Szukaj na tym blogu

15 października 2023

Monika

6. Jesteś niesamowitym kochankiem.


Charczała, dyszała, stękała, a ja ją ruchałem i ruchałem. Wszystko we mnie krzyczało: “spuść się, spuść się!!!” Mój kutas penetrował jej ciasne wnętrze, gotowy do ostatecznego strzału. Podpierała się na dłoniach, mocno wyginając się do tyłu na mój tors, oddając mi się całkowicie i bezwolnie. 

W końcu nie wytrzymała napięcia. Po prostu wstała i uklękła na brzegu sofy. Wciąż w niej siedziałem. Jakimś cudem ciągle trzymała mnie w sobie. Stałem na podłodze, a ona klęczała i, trzymając ją za ramiona, pierdoliłem od tylca. 

-Aaaaaach… jaaaak… mi… doooobrze… taaaaaak!!! - wrzeszczała.

Jej cipeczka szalała w opętańczym tańcu. 

I raz i dwa, i raz i dwa… w szybkim tempie waliłem ją.

To było boskie, nawet nie pamiętam, ile to trwało. W którymś momencie kompletnie straciłem poczucie rzeczywistości. Szaleliśmy w najlepsze. Sekundy stawały się wiecznością. Każdy ruch był jak eksplozja jak koniec świata. Wlazła na łóżko i klęcząc, przodem ciała opadła na oparcie kanapy.

Położyłem się pod jej pośladkami, a ona usiadła na moim podbrzuszu, nadziewając się na mojego kutasa. To była dziwna pozycja. Ułożony byłem wzdłuż twej wersalki a ona w poprzek i tak się kochaliśmy.

Siedziała na mnie jak jakaś nimfa jak rusałka. Jedna jej noga była pod moimi plecami a druga między udami. Mój kutas był twardy, jak kij bejsbolowy wdzierał się w nią ostro i bezceremonialnie. 

-Och tak, ooooch tak! - dyszała.

Patrzyłem na te jej zajebiście zgrabne pośladki. Patrzyłem, jak mój chuj wchodzi i wychodzi i myślałem, że wyzionę ducha. Po prostu brakowało mi już tchu. 

Opadała i unosiła się, opadała i unosiła się, galopując na mnie na skraj wszechświata. I nagle wyskoczyłem z niej. To było ponad moje siły. Chwyciłem w garść moją rakietę i strzeliłem. Kurwa, jak ja strzeliłem! Zaznaczyłem spermą całe jej plecy. 

-Uuuuuuuuaaaaaaaa!!! - wyłem z radości i z rozkoszy.

Niebo zawładnęło całą moją świadomością. Nie wiedziałem, gdzie jestem, co robię, nie miałem pojęcia, co, tak naprawdę, się ze mną dzieje. W oczach mi pociemniało, w uszach słyszałem szum, a moje ciało szarpało się w nagłych, gigantycznych skurczach. 

Kiedy już nieco oprzytomniałem, spostrzegłem, że odwróciła się do tyłu, gapiła się na swoją ospermioną dupę i śmiała się do rozpuku. 

-Uhaha, hahaha, hahaha!

Aleś wygłodniały, chłopie!

-Yaaaach, yaaaaach… - dyszałem półprzytomnie.

Trzymałem swojego fiuta i wciąż tryskałem. Uniosła się nieco wyżej, przesuwała się na boki, podstawiając raz lewy, raz prawy pośladek. 

-O, tak, tak, obydwa i tu, i tu… proszę, - wzdychała szczęśliwa i zadowolona. 

Strzelałem jeszcze na jej dupę, końcem fiuta rozmazywałem nasienie. 

-Oooooch kurwa, ty pizdo zajebana! - wyrzuciłem  ze swoich, szeroko otwartych, ust. 

-Ach co?! Dobrze ci było, dobrze? - chichotała.

-Dobrze?! Mało mnie nie wykończyłaś, ty cipo! Ależ z ciebie zajebista dupa! 

Jej tyłek po chwili przypominał bułkę maślaną z grubą warstwą polewy lukrowej. Rozkraczyła się przy tym tak niebiańsko, że, mimo swojego zmęczenia, miałem ochotę jeszcze raz się w nią wpakować. 

-Cieszę się, że mogłam pomóc rozładować ci to napięcie, ogierze, - powiedziała usłużnie.

Przysunęła się jeszcze bliżej, a ja bardzo dokładnie wcierałem nasienie w jej ciało. Wyciskałem z chuja ostatnie krople i pracowicie rozprowadzałem po jej pupie. Powoli ogarniało mnie błogie odprężenie i nieziemska wręcz senność. 

-Och tak, tak… - wzdychałem, - to było dobre, naprawdę świetne.

Uśmiechała się, patrząc przez ramię. 

-Jesteś niesamowitym kochankiem, Krzysztofie, - pochwaliła.  



KONIEC





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...