Szukaj na tym blogu

11 października 2023

Monika

2. Dobrze ci tam, żyjesz?


Leżała na wielkiej, skórzanej sofie. Oboje byliśmy goli. To było czyste wariactwo. Niby leżała, ale, ludzie, jak?! Żadna kobieta tak przede mną nie leżała i z żadną nie robiłem to, co z nią. Spoczywała na brzuchu z jedną nogą wyciągniętą daleko za siebie a drugą zgiętą w kolanie i podwiniętą pod brzuch. Podpierała się na jednej ręce, a palcami drugiej masowała swoją oszałamiającą cipkę. 

Spytacie pewnie, no a gdzie wtedy byłem ja? No, leżałem. Tuż za nią. Na tej wyciągniętej nodze. Kurwa, szok, no nie?! Jedną dłonią gładziłem jej pośladki, a drugą już trzymałem w jej szparce. Razem tam gmeraliśmy, ona z przodu a ja z tyłu. Tylko się uśmiechała i ciężko wzdychała. Pierdolona zdzira!

No i ciekawi was pewnie gdzie wtedy była moja twarz? Kochani, moja facjata znajdowała się między jej pośladkami. Och, ale to było cudowne! I wiecie co, byłem nie w okolicach jej cipki, o nie! Siedziałem ustami nieco wyżej, tam, gdzie znajduje się kakaowe oczko. Obrzydliwe, ale zajebiście podniecające. Normalnie, jak sobie teraz o tym pomyślę, to wydaje mi się, że zupełnie mnie pogięło. I wiecie co, lizałem okolice jej otworku analnego i, cholera jasna, zajebiście mi się to podobało. Nosem wciągałem zapach jej dupki i prawie dostawałem orgazmu. A ona co?

Ona leżała swoimi wielkimi cyckami na czarnym materacu, masowała sobie łechtaczkę i ciężko oddychała. Ciężko. Coraz ciężej. 

-O tak, tak, nie przerywaj, nie przerywaj, liż mnie… ooooo… liż mnie mocno, ooooo jak ja to lubię, - jęczała ciężko.

Jej dupsko smakowało dziwnie, ale to mnie właśnie tak bardzo rajcowało. Czułem się taki zboczony i tak mocno wykorzystywany przez tę kobietę. Przebierałem językiem, głośno mlaskając. Grzebałem palcami w jej cipce, co chwilę dotykając jej delikatnych paluszków. Chciałem jeszcze i jeszcze. 

W pewnym momencie przodem ciała opadła na posłanie a pośladki uniosła wysoko do góry. Jednocześnie szeroko rozstawiła kolana.

-Właź tam! - stęknęła, - I bez gadania. 

Szczęka mi opadła. Nie wierzyłem, że to powiedziała, no ale z drugiej strony czego mogłem się spodziewać po tej kobiecie? 

-Gdzie? - spytałem tak, jakbym zupełnie nie wiedział, o co chodzi. 

-Jak to, gdzie?! Tam! - powtórzyła i pokazała palcem. 

Przełknąłem głośno ślinę. Wyrok już zapadł. Nie było odwrotu. Przekręciłem się na plecy. Głowę wsunąłem między jej uda. "Boże, Boże", - myślałem, - "zaraz mnie zgwałci. Zrobi ze mną, co tylko zechce, a ja nie będę mógł się oprzeć". Jaki biedak ze mnie, cholera jasna!

-Gotowy? - szepnęła, kiedy już pod nią byłem. 

Nie zdążyłem zapytać, do czego. Chociaż czy to było konieczne? Zaczerpnąłem tylko powietrza, a już opuszczała się na moją twarz. 

Nagle chlap i wylądowałem facjatą w jej wilgotnym, gorącym wnętrzu. Nie będę opisywał. Cóż to była za rozkosz! Po prostu nurkowałem w jej cipeczce jak w małym baseniku. Ten zapach, ten smak… to wszystko było takie oszałamiające. Nosem, jako tako, łapałem powietrze, ale moje usta całkowicie pogrążone były w jej szparce. Mlask, mlask, mlask, - rozchodziły się błotniste odgłosy.

Czy to poruszyłem językiem, czy też ustami, za każdym razem coś głośno chlapało. To było takie przyjemne. Wyginając plecy i wypinając tyłek, delikatnie unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała, a ja odlatywałem. Zaplotłem ramiona na jej udach, pieściłem jej brzuch i wspaniałe piersi. 

-Dobrze ci tam, żyjesz?! - zapytała rozbawiona. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...