Szukaj na tym blogu

12 października 2023

Monika

3. Ty stara dziwko.


Czułem drgania jej mięśni, zwijała się i prężyła z rozkoszy, a kiedy nie odpowiedziałem, dodała:

-Och jak mi dobrze, wspaniale. Liż mnie, liż! 

Co miałem robić? Nurkowałem w jej cipeczce coraz głębiej i coraz dalej czułem, jak mój kutas pulsuje, jak szarpie się w nagłych skurczach. Była słodka, gorąca, niepowtarzalna, taka, jaka powinna być idealna kobieta. 

-Ych, och, ych, och… - jak pływak chwytałem powietrze, zanurzając się w jej kobiecości.

Za każdym liźnięciem mocno uderzała mnie piętami w boki. 

-Och Moniko! - udało mi się wyrzucić ze swoich płuc jedno głośniejsze westchnienie. 

Czułem jak jej jędrne uda, coraz mocniej się zaciskają, jak jej kształtne pośladki coraz intensywniej dygoczą. 

-Och, och, tak, tak! - powtarzała głośno. 

To była czysta rozkosz. Chciałem ją pieścić, całować tak głęboko, tak daleko, że trudno sobie to nawet wyobrazić. Wiecie co? Ta wariatka nagle poderwała się z miejsca.

-A teraz daj mi tego swojego fiuta! - krzyknęła radośnie.

Zmusiła mnie, bym odwrócił się na plecy i położyła się między moimi nogami. Od razu przyssała się do kutasa. Boże, jak ona trzymała mnie za jaja! Myślałem, że poszybuję prosto na księżyc.

Ściągnęła skórę tak mocno, że aż bolało. Otworzyła szeroko usta, głowicą dźgałem w jej podniebienie. Boże, jej język! Jej język tańczył na żyle od spodu. Tańczył, ale nie tak normalnie, powoli, tylko tak szybko, zwariowanie, miałem wrażenie, że stanowi osobny byt. Na dodatek, co chwilę czułem delikatny uścisk jej zębów. Po prostu niebo. Leżałem kompletnie zniewolony przez babę i wyłem z rozkoszy.

-Ooooooch Mirando, Mirando… bierz mnie… oooooo!!!

Wariatka jedna. Śmiała się, myślałem, że to mój koniec a ona się śmiała. Na tej jej szeroko otwartej, buzi widziałem szczery, serdeczny uśmiech. Bawiło ją to. 

-Lubię takie grube fiuty, - powiedziała w krótkiej przerwie, między kolejnymi etapami. 

Leżała między moimi, szeroko rozsuniętymi, nogami. Zachwycałem się jej anielską twarzą, jasnymi włosami, cudownie zgrabną sylwetką i byłem coraz bliższy orgazmu. 

-Boże Mirando, Mirando! - powtarzałem w kółko.

Przechyliła nieco głowę i chwyciła ustami sam czubek mojego chuja. Jej rączka jeszcze mocniej ciągnęła napletek do dołu. Wspierała się przedramieniem o moje podbrzusze, czułem jej wspaniałe cycki na jajach. Ssała i ciągnęła tak zachłannie, jakby miała zamiar wyciągnąć ze mnie wszystkie soki. 

-Słodkości ty moje… och kobieto… grzeszna kobieto! - mamrotałem półprzytomnie. 

Ciągnęła, po prostu ciągnęła, lawirowała językiem ze wszystkich stron. Niesamowita baba! Jakaż ona była wspaniała. Czułem jej słodkie usteczka tuż za grubą żyłą i zaciskałem zęby, by nie krzyczeć zbyt głośno. 

-Yyyyyyy, yyyyyyyych, yyyyych!!! - wyrzucałem z siebie. 

Nie zwalniała uścisku, nie odpuszczała. Ciągnęła tak, jakby już na tym etapie ta gra miała się skończyć potężnym wytryskiem. Mój fiut pulsował, w coraz intensywniejszych skurczach. Walczyłem ze wszystkich sił, ale byłem coraz bardziej bezradny. Robiła ze mną, co chciała, jakby znała tajemny klucz do mojego ciała.

W końcu mnie dosiadła i… to dopiero była prawdziwa rozkosz. Nadziała się na mnie z głośnym, przeciągłym westchnieniem.

-Uuuuuuuuuuaaaaach!!! 

Miała wspaniałą, taką wielką, taką porządną, dupę. No wiecie. Mój tors ginął między jej obfitymi pośladkami, a jak na mnie siadała, to czułem się, jakby mnie ściskał wąż boa. Całym ciężarem rozgniatała moje jaja. Wchodziłem w nią po samą macicę. Rozstawiłem szeroko nogi, by całkiem nie zgniotła mich klejnotów. Było bosko. Takie porządne babskie jebanie.

Góra, dół, góra, dół… rytmicznie, nie za szybko, za to bardzo pewnie i głęboko.

-Oooooch, ty stara dziwko, oooooch spuszczę się, oooooch spuszczę się w ciebie! - krzyczałem coraz głośniej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...