2. Dobrze ci tam, żyjesz?
Leżała na wielkiej, skórzanej sofie. Oboje byliśmy goli. To było czyste wariactwo. Niby leżała, ale, ludzie, jak?! Żadna kobieta tak przede mną nie leżała i z żadną nie robiłem to, co z nią. Spoczywała na brzuchu z jedną nogą wyciągniętą daleko za siebie a drugą zgiętą w kolanie i podwiniętą pod brzuch. Podpierała się na jednej ręce, a palcami drugiej masowała swoją oszałamiającą cipkę.
Spytacie pewnie, no a gdzie wtedy byłem ja? No, leżałem. Tuż za nią. Na tej wyciągniętej nodze. Kurwa, szok, no nie?! Jedną dłonią gładziłem jej pośladki, a drugą już trzymałem w jej szparce. Razem tam gmeraliśmy, ona z przodu a ja z tyłu. Tylko się uśmiechała i ciężko wzdychała. Pierdolona zdzira!
No i ciekawi was pewnie gdzie wtedy była moja twarz? Kochani, moja facjata znajdowała się między jej pośladkami. Och, ale to było cudowne! I wiecie co, byłem nie w okolicach jej cipki, o nie! Siedziałem ustami nieco wyżej, tam, gdzie znajduje się kakaowe oczko. Obrzydliwe, ale zajebiście podniecające. Normalnie, jak sobie teraz o tym pomyślę, to wydaje mi się, że zupełnie mnie pogięło. I wiecie co, lizałem okolice jej otworku analnego i, cholera jasna, zajebiście mi się to podobało. Nosem wciągałem zapach jej dupki i prawie dostawałem orgazmu. A ona co?
Ona leżała swoimi wielkimi cyckami na czarnym materacu, masowała sobie łechtaczkę i ciężko oddychała. Ciężko. Coraz ciężej.
-O tak, tak, nie przerywaj, nie przerywaj, liż mnie… ooooo… liż mnie mocno, ooooo jak ja to lubię, - jęczała ciężko.
Jej dupsko smakowało dziwnie, ale to mnie właśnie tak bardzo rajcowało. Czułem się taki zboczony i tak mocno wykorzystywany przez tę kobietę. Przebierałem językiem, głośno mlaskając. Grzebałem palcami w jej cipce, co chwilę dotykając jej delikatnych paluszków. Chciałem jeszcze i jeszcze.
W pewnym momencie przodem ciała opadła na posłanie a pośladki uniosła wysoko do góry. Jednocześnie szeroko rozstawiła kolana.
-Właź tam! - stęknęła, - I bez gadania.
Szczęka mi opadła. Nie wierzyłem, że to powiedziała, no ale z drugiej strony czego mogłem się spodziewać po tej kobiecie?
-Gdzie? - spytałem tak, jakbym zupełnie nie wiedział, o co chodzi.
-Jak to, gdzie?! Tam! - powtórzyła i pokazała palcem.
Przełknąłem głośno ślinę. Wyrok już zapadł. Nie było odwrotu. Przekręciłem się na plecy. Głowę wsunąłem między jej uda. "Boże, Boże", - myślałem, - "zaraz mnie zgwałci. Zrobi ze mną, co tylko zechce, a ja nie będę mógł się oprzeć". Jaki biedak ze mnie, cholera jasna!
-Gotowy? - szepnęła, kiedy już pod nią byłem.
Nie zdążyłem zapytać, do czego. Chociaż czy to było konieczne? Zaczerpnąłem tylko powietrza, a już opuszczała się na moją twarz.
Nagle chlap i wylądowałem facjatą w jej wilgotnym, gorącym wnętrzu. Nie będę opisywał. Cóż to była za rozkosz! Po prostu nurkowałem w jej cipeczce jak w małym baseniku. Ten zapach, ten smak… to wszystko było takie oszałamiające. Nosem, jako tako, łapałem powietrze, ale moje usta całkowicie pogrążone były w jej szparce. Mlask, mlask, mlask, - rozchodziły się błotniste odgłosy.
Czy to poruszyłem językiem, czy też ustami, za każdym razem coś głośno chlapało. To było takie przyjemne. Wyginając plecy i wypinając tyłek, delikatnie unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała, a ja odlatywałem. Zaplotłem ramiona na jej udach, pieściłem jej brzuch i wspaniałe piersi.
-Dobrze ci tam, żyjesz?! - zapytała rozbawiona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz