Szukaj na tym blogu

30 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

210. Pozostałości mojego wytrysku.


To, co się działo do tej pory między nami, wcale nie oznaczało, że impreza się skończyła. Może miałem jeszcze jakieś wątpliwości, czy dam radę iść w to dalej, no bo przecież każdy człowiek ma swoje ograniczenia. Jednak dziewczyny rozwiały je od razu. Nie wahały się ani chwili. No przepraszam, może tylko jedna. Ta druga została chwilowo zdyskwalifikowana, he, he, he… W tym momencie siłą rzeczy inicjatywę ponownie przejęła śliczna i rezolutna Grace.

Kiedy na amen zmęczona Amelia leżała na kocu z szeroko rozłożonymi udami i wystawiając w moją stronę zmasakrowaną cipkę, próbowała dojść do siebie, Grace bardzo szybko wypełniła tę lukę i znalazła się na wprost mnie. Uf to była naprawdę napalona kocica.

Kiedy spojrzałem w te jej zmrużone, uśmiechnięte oczy i zobaczyłem w nich niezwykłą iskrę przekory i zadziorności. Wiedziałem już, że zaraz mnie napadnie tak, jak to tylko ona potrafi i wykorzysta. O dziwo chciałem być wykorzystany. 

Światło latarki znów padło na wypolerowany kawałek blachy umieszczony w dachu stodoły i rozświetliło całe pomieszczenie nieco jaśniejszym blaskiem. To miało dość szczególne znaczenie, ponieważ miałem okazję zobaczyć, jak wygląda buzia oraz cała reszta ciała tej prześlicznej blondynki. No ale chyba nie powinienem być zaskoczony tym, że pozostałości mojego wytrysku wciąż na niej się znajdowały. Oczywiście cała twarzyczka, nos i broda ociekały gęstymi, mocno aromatycznymi, a w tej chwili przyschniętymi kroplami nasienia, które trysnęło z mojego podnieconego fallusa.

Szykowała się jeszcze jedna poważna bitwa. Grace patrzyła na mnie i uśmiechała się szelmowsko. Mrużyła przy tym oczy i szczerzyła białe zęby, dając mi do zrozumienia, że nic sobie z tego nie robi, a nawet pokazując, że ten specyficzny sposób zdobienia buzi bardzo przypadł jej do gustu. Oczywiście to nie było wszystko. Kiedy spojrzałem nieco niżej, zobaczyłem, że nie tylko twarz, ale też dekolt, piersi, brzuch, a nawet biodra są oblepione w moim gęstym budyniu. Była pokryta moją spermą jak pączek lukrem i wyglądała totalnie słodko. Na dodatek ten jej rozbrajająco szczery, pełen przekory uśmiech niemal powalał mnie na kolana.

-No i co, Julianku, masz jeszcze ochotę na gorące igraszki? - odezwała się cichym, słodkim głosikiem.

-Och, Grace, nie wiem, jestem kompletnie wypompowany, - próbowałem się tłumaczyć, ale widziałem, że ona nie przyjmuje mojego wykrętu.

-Zmęczony? Chyba żartujesz? - wydyszała mi prosto w twarz, przeszywając mnie swoim kocim spojrzeniem. - Chłopaku sam tego chciałeś.

-No niby tak, ale Grace, ja…  

-Nie ma żadnego “ale”. Przecież wiedziałeś, na co się piszesz. 

-Och Grace ja nie wiem... 

Przygwoździła mnie swoim spojrzeniem. 

-Mam nadzieję, że się teraz nie wycofasz. Rozczarowałbyś mnie. Pamiętaj, że to dopiero była rozgrzewka. 

To zabrzmiało bardzo poważnie. Nie wiedziałem, czy się mam bać, czy cieszyć. Wszystko zależało od tego jak one podejdą do tematu. Mimo wszystko jakiś głos mówił mi, że mogę być spokojny. We mnie też budził się wewnętrzny diabeł. Coś szeptało mi do ucha, abym dał upust swojej ogromnej sile pożądania.

-Oj, nie wiem, nie wiem, - powiedziałem, głaszcząc się po moim już lekko opadającym penisie, z którego wydostawały się ostatnie krople nasienia.

Tak naprawdę miałem nadzieję, ona znów zabierze się do pracy i znów przywróci go do pełnej sprawności.

29 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

209. Zruchałem Amelię.


Kiedy bardziej wystawiła do góry swoje pośladki, zobaczyłem, że jej cipeczka aż pęka w szwach. Zobaczyłem, że mój kutas jest niezwykle gruby, lśniący i żylasty, że połyskuje w bladym świetle latarki niczym wielki ogier, niczym potwór. Dlatego tak jęczała.

Położyłem dłonie na jej pośladkach, zacisnąłem, a ona wypinała je do góry i w ten sposób dążyliśmy do naszego wspólnego orgazmu. Jej cipka kurczyła się jak imadło, stopniowo wyrywając moją świadomość z posad rzeczywistości. Nie wiedziałem, co się za chwilę stanie, ale coraz mniej już mi zależało na tym, żeby być tego świadomym. Podążałem za własnym instynktem i to było najważniejsze.

Po chwili leżała już na plecach z szeroko rozłożonymi kolanami, a ja znów zająłem pozycję od przodu. Kiedy znów wchodziłem w jej cipkę, miałem wrażenie, że mój kutas jest jeszcze większy. Westchnęła, kładąc się płasko i odchylając głowę do tyłu. Zdawałem sobie sprawę z tego, że to już długo nie potrwa, że zakończy się wielkim wytryskiem w jej rozgrzaną pizdeczkę.

