21. Jak mała zepsuta kurtyzana.
Leżała na tej szafce jak kurwa, jak mała zepsuta kurtyzana. Szok. To skojarzenie pierwsze nasunęło mi się na myśl i tak mną tak zakręciło, że straciłem oddech. O Boże, miałem swoją własną kurwę w tej łazience. Nie mogłem w to uwierzyć, że takie miałem myśli. Zepsuta pizda sama chciała się rżnąć jak dzika kotka.
Oczy miała zamknięte, buzię szeroko otwartą i cycki wypięte mocno do góry. Prężyła się i wyginała na wszystkie strony. Trudno powiedzieć czy było jej wygodnie. Raczej nie, ale myślę, że ona w tej chwili się nad tym nie zastanawiała. Szafka była twarda, ale na tyle obszerna i mocna, że można było na spokojnie się położyć i pierdolić tak długo jak tylko się chce.
Jako posłanie służyły jej nasze ubrania: moje i jej oraz ręczniki. Porozrzucane pogniecione leżały pod jej plecami. Spoczywała na tym wszystkim w szeroko rozłożonymi udami. Tak szeroko jak tylko się dało. O to przecież chodziło. Jej stopy znajdowały się na podłodze, a głowa zwisała z drugiej strony.
Klęczałem między jej udami na posadzce, pochylony nad rozwartą, mokrą, gorącą, panującą cipeczką. Szalałem, liżąc, pieszcząc, dając tyle rozkoszy, ile tylko byłem w stanie. Dłonie wsunąłem pod jej uda i w ten sposób podtrzymywałem swoją pozycję. Nie chciałem, by mi się odsunęła.
Chwilę później mój wielki, napęczniały, opleciony siecią fioletowych żył kutas siedział już połową długości w jej ciasnej, sprężystej, wilgotnej cipeczce i śpiewał z radości jak skowronek nad polem. Boże, cóż to była za rozkosz! Znów robiło mi się ciemno przed oczami.
Wiedziałem, że nie mogę tak zostać, że muszę zacząć wykonywać posuwisto zwrotne pełne i głębokie ruchy. Tak jak rasowy napalony kochanek. Nie było zmiłuj. Musiałem spełnić swoje zadanie co do ostatniego punktu. Bałem się jednak, że jak tylko się ruszę choćby o centymetr, moim ciałem szarpnie potężny skurcz, a z penisa znów strzeli strumień gorącej spermy i, kurwa, będzie po wszystkim. Na dodatek spuszczę się prosto w jej spragnioną pizdeczkę.
Chociaż powiedziała mi wcześniej, że jest po operacji i nie może mieć już więcej dzieci, ale wolałem nie ryzykować. Ryzyko było i to duże, bo mój penis był już na granicy wytrzymałości, a jej szparka jakby na zawołanie zaczęła kurczyć się jak szalona, w błyskawicznym tempie doprowadzając mnie na sam szczyt niebiańskiej rozkoszy.
-No już, no dawaj, dawaj, - zachęca go gorącym głosem.
Nie miałem przy niej najmniejszych szans na żadne miganie się od powierzonego zadania. Jeżeli na to liczyłem, to byłem w dużym błędzie. Szybko przekonałem się, że nie była jedną z tych biernych i pokornych dziewczyn, które podczas seksu leżą i czekają na to, co zrobi partner. Od razu pokazała co z niej za ziółko.
Kiedy tylko zorientowała się, że mogę chcieć się wykręcić od porządnego wyruchania jej pizdeczki, na chwilę przerwała, ostro spojrzała na mnie, a później kazała mi się natychmiast położyć na tej szafce. Kiedy już leżałem jak śledź z kutasem sterczącym pionowo w górę i jajami ściśniętymi między udami, wlazła na mnie i dosiadła mnie tyłem jak rasowa dżokejka. Była dzika napalona. Nie przejmowała się moimi drobnymi niewygodami oraz tym, że nie do końca byłem zadowolony w takiej sytuacji.
Teraz mogłem tylko błagać Boga o zmiłowanie, bo już na pewno nie jej. Mój fiut w głośnym mlaśnięciem gładko i głęboko wszedł w jej ciasne, gorące i spragnione wnętrze a z mojego gardła wydobył o się przeciągłe:
-Oooooooooch!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz