Szukaj na tym blogu

10 października 2023

Monika

1. Święty nie jestem. 


Może teraz opowiem, jak to było z Moniką. 

Monika była żoną naszego rodaka na stałe mieszkającego w Stanach Zjednoczonych. Józef albo jak kto woli Josef od trzeciego pokolenia Amerykanin, bywał u nas dosyć rzadko. Taki z niego Polak. Mimo to nic nie stało na przeszkodzie, aby wybudował na pomorzu okazałą willę tylko po to, by, jak to mówił, "od czasu do czasu zwolnić obroty i zaczerpnąć świeżego powietrza". Tak, jakby za oceanem go nie było. No ale cóż Józef mnie nie interesował, stary zgred, natomiast jego żona i owszem. Zajebista dupa. Jak sobie o niej pomyślę, jeszcze teraz staje mi kutas. 

Monika jako nastolatka wyjechała za granicę. Najpierw do Niemiec a później do stanów. Tam też poznała Józefa. Wiedziała, czego chce. Piękna, inteligentna nie dała się długo prosić bogatemu biznesmenowi i skończywszy studia, wyszła za Józefa. Oczywiście płynnie posługiwała się naszym językiem.

Ona, w przeciwieństwie do swojego zapracowanego mężulka praktycznie nie opuszczała posiadłości w Polsce. Siedziała i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Przez jej salon przewijały się całe tabuny kosmetyczek i fryzjerów. Nie wspominam już o innych, mniej ekspozycyjnych profesjach, takich jak ogrodnicy, hydraulicy i różnej maści monterzy. Do tych ostatnich należałem również i ja. 

Co tu dużo mówić, Monika była olśniewającą blond pięknością. Niektórych facetów jej uroda, najzwyczajniej w świecie, onieśmielała. Inni myśleli, że poza tym, że jest powalająco śliczna i śpi na forsie, niczym więcej pochwalić się nie może, a to był błąd. Duży błąd. 

Monika oprócz tego, że była ładna i zgrabna, posiadała też nieprzeciętną inteligencję. Dla przykładu mogła się pochwalić doktoratem z psychologii, który zrobiła, będąc już żoną Józefa. Inna sprawa, że od dawna ze swoim zawodem nie miała nic wspólnego, ale to już szczegół. 

Najprościej ujmując sprawę, jej inteligencja też mnie nie interesowała. Interesował mnie jej ognisty, wybuchowy temperament. O tak był łatwopalny, jak benzyna. Potrafiła wciągnąć faceta do łóżka i zrobić z nim to, co chciała, zanim biedak zorientował się, o co w ogóle chodzi. Niestety tak było też i ze mną. Jakby tu powiedzieć, nie ma się czym chwalić, ale też nie ma czego żałować. 

W tamtym czasie zajmowałem się konserwacją systemu pożarowego w ich domu. Któregoś dnia wszedłem, by wymienić czujkę, bo się ciągle załączała. Monika akurat wyszła spod prysznica i mnie zaatakowała. Wstyd się przyznać, ale nie byłem w stanie nic zrobić. Nawet nie wiem, jak to się stało. W pewnym momencie byłem golusieńki, jak mnie Pan Bóg stworzył. Podniecony do granic możliwości i wtulony w płomienne ramiona tej niesamowitej kobiety dyszałem ciężko, próbując pojąć, jak do tego doszło. Oczywiście nie nie stało się to bez mojego udziału. Nie mogłem więc złożyć doniesienia do prokuratury. Przecież mnie nie zgwałciła. Jednak niewiele brakowało.  Stało się to tak szybko, że aż trudno w to uwierzyć. 

Święty nie jestem. Od samego początku, czyli od momentu, kiedy po raz pierwszy wszedłem do jej domu, chciałem ją przelecieć, ale do tej pory jakoś do tego nie doszło. Wydawała mi się niedostępna, taka daleka. A teraz kipiała z pożądania. Zwariowałem na jej punkcie, mogłem zrobić wszystko, co mi kazała i nie zadawałbym żadnych pytań. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...