, nie potrafiłaby uciec. Nie w tej chwili. Ona była już moja a ja jej. Przekroczyliśmy tę magiczną barierę, zza której nie ma już powrotu. W każdym razie żadne z nas tego nie chciało. 

Nie wiem. Nie umiem tego nazwać. Nie umiem też opisać tego, co wtedy dokładnie się działo. Zresztą nie wiem, czy to ma jakieś większe znaczenie. To było jak jakiś taniec. Ona stała przede mną ja za nią. Gdyby nie to, że byłem bez ubrania, wszystko byłoby jeszcze do zaakceptowania. Kołysaliśmy się na boki, do przodu i do tyłu. Moja ręka tkwiła pod jej koszulką, a paznokieć mocno wbijał się  w jej pępek. Drżała i robiła się coraz gorętsza. 

W pewnym momencie to zobaczyłem. Jak to mówią, okazja czyni złodzieja. Dostrzegłem doskonałe narzędzie. Nim jeszcze świadomie zdążyłem to wyartykułować, byłem pewny, że tego właśnie potrzebowałem. Proste, a jednocześnie tak niezwykle skuteczne.

To był spinacz. Chociaż nie taki zwykły jak do bielizny. Dopiero po wszystkim dokładnie zrozumiałem, co to jest i skąd to się tu wzięło. To był tak zwany krokodylek do kabli elektrycznych. Spinacz, tyle że metalowy, wąski i bardzo ostry. Dlatego tak się nazywa. Przypomina pysk krokodyla, wąski długi i z ostrymi zębami na końcu. Leżał na pralce i połyskiwał w promieniach zachodzącego słońca. 

Nim dziewczyna zdążyła się zorientować, w czym rzecz, miałem go już w swoim ręku. Byłem pewny, że chcę to zrobić. Byłem ciekawy i podekscytowany jakie skutki wywołam. 

Kiedy jedną ręką drażniłem jej pępek, drugą już rozkładałem ząbki tego małego potwora. Robiłem to delikatnie i ostrożnie, aby go nie upuścić. Niczego się nie spodziewała. Chwila zdawała się ciągnąć w nieskończoność, a ja byłem taki podniecony.

W ostatnim momencie chwyciłem za dolną krawędź jej pępuszka i ścisnąłem, tworząc cienki płatek. Tak cienki, abym mógł zapiąć to, co trzymałem w drugiej dłoni. Wciąż niczego nie podejrzewała. 

To była ta chwila, ten moment. Kiedy byłem pewny, że się uda, puściłem sprężynujące rączki, a metal szybko pokonał miękką tkankę i z całych sił wbił się we wrażliwą skórę dziewczyny. 

Nawet nie jęknęła, chociaż wiem, że powinna, bo to bolało. Nagle jej nogi odmówiły posłuszeństwa i osunęła się w dół. Musiałem ją przytrzymać, aby całkiem nie upadła. Spojrzałem na jej twarz. Wyglądała, jakby traciła przytomność. Jej źrenice uciekały pod górną granicę powiek, zrobiła się blada jak papier, a jej oddech stał się płytki i szybki. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...