Była na tyle podniecona, że nie musiałem robić nic więcej, wystarczyło tylko, że wcisnę się w nią moim twardym, grubym chujem i zacznę poruszać biodrami w jedną i w drugą stronę. Już dyszała, już jęczała, drżała z rozkoszy i podniecenia, galopując do swojego własnego orgazmu. 

Skupiłem się na tym, aby i moja przyjemność nastąpiła w odpowiednim momencie, aby niczego nie przegapić i wystrzelić wtedy, kiedy będzie to konieczne.

Wygięła całe swoje ciało do góry. Pośladki i czubek głowy opierały się na podłożu, a cała reszta uniesiona była w powietrzu i wygięta w moją stronę. Przez co wyglądała jak mała dziewczynka, jak lolitka, niewinne stworzenie masakrowane przez mojego potwora. Myśl o tym wywołała w moim mózgu kompletną burzę. Gnałem na oślep w pełnym podnieceniu do swojego własnego orgazmu.

-O tak, tak, och, oooch, aaach, Julian, tak, teraz, och, och! - wyrzucała z siebie półprzytomnie, a ja gnałem i gnałem na oślep, wiedząc, co za chwilę się stanie.

W pewnym momencie uniosła się na łokciach, ale głowa opadała do dołu, jej oczy były przymknięte, półprzetomne, niewidzące, usta uchylone, a cała twarz płonęła żywym podnieceniem.

Uderzałem tak mocno, że całe jej ciało poruszało się w jedną i drugą stronę. Galopowałem. To już było bardzo blisko. Czułem potężną erupcję w moich lędźwiach i chciałem ją uwolnić.

Finisz był idealny, wyliczony co do sekundy. Czując potężny ładunek rozkoszy na końcu mojego fiuta, spiąłem się cały w sobie, naprężyłem i przyspieszyłem tak bardzo, jak tylko mogłem. Później stękając, jęcząc, pozwoliłem sobie na wyważony, intensywny wytrysk wprost w samą głębię jej kobiecości.

-Ooooch, uuch, uuuaaa, oooch, - wyrzucałem z siebie, strzelając jej cipkę.

Zwolniłem dopiero wtedy, kiedy stwierdziłem, że już ostatnia kropla znalazła się w jej środku. Chwyciłem swojego chuja i powoli zacząłem się wycofywać, chcąc zobaczyć, jak bardzo nabroiłem.

Zaraz za moim wysuwającym się trzonem ukazała się biała, gęsta kropla, która powolnym, lecz nieubłaganym ruchem wydostawała się na zewnątrz. Napełniłem ją po brzegi, a teraz czara się przechyliła, a moje pożądanie wypływało na zewnątrz.

Spojrzałem w jej twarz. Była rozpromieniona, półprzytomna, nieobecna, ale totalnie spełniona i szczęśliwa. Zruchałem Amelię tak, że nie miała już sił.

28 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

208. Jestem królem świata.


Bez zastanowienia, chwyciłem mojego wielkiego, grubego fiuta, wygiąłem go do dołu i wcisnąłem między jej pośladki. Wydzierałem się bardzo powoli i z wielkim oporem, a ona zaciskała uda, jakby broniąc mi do siebie dostępu. Moje kolana obejmowały jej nogi, dlatego jej jaskinia miłości była podwójnie ciasna.

Kiedy powoli się w nią wycierałem, już drżała i wzdychała z rozkoszy, czując moją wielką, grubą pałę między swoimi pośladkami, chciała przyjąć ją z pełnym oddaniem.

Powolutku wciskałem się w jej cipeczkę od tyłu, a wszystko przy złączonych, zaciśniętych udach. Penetracja trudna, wejście głębokie, gładkie i piorunująco przyjemne. To była ekstremalna wyprawa, wyprawa w nieznane. 

Położyłem dłoń na jej biodrach i delikatnie dociskałem. W ten sposób pośladki znalazły się nieco wyżej. Zrozumiała sugestię i nie utrudniała całego zadania. Odchyliła delikatnie głowę, starając się na mnie spojrzeć, ale widziałem, że nie jej to wychodzi. Wzdychała tylko głęboko, jakby płacząc.

Kiedy tylko udało mi się przeniknąć barierę blokującą do niej dostęp, od razu rozpocząłem szybkie, gwałtowne pchnięcia, przesuwając jej ciało do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu. Od razu z jej gardła wydobyło się głośne jęknięcie, jakby krzyk rozkoszy czy bólu. Nie przerywałem, poruszałem pośladkami, w jedną i w drugą stronę, w jedną i w drugą stronę, ruchając ją między uda, a ona jęczała.

-Ach, aaaaa, aaaach, oooooch, eeeee! — wyrzucała z siebie raz po raz, słodkie, gorące okrzyki.

Zaciskała swoje uda i swoją cipeczkę tak mocno, że ledwie się w niej poruszałem, ale wiedziałem, że nie mogę przerwać. Wiedziałem, że muszę to kontynuować, bo kolejny orgazm był już za rogiem. Wystarczyło tylko jeszcze trochę wysiłku, jeszcze trochę energii.

Ruchałem, ruchałem, pompowałem ją od tyłu. Jej siostra wyszła z cienia i usiadła po turecku tuż obok nas. Przyglądając się uważnie wielkimi, rozpromienionymi oczami nie mogła się nadziwić, że tak bardzo się w tym wszystkim zatracamy. To był prawdziwy kosmos, a myśmy szybowali w nim swobodnie. 

Dźwięki i westchnienia Amelii były bardzo głośne i z każdą chwilą ją przybierały na sile. Jej cipeczka bardzo szybko weszła w intensywny, gorący rytm, kurcząc się i zaciskając niemiłosiernie, co sprawiło, że i ja już wkrótce byłem na granicy orgazmu.

Ruchałem ją mocno: do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, szybko, szybko, coraz szybciej. Krótkie, gwałtowne posunięcia sprawiły, że już nie jęczała, tylko stękała za każdym moim uderzeniem. Rozgniatałem swoje jaja o jej pośladki. Było słodko, gorąco, niezwykle przyjemnie.

Po kilku minutach zwolniłem. Czułem, że nie wytrzymam tak dłużej. Orgazm napierał na mnie z całą siłą i każdy kolejny ruch groził tym, że strzelę moim gorącym nasieniem wprost w jej ciasną, rozgrzaną pizdeczkę.

Poruszałem się teraz wolno, ale głębiej i dokładniej. Dało mi to kilka minut wytchnienia i odsunęło wytrysk w czasie. Nie mam pojęcia, jak sobie z tym wszystkim radziłem. 

-Um, um, oł, uch, um, - wyrzucała z siebie zachęcająco.

Po chwili znów przyspieszyłem, wywołując w jej ciele kolejną serię szybkich, gwałtownych skurczów. To była jazda bez trzymanki, ruchanie na całego, którego uczyłem się na bieżąco. Miałem wrażenie, że jestem królem świata.



27 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

207. Równie atrakcyjnie co od przodu.


Wiedziałem, że nie mogę przerwać. Choć mój własny orgazm był już na końcu fiuta, czułem niezwykłe mrowienie na całej jego długości i miałem wrażenie, że za chwilę się spuszczę, nie pozwalałem sobie na to. Zacisnąłem zęby i trzymając ją mocno w ramionach, gwałtownie przyspieszyłem swoich ruchów, wywołując w niej kolejne fale spazmów rozkoszy.

Kiedy próbowała się wywinąć, jakoś wymknąć z moich mocnych objęć, automatycznie chwyciłem ją za szyję, lekko zacisnąłem i przycisnąłem do koca. Teraz już dyszała w autentycznych spazmach głębokiego podniecenia. Drżała, szarpała się w skurczach o rozkoszy, a ja ruchałem ją na całego, nie pozwalając jej się podnieść.

Jej oddechy były bardzo głębokie, szybkie. Zaraz później zaczęła krzyczeć, jęczeć na całe gardło i piszczeć. Jej cipka kurczyła się w gigantycznym, słodkim orgazmie.

Nie odpuszczałem, gnałem na oślep przed siebie, raz za razem uderzając w jej podbrzusze, w jej biodra. Łomotałem, męczyłem. Chciałem wycisnąć z niej ostatnią kroplę energii, a kiedy widziałem, że już nie daje rady, że opada z sił, zwolniłem. Wykonując głębokie, posuwisto-zwrotne ruchy, działałem bardziej delikatnie, choć nadal zdecydowanie. Znów złączyliśmy się w gorącym, mokrym pocałunku.

Nie mogła krzyczeć, stękała tylko przez nos. Całowałem ją, była słodka. Mój język wędrował po jej buzi, a ja czułem się taki spełniony, taki szczęśliwy. Włosy na mojej głowie unosiły się delikatnie, a moje serce łomotało na skraju wytrzymałości.

Znów przyspieszyłem, trzymając ją za szyję, posuwałem bardzo mocno. A ona już pośliniła swoje palce z zamiarem zdopingowania swojej cipki do jeszcze jednego wystrzałowego orgazmu.

Westchnęła głęboko i przeciągle, wyrażając tym samym swoje zadowolenie i zachwyt, a zaraz później jej palce znalazły się na rozgrzanej, sterczącej wisience, nieco powyżej mojego grubego drążka, przenikającego jej cipkę.

Było tak samo jak wcześniej, z tym że teraz jej paluszki wykonywały drobne, szybkie kółeczka na antence wystającej powyżej. Zacisnęła zęby i w ten sposób wyrzucała z siebie spazmatyczne, nieartykułowane dźwięki, które miały wyrazić stan podniecenia, w jakim się znalazła.

Praca paluszkami na swojej cipeczce sprawiła, że stała się ona jeszcze bardziej ciasna i jeszcze bardziej podatna na podniecenie. Kurczyła się mocniej, szarpała w niekontrolowanych spazmach rozkoszy, wywołując we mnie falę tsunami, której nie dało się powstrzymać.

-Ooooch, aaaaa, uuuuch, aaaach, - jęczała półprzytomnie, masakrując swoją wisienkę.

W końcu zwolniła. Wciąż trzymała palce na swojej łechtaczce, ale teraz raczej już ją głaskała, niż masakrowała. Oddychała głębiej, wolniej i czułem, że powoli się uspokaja.

Po serii powolnych, łagodnych ruchów, dających jej nieco wytchnienia, znów zacząłem galopować, a ona ponownie zaczęła jęczeć i wzdychać.

Po pewnym czasie nasze możliwości w tej pozycji już się wyczerpały i miałem wrażenie, że nic więcej wycisnąć się nie da. Dlatego postanowiłem zmienić układ.

Wyszedłem z niej i szeptem poprosiłem, by odwróciła się na brzuch, wystawiając w moją stronę swój niezwykle zgrabny i ponętny tyłeczek. Chciałem spróbować czegoś nowego od tej strony.

Grzecznie i bez słowa wykonała moje polecenie, a ja już drżałem z podniecenia, zajmując odpowiednią pozycję za jej pośladkami. Teraz nastąpiła jeszcze chwila mająca na celu dopasowanie pozycji, zajęcie odpowiedniego miejsca i już byłem gotów.

Z tej strony wyglądała równie atrakcyjnie co od przodu. Kiedy delikatnie uniosła swoją pupcię w kierunku mojego przyrodzenia i nieco rozchyliła pośladki, a ja ujrzałem jej nabrzmiałą, przekrwioną bułeczkę, zadrżałem i zaczerpnąłem głęboko powietrza. Wiedziałem, że będzie to bardzo trudne wyzwanie.



26 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

206. Na łyżeczkę wyrucham ją od tyłu.


Już po sekundzie wszedłem w nią wielkim łbem, a ona położyła się płasko, rezygnując z wszelkiego oporu i ruchu na korzyść mojej dominacji.

Kiedy pchnąłem bardziej, poczułem opór. Jej cipka broniła dostępu. Sama z siebie, zacisnęła się mocniej, nie pozwalając mi wejść. Dziewczyna starała się, ale była zbyt podniecona, a jaskinia miłości kurczyła się mocno, broniąc do siebie dostępu.

Dopiero zdecydowane, mocne, choć powolne pchnięcie zmusiło ją do ustąpienia, do rozwarcia swoich podwoi i do wpuszczenia mnie w głębsze warstwy swojej kobiecości.

Choć była dymana już tej nocy kilkukrotnie, znów zdawała się być zaskoczona grubością mojego członka. A może był on już bardziej okazały niż jeszcze pół godziny temu. Sam nie wiem. 

Odchyliła się do tyłu i westchnęła bardzo głęboko, zadrżała na całym ciele.

-Uuuuch, uuuuaaach, oooooch, och, uch! - stękała, szarpiąc się w konwulsjach rozkoszy. 

Po chwili zaczęła bawić się nerwowo swoimi piersiami, a ja powolutku, milimetr po milimetrze, wdzierałem się w nią coraz bardziej i coraz bardziej. Pochyliłem się nad nią, aby swoim ciężarem pokonać pozostały opór. Jeszcze raz uniosła głowę, westchnęła i położyła się płasko.

Była za ciasna, nie wpuszczała mnie. Stwierdziłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jak położę się tuż za nią, obok jej pleców, jak uniosę jej udo do góry i na łyżeczkę wyrucham ją od tyłu. Tak też zrobiłem.

Okazało się to dobrym posunięciem. Chwyciłem ją w pół, przycisnąłem do siebie i jednym gwałtownym pchnięciem wdarłem się w nią do samego końca. Jęknęła jakby z bólu, wygięła się, a ja rozpocząłem pracę swoimi biodrami, już taktycznie grzmocąc jej podnieconą pizdeczkę.

-Uuuuuh, huuuuu oooooch, uuum, uuu, - wyrzucała z siebie słodkie odgłosy, gdy poruszałem biodrami.

Ten seks był naprawdę wyjątkowy. Pomimo wcześniejszych zbliżeń, teraz odbierałem to zupełnie inaczej, bardzo głęboko. Czułem intensywną więź nie tylko cielesną, ale też i emocjonalną z tą dziewczyną. Była tak blisko. Byliśmy jednością w tym niezwykłym akcie zjednoczenia.

Tak bardzo dokładnie, tak bardzo mocno czułem mojego wielkiego, twardego, żylastego kutasa, który bez pardonu, bez litości, w głębokich, posuwistych ruchach, wdzierał się w jej młodą kobiecość, penetrując każdy zakamarek.

Mój fiut był jak tłok w silniku, dokładnie nasmarowany naoliwiony, pracował na całej swojej długości, a ona mogła tylko się temu poddawać, drżąc, jęcząc i stękając z rozkoszy.

Nagle znów coś dziwnego zaczynało dziać się z moimi jajami, miałem wrażenie, że pęcznieją, że ciśnienie kolejnej porcji nasienia rozsadza je od środka. Chciałem wytrysku. Szalone pragnienia skłaniały mnie do tego, by spuścić się w jej ciasną młodą cipkę, niezależnie od konsekwencji. Byłem dzikim zwierzęciem, łobuzem, napastnikiem i to była moja chwila.

Nie miała najmniejszych szans. Przytrzymałem ją mocno za szyję, przyciągnąłem do siebie i zmusiłem do pocałunku. Zdusiłem jej jęki i westchnienia w moim gardle, w moich ustach. Teraz nie miała już nic do manifestowania swojej poddańczości i uległości. Była moja, całkowicie w moim posiadaniu.

Pracowałem coraz szybciej swoim twardym, grubym kutasem, wydzierając się w nią do samego końca. Uderzałem biodrami mocno i zdecydowanie. Słyszałem jej przyspieszony oddech. Dyszała w moje usta.

Kiedy uwolniła się z mojego pocałunku, miałem wrażenie, że chce się wyrwać także z moich objęć. Odchyliła głowę, próbowała się podnieść, ale zmusiłem ją, by leżała płasko. W tym samym czasie jeszcze mocniej przyspieszyłem swoich ruchów. Posuwałem ją bardzo zdecydowanie, płynnie i głęboko. Czułem, jak jej ciasna cipka znów zaczyna tańczyć w słodkich spazmach rozkoszy. Dziewczyna stękała, jakby w płaczu, drżała na całym ciele, nie mogąc znieść narastającego napięcia.


25 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

205. Lizałem, ssałem, pieściłem.


-Ooooch, um, ou, ouch, - stękała, a to stękanie bardziej przypominało płacz.

Raz patrzyła na mnie, drugi raz odchylała się do tyłu, zamykała i otwierała oczy. Sama przeżywała swoją rozkosz.

Pochylony nad jej młodą, delikatną pizdeczką, wydychałem aromat podnieconej samiczki i sam doznawałem niezwykłej przyjemności. Bliskość jej mokrej norki wywoływała w moim ciele kolejne rozkoszne fale gorąca.

Po chwili całym podbrzuszem młodej laseczki zaczęły targać silne, niekontrolowane skurcze. Znów dochodziła, a ja miałem niezwykłą satysfakcję, że udało mi się doprowadzić ją do takiego stanu.

Zachęcony, mocniej objąłem ustami jej wisienkę i zacząłem ssać. Napięła się, wygięła do tyłu, zacisnęła wszystkie mięśnie i zaczęła drżeć. Westchnienia i jęki stały się jeszcze głośniejsze, jeszcze bardziej przeciągłe i charakterystyczne.

Kiedy nieco odpuszczałem, aby dać jej chwilę wytchnienia, dziewczyna mruczała z zadowoleniem i aprobatą. Wiedziałem, że robię to dobrze.

Później, ośmielony tym, co się działo, poprawiłem pozycję i zanurzyłem swoje usta głęboko w jej wnętrzu. Zaskoczona odchyliła się do przodu i spojrzała na mnie, ale zaraz później znów pogrążyła się w swojej ekstazie, drżąc i jęcząc coraz głośniej. Dawała mi do zrozumienia, abym nie przerywał.

Słodkie tortury trwały. Chciałem dać jej tego jak najwięcej, przeciągnąć jak najdłużej, ale jednocześnie starałem się być na tyle delikatny, aby nie przekroczyć tej subtelnej granicy oddzielającej przyjemność i rozkosz od bólu.

Jej oddechy stały się szybsze, bardziej urywane i świadczyły o tym, że coraz mocniej poddaje się kolejnemu gorącemu orgazmowi.

Lizałem, ssałem, pieściłem, świdrowałem jej ciasną cipeczkę na wszystkie możliwe sposoby, a ona zatracała się w rozkoszy coraz bardziej.

Kiedy w niemym porozumieniu, obydwoje stwierdziliśmy, że należy przejść do czegoś więcej, przerwałem i uniosłem się, a ona spojrzała na mnie podnieconymi oczami, w oczekiwaniu na kolejną kanonadę moim twardym fiutem. Moja gigantyczna, żylasta, sękata pała z wielką, lśniącą głowicą była w pogotowiu, w stu procentach sprawna, przygotowana na najcięższą bitwę.

Jeszcze zanim w nią wszedłem, pochyliłem się, chwyciłem za głowę od tyłu, przyciągnąłem do siebie i gorąco pocałowałem. Odpowiedziała z namiętnością i oddaniem. Przez ten cały czas mój wielki fiut wycelowany był w jej gorącą jaskinię miłości.

Skończyliśmy pocałunek i skierowałem dłoń w stronę mojego łobuza. Chwyciłem go, przejechałem od dołu do góry, sprawdzając, czy dam radę wyruchać ją jeszcze raz. Byłem gotów.

Grzecznie rozchyliła swoje zgrabne uda, odsłaniając i oddając w moje posiadanie swój młody skarb. Tuż przed wniknięciem w nią, patrzyła w dach stodoły w ciemność, a jej dłonie rozstawione szeroko, jakby wzywały samego najwyższego w prośbie o jak najlepszy orgazm tej nocy.

Jeszcze kilkukrotnie przejechałem po kutasie, zbierając z niego resztki mojego nasienia i innych przyczepionych obcych ciał, tak, bym mógł gładko wniknąć w jej ciasną i mokrą cipeczkę, a później nagiąłem do dołu, przytrzymałem i wszedłem samym czubeczkiem. 

Kiedy to zrobiłem, zdziwiłem się, bo proporcje wielkości były porażające. Mój kutas był ogromny, a jej młoda pizdeczka taka ciasna, taka malutka. Już samo to sprawiło, że zadrżałem z podniecenia.

Przejechałem czubkiem penisa od dołu do góry, tak jak wcześniej językiem, z tym że teraz radło było dużo większe i dużo mocniej rozwierało jej płatki. Westchnęła przeciągle, a ja wiedziałem, że to będzie niezapomniany seks.

24 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

204. To miała być mineta.


Spojrzałem na Amelię i zobaczyłem, że dziewczyna jest niezwykle podniecona. Klęczała przede mną z szeroko rozsuniętymi kolanami, wyginała się na wszystkie strony, a jej dłoń znalazła się między udami. Pieściła swoją cipkę, raz po raz wsuwając paluszki do środka. Drugą dłonią dawała odpowiednie porcje pieszczot swoim jędrnym i sterczącym piersiom. Nie trzeba było być ekspertem, by stwierdzić, że dziewczyna znów potrzebuje porządnego rżnięcia. Wiedziałem, że muszę jej to zapewnić, inaczej sama to ze mnie wyciśnie.

-Oooooch, oooooch, oooooch, - wzdychała co chwilę.

Przez moment na nią patrzyłem, napawając się tym niezwykle podniecającym widokiem. Sam też chciałem przeciągnąć tę chwilę tak długo jak się da i wywindować moje podniecenie na możliwie najwyższy poziom. Zaczynałem rozumieć, że dobry seks to nie tylko sam akt posuwania cipki, lecz także wszy

-Oooooch — westchnęła głęboko, wijąc się przede mną, niczym wąż boa.

Co chwilę tylko na mnie spoglądała. Chciała się upewnić, czy aby na pewno nie mam zamiaru się wycofać, czy odpowiednio reaguję na ten jej erotyczny pokaz. Reagowałem. 

Kiedy zbliżyłem się do niej z naprawdę wielkim, sztywnym i grubym kutasem, wyciągnęła do mnie dłonie i objęła mnie czule. To było bardzo przyjemne. Następnie nasze usta złączyły się w gorącym, długim, słodkim pocałunku. Wciąż czułem w nich moją spermę.

Później, jakby chcąc sprawdzić, czy rzeczywiście jestem gotów, opuściła swoją dłoń i ujęła mój drążek, ściskając go i badając sztywność. Był odpowiednio twardy. Przesunęła palce do tyłu i do przodu, kontrolując moje podniecenie.

Nie pozostawałem bierny i moja dłoń szybko znalazła się na wysokości jej rozgrzanej, podnieconej cipeczki, a nasze usta znów połączyły się w gorącym pocałunku. Tymczasem dłońmi pieściliśmy swoje intymne części ciała. To był taniec, taniec przygotowujący nas do kolejnego zbliżenia, do kolejnego aktu rozkosznej miłości.

Później Amelia, rozumiejąc, co się dzieje, grzecznie ułożyła się na kocu. Pozostała tak przez chwilę, dając mi do zrozumienia, że teraz inicjatywa należy do mnie.

Rozchyliłem jej uda i pochyliłem się nad jej kobiecością. Kiedy byłem w połowie drogi do jej słodkiej norki, znów westchnęła głęboko, obserwując wszystko z podnieceniem.

O tak, to miała być mineta, a ja już nie dedukowałem, nie miałem rozkminy na ten temat. Wiedziałem, że muszę to zrobić i byłem pewien, że zrobię to dobrze.

Przez krótką chwilę patrzyłem na gładką, delikatną cipeczkę. Trzymałem jej uda, rozchylając je w takim stopniu, abym miał swobodny dostęp do jej muszelki. Pochyliłem się i pocałowałem tak jak w usta. Było bardzo przyjemnie. Cipeczka była miękka, wilgotna i ciepła. Amelia głośno westchnęła, odchylając głowę do tyłu.

Wysunąłem daleko język i przejechałem nim od dołu do góry, orząc jej szparkę na całej długości.

-Ooooooooch! Aaaaaaaa! — wetchnęła, drżąc i zaciskając mięśnie.

Nie czekając, rozpocząłem zabawę z moim językiem i jej łechtaczką. Dzyndzelek wystawał nieznacznie ponad powierzchnię szparki. Był niewielki, ale twardy i doskonale wyczuwalny. Muskałem go, uderzałem swoim językiem i miałem wrażenie, że wychodzi mi to dobrze.

-Uuuuuch, uuuuaaah, oooooch, - stęknęła kilkukrotnie, kiedy niezgrabnie starałem się chwycić jej wisienkę w swoje usta.

Później już coraz śmielej, coraz głębiej wjeżdżałem w jej szparkę, pozwalając sobie na coraz więcej. Wyginała się, wzdychała, jęczała i stękała, dając mi sygnał, że zmierzam w odpowiednim kierunku.



23 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

203. Podejmowałem decyzje końcem mojego fiuta.


Jej usta były jak wycieraczki w samochodzie, które zbierają wszystko, co napotkają po drodze. W tym wypadku były to białe, gęste i lepkie krople spermy. Przesuwały się wzdłuż mojego korzenia, gromadząc przed sobą coraz większą porcję gorącego budyniu. Widząc to, drżałem z podniecenia i wiedziałem, że tej nocy niewiele będę spał.

Moja fujara nie opadła do końca. Wielkość i grubość była taka jak przedtem, jedynie zmniejszył się nieco turgor i napięcie. Fiut był po prostu trochę bardziej miękki. Jednak gorące, zaciskające się na nim usta, oraz sam widok podnieconej, rozgrzanej dziewczyny i myśl o tym, co mogę z nią za chwilę zrobić, wywoływała w moim ciele i umyśle taką burzę, że podniecenie wracało do mnie ze zdwojoną siłą, gromadziło się w kroczu i sprawiało, że moje narzędzie w szybkim tempie wracało do poprzedniego stanu.

Czy tego chciałem, czy nie, z mojego gardła wydobywały się głębokie, drżące westchnienia, a moje ciało zaciskało się w intensywnych, szybko następujących po sobie skurczach. Poza tym cały ten akt odbywał się w kompletnej ciszy. Grace usadowiła się gdzieś z boku, poza polem mojego widzenia, ale wyczuwałem jej obecność.

Zdawało się, że dziewczyny ten moment też miały zaplanowany. Miałem wrażenie, że obydwie czekały na to, aż znów będę w stu procentach gotów. I byłem. 

Byłem zaskoczony, bo okazało się, że Amalia w tej dziedzinie też jest prawdziwą artystką. Nigdzie się nie spieszyła, nie działała pochopnie, jej ruchy były powolne i dokładnie przemyślane. Były bardzo precyzyjne: góra, dół, góra, dół, góra, dół. Bardzo powoli, elastycznie obejmowały mój korzeń. Dziewczyna poruszała głową, sprawiając, że mój orgazm wisiał w powietrzu.

Dobitnym przykładem jej wyuzdania i bezpruderyjności było to, że w pewnym momencie szerzej otworzyła swoją buzię i zgarnęła uprzednio zepchniętą spermę, a później równomiernie rozprowadziła po całej długości prącia.

Po chwili jej usta obejmując mojego penisa, znów poruszały się posuwisto-zwrotnym ruchem, zgarniając i rozprowadzając nasienie. To było niesamowicie słodkie. Czułem, że już długo tak nie wytrzymam.

Intensywny zapach mojego podniecenia rozchodził się w powietrzu wokół nas jak ciężka chmura. Miałem wrażenie, że jest to najbardziej zwariowana noc w moim życiu.

Może to dziwne, ale po chwili stało się coś, czego nie przewidziałem. Coś, co było całkowicie poza moją kontrolą. A może nie chciałem tego kontrolować? Któż to wie? Poczułem gwałtowne, bardzo słodkie, bardzo przyjemne skurcze poniżej jąder, szybko obejmujące całego kutasa. Dynamiczne szarpnięcia sprawiły, że na chwilę przymknąłem powieki i poczułem, że z mojego fiuta znów płynie nasienie. Tym razem w jej gorącą, ciasną, słodką buzię.

Amelia, czując, wypełniającą jej jamę ustną spermę, zaczęła szybciej poruszać głową, ale wykonywała ruchy jedynie na samym czubku mojego chuja, co było kompletnie odlotowe. Skurcze powtórzyły się jeszcze w kolejnych kilku seriach, a ja spuszczałem się do środka jej buzi.

Wszystko przesądziło się w momencie, kiedy wreszcie się ode mnie odkleiła, kiedy zostawiła w spokoju mojego w pełni już sztywnego kutasa.

Mogłoby się wydawać, że w tym momencie powinienem być już całkowicie wypompowany, zmęczony i niezdolny do dalszych igraszek miłosnych, że powinienem zadowolić się jedynie łagodnymi pieszczotami, które wygaszają gorące podniecenie. Nic bardziej mylnego. Cały ten obraz oraz to, co doprowadziło do tej sytuacji, sprawiało, że zaczynałem stawać się zupełnie kimś innym. Moje pożądanie, zamiast opaść, rosło, bądź utrzymywało się na takim poziomie, że wciąż chciałem je rozładować. Rodził się we mnie potwór. Stawałem się samcem Alfa. Podejmowałem decyzje końcem mojego fiuta.



22 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

202. Kolejne porcje nasienia.


Patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem i prosiła: 

-Och tak, och tak, chcę tego, spuść się na mnie, och spuść się na moją buzię. 

A ja odpowiadałem:

-Tak, tak, rzeczywiście, chcesz tego, chcesz, chcesz tego, Grace. Czułem, że już tylko sekundy dzielą mnie od wytrysku.

W ostatnim momencie dokładnie wiedząc, co się dzieje, chwyciła moją wielką fujarę w obydwie rączki, zacisnęła je tak mocno, że aż zabolało, skierowała sam czubek wprost na swoją twarz i zaczęła wykonywać bardzo szybkie, gwałtowne, mocne ruchy. 

Na efekt nie trzeba było długo czekać. 

Błyskawicznie pociemniało mi w oczach, nogi zadrżały. W kroczu nastąpił wybuch termojądrowy, wyrzucając z mojego prącia, jak z armaty, potężną dawkę gorącego, białego, spienionego nasienia. Poszybowało kolejnymi strugami na jej śliczną, młodą buzię, zalewając jej oczy, policzki i usta.

-Co, co? - wydobyło się z moich ust niedowierzanie, kiedy zobaczyłem, jak dużo i pod jakim ciśnieniem strzela moja sperma.

Ona tymczasem, zachłannie rzucając się na mnie, wzdychała z rozkoszy.

-O tak, tak, właśnie tak, kochanie, zalej mnie swoim nasieniem! Och tak, chcę tego, chcę tego! - prosiła.

Kiedy myślałem, że już na tym poprzestanę, z mojego fiuta zaczęły strzelać kolejne porcje nasienia. Szybkie, gwałtowne skurcze nie pozwoliły mi zostać na laurach i wypychały kolejne porcje mojego pożądania wprost na jej twarz. Zalewałem moim budyniem jej włosy, ramiona i piersi i byłem w coraz większym szoku.

Dziewczyna była bardzo zadowolona. 

-O, tak, tak, ojejku, jak mi dobrze! - wzdychała, szczęśliwa z tego, co się stało.

Na dodatek, na sam koniec otworzyła szeroko buzię, ostatnie trzy porcje trafiły dokładnie w sam środek, a ona wszystko przełknęła.

Teraz była przyozdobiona niczym choinka w perełki, sopelki i nacieki mojego podniecenia. Czułem się wypompowany i usatysfakcjonowany tym, co się stało.

Wbrew temu, czego można by było się spodziewać, to jeszcze nie oznaczało końca zabawy. Chociaż z drugiej strony przyznam szczerze, że ja sam byłem przekonany, że z chwilą kiedy tak obficie się spuściłem na jej buzię, będę potrzebował nieco czasu na odbudowę moich sił i potencjału seksualnego. Mimo to szybko okazało się, że dziewczyny nawet na minutę nie dadzą mi odpocząć.

