Szukaj na tym blogu

7 października 2023

Luksusowy apartamentowiec

20. Spuścić się przed czasem.


Byłem niesłychanie oszołomiony tym wszystkim, co się stało, a jednocześnie zły na siebie, że tak gwałtownie reaguję na tak oczywiste sytuacje. Obawiałem się trochę, że kolejny raz mogę po prostu nie dać rady i spuścić się przed czasem, albo w ogóle nie podołać. Nie byłem pewien, jak zareaguje mój organizm, czy mój rumak zechce stanąć na wysokości zadania po raz drugi. W zasadzie bez żadnej przerwy. 

Z drugiej strony do nikogo nie mogłem mieć pretensji. Przecież w zasadzie sam tego chciałem. Chciałem ją zerżnąć i to nie jeden raz. Marzyłem o tym i wyobrażałem sobie to w najdrobniejszych szczegółach. Czegóż mogłem teraz chcieć. Nie mogłem narzekać na to, co się dzieje.

Teraz nie bawiłem się w stopniowe dochodzenie do finału. Od razu skupiłem się na łechtaczce tak by, jak najszybciej doprowadzić ją do orgazmu. Opadłem w taki sposób, aby chwycić całą górną część jej pizdeczki ustami, łącznie z jej antenką. Udało się za pierwszym razem. Jęknęła tylko głośno i naprężyła całe ciało, a kiedy od spodu włożyłem dwa palce i zacząłem nimi poruszać na wszystkie strony, wiedziałem, że osiągnąłem już zamierzony efekt i do finału nie będzie tak daleko. 

To było cudowne. Każda chwila z nią była tak bardzo niesamowita, ekscytująca, że aż trudno to sobie wyobrazić. Nawet teraz. Niby nic się nie działo. Niby nic, a jednak. Ona leżała na tej niskiej komodzie czy jak nazwać tę szafkę i wysoko unosiła nogi wysoko do góry. Stopami wskazywała sufit jak w filmach, ale teraz nie było filmu. Teraz była moja, tylko moja. Podniosła te nogi, a moja głowa znajdowała się dokładnie między nimi. W zasadzie to ściskała moje skronie swoimi udami. Nie wiem, po co. Nie ważne. Bardzo mi się to podobało. Nic nie słyszałem. Jej uda były jak ciepłe nauszniki. Ciepłe i miękkie. Poza tym byłem w jakiś sposób unieruchomiony. Super. Czułem się dziwnie. Czułem intensywny zapach podnieconej mokrej pizdeczki, w której za chwilę miał zagościć mój kutas. Nie mogłem się doczekać. Cały się trząsłem.

Więc tak tkwiłem z głową wciśniętą między jej uda. Dokładnie pośrodku na wyciągnięcie języka była jej szparka. Nie musiałem się wysilać, by musnąć i poczuć nie tylko jej zapach, ale też i smak. 

"Boże, Boże nie dam rady, nie dam rady, - myślałem. 

Cały drżałem. Nie umiałem się opanować. Jej cipka pokryta była krótkim dość gęstym i niezbyt ciemnym zarostem i wyglądała, jakby leżał na niej niewielki dywanik, taka wycieraczka. Uf, słodki zapach wypełnił moje nozdrza. Znowu odlatywałem w kosmos. 

Rozwarłem jej brzegi. Byłem tak blisko. Widziałem ją z tak małej odległości, że byłem zdziwiony, że to w ogóle możliwe. To było zaledwie kilka centymetrów, tyle, tylko żeby móc skupić wzrok na tym, co mam przed sobą, na tym cudzie natury na tym boskim stworzeniu piękna. Byłem tak niesamowicie zachwycony, chociaż doskonale zawałem sobie sprawę, że to normalna, najzwyklejsza na świecie cipka, cipka, jakich pełno wokół mnie. Byłem zachwycony, ponieważ to ta cipka w tej chwili była tylko moja. Należała tylko do mnie i tylko ja mogłem się nią bawić.  Hmmm… to było coś. 

Wyglądała jak wilgotny surowy kawałek mięsa. Różowo czerwona delikatna, ociekająca perlistym sokiem i taka pachnąca, że aż kręciło się w głowie. Chwilami nie wiedziałem, co robić. Gubiłem się. Nie wiedziałem, czy dam radę. Nic więcej nie chciałem, nic więcej nie pragnąłem. Byłem tak blisko. Delikatnie palcami rozwarłem jej brzegi, opuściłem głowę, tak by bez trudu móc ją dosięgnąć swoim językiem, swoim spragnionym językiem i lizałem, lizałem. Muskałem w poprzek samą łechtaczkę. Była twarda i wyraźnie uwidoczniona, wystająca niczym mała antenka. Kiedy tak się nią bawiłem, ona coraz bardziej ociekała swoimi sokami. Jak ślimak.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...