4. Bierz mnie, ruchaj o mocno!
Chwyciłem ja za pośladki i próbowałem ucywilizować te ruchy, ale nie było to możliwe, nie dawałem rady. Odwróciła głowę, próbując spojrzeć na swoją dupeczkę, na kutasa w nią się wdzierającego, ale prawdopodobnie i tak nic nie widziała.
Patrzyłem na jej profil. Miała drobniutką delikatną twarz, ale w jej wyrazie pełno było seksu, pożądania i zachłanności.
-I co, i co, jak ci się podoba?! - mówiła, dysząc.
Unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała, a ja prawie dochodziłem. Pochyliła się jeszcze bardziej. Jej cycki same wylądowały w moich ustach. Zacząłem je ciągnąć jak niemowlę. Unosiła się i opadała, unosiła się i opadała… Swoimi śmietankowymi włosami muskała moją twarz. Góra, dół, góra, dół… Podpierała się dłońmi na moich obojczykach i rytmicznie pracowała. W jej cipce było gorąco, tak bardzo gorąco, że traciłem zmysły.
-Och Moniko, och Moniko!!! - powtarzałem, krzycząc.
Pochyliła się jeszcze bardziej, już prawie na mnie leżała. Jej spocone ciało mocno przygniatało mnie do łóżka. Złożyła i przyciągnęła do siebie ramiona. Tuliła się. Byliśmy jednością. Jeszcze nigdy z żadną kobietą nie czułem się tak bardzo zjednoczony. Góra, dół, góra, dół… - jej cipka ostro pracowała na moim chuju.
Prawą ręką przyciskałem ją do siebie, a lewą unosiłem do góry. Boże, jakaż ona była cudowna! Czułem jej oddech, czułem bicie jej serca, drżenie jej ciała. I raz, i dwa, i raz, i dwa… - doprowadzała mnie na skraj szaleństwa. Za wszelką cenę starałem się zapanować nad swoim organizmem i nie zemdleć. Wchodziłem i wychodziłem, wchodziłem i wychodziłem… nie sposób to opisać. Czułem, że jeszcze chwila a będzie po wszystkim, ale nie chciałem tego przerywać.
Chwyciłem ją mocno w pasie i razem przekręciliśmy się na bok. Oplotła moje biodra swoimi nogami i ciągle poruszała tyłeczkiem: do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu… Boże trudno było to wytrzymać. Czułem, jak ściska dłońmi moją szyję, jak mocno się do mnie tuli.
Tył-przód, tył-przód… była taka gorąca taka przepełniona ekstazą, że samo patrzenie powodowało, iż mój kutas wydziwiał harce.
Starałem się odpowiadać przeciwstawnymi ruchami: przód-tył, przód-tył…
Obserwowałem jej twarz. Miała otwarte usta i zamknięte oczy. I raz, i raz, i raz, i raz… - szarpałem swoim ciałem. Moje ruchy były krótkie urywane. Coraz mocniej mnie oplatała, coraz czulej się do mnie tuliła.
-Moooooniiiiko, oooooch Moooooniiiiko!!! - wyłem z rokoszy.
Chciałem, by ten akt trwał wiecznie, by nigdy się nie skończył. Kochaliśmy się tak, jakbyśmy znali się od dziecka, jakbyśmy znali wszystkie nasze potrzeby i pragnienia.
Dyszała. Wsłuchiwałem się w jej spazmatyczny oddech. Czułem ją, tak mocno ją czułem, była tak blisko, tak dokładnie i tak szczegółowo, że trudno to sobie nawet wyobrazić.
-Och, ooooch, jeszcze, jeszcze… - mamrotałem jak w transie.
Modliłem się, by nie skończyć tego zbyt wcześnie. Teraz wtuliła się we mnie, jak pijawka, przywarła do mnie całym swoim ciałem, była tak blisko, że moja twarz znalazła się pomiędzy jej piersiami.
-Oooooch, taaaak taaaak!!! - jęczałem.
Oplatała mnie udami tak mocno, że ledwie mogłem oddychać. Uniosłem jej ciało nad materac i, jeszcze mocniej, przycisnąłem do siebie.
-Bierz mnie, ruchaj o mocno! - powtarzała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz