Szukaj na tym blogu

2 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

15.  Niezdolna do jakiegokolwiek oporu.


Koniec. To był koniec. Przynajmniej w tym zakresie. Jak to mówią, była rozłożona na łopatki, niezdolna do jakiegokolwiek oporu, całkowicie pod moją kontrolą. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że tak szybko i tak łatwo kiedykolwiek mogłoby mi pójść. Nie mogłem w to uwierzyć. Tak jakbym miał do niej klucz, klucz do jej pożądania, do jej ciała i duszy. Byłem nie tylko bardzo podniecony, ale przede wszystkim niesamowicie podekscytowany. Miałem władzę i jeszcze nie do końca wiedziałem, jak ja wykorzystać. 

Kiedy wysunęła rękę do tyłu i przekręciła gałkę w zamku drzwi, byłem już pewny, że obydwoje zmierzamy we właściwym kierunku. W kierunku, którego już od bardzo dawna pragnęliśmy. Wiedziałem, że ani ona, ani ja nie będę niczego żałował.

Puściłem ją. Nie musiałem jej już dłużej trzymać. Szybko dochodziła do siebie, jednak nie była już tą samą osobą co przed chwilą. Miałem wrażenie, że dokonało się przeistoczenie, jakby jej ciało opanowała inna istota.

Musiała zrobić to, co miała. Nie była w stanie postąpić inaczej. Zacząłem proces, który musiał dobiec do końca. Takie odnosiłem wrażenie. To tak jakbyś zaczął zapalać zapałkę i próbował ją zgasić w jednej chwili. 

Stanęła o własnych siłach. Nagle odzyskała władzę w nogach. Wydawała się całkowicie trzeźwa i opanowana, a jednak z jej oczu bił dziwny blask. Odwróciła się do mnie przodem i skoczyłem na głęboką wodę. 

Najpierw położyłem swoje dłonie na jej ramionach i delikatnie, ale stanowczo zmusiłem do tego, aby opadła na kolana. Zrobiła to bez najmniejszego protestu. Beata, ta Beta, która powiedziała mi, że nie weźmie penisa do ręki, klęczała tuż przed moją wielką, sterczącą pałą i wpatrywała się w nią oczami okrągłymi jak pięciozłotówki. Była jednak w szoku.

Wziąłem jej dłoń, rozpostarłem palce i ułożyłem na swoim korzeniu. Następnie zacisnąłem. Najpierw delikatnie a później mocniej. Była bierna. Wciąż nie było żadnej reakcji obronnej, nic co choć w minimalnym stopniu świadczyłoby o tym, że ona tego nie chce. 

Wraz z tym, jak mój kutas robił się coraz grubszy i twardszy, jej czczy były coraz większe. Nie umiała się oprzeć. Otworzyła szeroko usta. Jej twarz wyrażała coś dziwnego. Nie wiedziałem, czy to zdziwienie, przerażenie, czy też podniecenie. Może wszystko razem. 

Nie musiałem długo przytrzymywać jej palców. Kiedy zorientowałem się, że ona ich nie wyrywa ani nie rozluźnia, otworzyłem swoją dłoń i całkowicie puściłem. Stało się. 

Beatka klęczała przede mną, trzymała mnie za fiuta i wielki oczami wpatrywała się w ogromną, napęczniałą i lśniącą jak buława hetmańska buławę. Przy czym jej buzia otworzyła się jeszcze szerzej. 

-Chcesz tego? - spytałem, cichym, podnieconym głosem.

Nic nie odpowiedziała. Moje jaja zwisały pod jej nadgarstkiem, a ona drugą ręką wsparła się o moje udo. Nie zamierzała puszczać. To była decydująca chwila. 

Chwilę później stała się rzecz, która też kompletnie mnie zaskoczyła. Nie wiem, jak to powiedzieć. Myśląc o niej i o tym, co moglibyśmy razem robić, zawsze wyobrażałem sobie, że to ja ją rozbieram. Powoli zdejmuję z niej tę jej czarną, ochroniarską koszulkę, później biustonosz, a w następnej kolejności zaprasowane w kant spodnie, ale stało się inaczej. Nie dała mi tej satysfakcji. Chociaż z drugiej strony mogłem się tego spodziewać.

Na dodatek, stało się to tak szybko, że nim zdążyłem sobie zdać z tego sprawę, ona już była kompletnie naga. Tak szybko się rozebrała, że ledwie zdążyłem to zarejestrować swoimi zmysłami.

Wariatka, szalona, postrzelona wariatka. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...