Ta noc, z samego założenia, miała być szalona. I była. Amelia i Grace tak sobie to zaplanowały i realizowały z najdrobniejszymi szczegółami. Ja byłem tylko pionkiem w tej grze. No ale cóż nie mogłem narzekać na swój los. Byłem bardzo ważnym pionkiem.

Nawet po latach, kiedy sobie o tym pomyślę, robi mi się gorąco i staje mi kutas. A wtedy? Wtedy byłem w totalnym szoku. Słodkie, gorące podniecenie nie opuszczało mojego ciała nawet na sekundę.

To była wojna i nie było czasu na marudzenie. Laski bardzo szybko zamieniły się miejscami i teraz to Amelia klęczała u moich stóp. Tylko przez moment, bo zaraz później zmusiła mnie, bym położył się na tym miękkim kocu i delikatnie rozłożył swoje uda. Usadowiła się między nimi. 

W bladym świetle latarki widziałem swojego pobrudzonego spermą penisa i podnieconą twarz uroczej młodej blondynki. Pochylała się nad nim, a jej słodkie, drobne usta bez wahania pochłonęły brudną, pachnącą nasieniem głowicę. Zacisnęły się mocno na samym czubku i od razu zakręciło mi się w głowie. Później, bardzo powoli, jakby z niechęcią się rozsuwając i wpuszczając mnie do środka, przesuwały się w stronę mojego podbrzusza. 

21 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

201. Teraz ruchałem Amelię.


Później nie wytrzymała, wyprostowała się, usiadła poprawnie na moim narzędziu i znów zaczęła podskakiwać w górę i w dół, w górę i w dół, zaciskając swoją cipeczkę tak mocno, jak tylko była w stanie.

Patrzyłem, jak jej pośladki drżą i zaciskają się w nerwowych skurczach. Obserwowałem, jak jest zgrabna i piękna, jak po jej gładkiej skórze spływają kropelki potu i wchodziłem na swój własny szczyt, doświadczając niezwykle subtelnych, intensywnych przeżyć.

No ale to jeszcze nie był koniec całej zabawy, jeżeli tak to można określić. Po chwili dziewczyny znów zmieniły cały układ. Teraz klęczały przede mną, wypinając swoje zgrabne dupeczki w kierunku mojego fiuta i czekając, aż spenetruję je na pieska od tyłu.

Zacząłem od Amelii, bo uważałem, że jej już niewiele zostało, wszedłem w nią gwałtownie i od razu dobiłem do końca, rozrywając jej wnętrze moją wielką, gigantyczną wręcz fujarą.

Jęknęła głośno z rozkoszy, a jej cipka gwałtownie szarpnęła się w skurczach orgazmu.

Poruszałem biodrami, mocno uderzając w jej pośladki. Moja fujara spęczniała jeszcze bardziej, zrobiła się jeszcze bardziej żylasta, a ona coraz głośniej jęczała z rozkoszy. Dochodziła. Tego mogłem być pewien.

-O tak, tak, tak, - wyrzuciłem z siebie w momencie, kiedy czułem, że za chwilę się spuszczę.

W tym samym momencie dziewczyna, śmiejąc się i drżąc w gigantycznym podnieceniu, zaczęła wiercić swoim tyłeczkiem na wszystkie strony, wyrywając moją świadomość z posad rzeczywistości i sprawiając, że już nie miałem nad tym kontroli.

-O mój Boże, o mój Boże, - jęczała, - jak dobrze mnie ruchasz! O tak, o tak! - wzdychała głośno, a ja, zdopingowany, posuwałem ją jeszcze gwałtowniej.

Po chwili znów zmieniliśmy układ. Teraz ruchałem Amelię, która leżała na plecach, a jej siostra usiadła jej na twarzy, zakrywając jej usta swoją rozgrzaną cipeczką.

Ta, nie mogąc wytrzymać długo w tej pozycji, wydobywa się spod pośladków swojej siostry, uniosła głowę i, masakrując dłonią swoją łechtaczkę, patrzyła na mnie obłędnymi oczami. Jej cipka już szalała w gigantycznych skurczach kolejnego orgazmu.

-O tak, o tak! Och, och, ruchaj mnie, ruchaj mnie, - Julian, - wyrzucała z siebie raz po raz.

Po chwili nie była już w stanie unosić głowy i patrzeć na mnie. Jej wzrok skupiony był gdzieś na stropie stodoły, obłędny, mętny, jakby niewidzący. Wchodziła na wyższy level, który trudno było mi nawet sobie wyobrazić.

Gnałem na oślep, wzdychając i jęcząc, zaciskając zęby i już teraz przygotowując się do potężnego wystrzału moją armatą w jej ciasne, gorące wnętrze.

-O tak, o tak! - wyrzucałem z siebie, a ona jęczała coraz głośniej. 

-Julian, Julian, och, och, tak, ruchaj mnie, ruchaj! - trzęsła się z rozkoszy.

Po chwili taki sam układ zrobiłem z jej siostrą, która bardzo chętnie rozłożyła przede mną swoje uda. Wszedłem w nią i gwałtownie przeleciałem tak mocno, jak byłem tylko w stanie, a ona błyskawicznie szczytowała, wchodząc na najwyższy poziom swojego doznania.

Obydwie dziewczyny zapomniały się całkowicie, ich podniecone buzie płonęły gorącym pożądaniem. Chciały tylko seksu, chciały kolejnych orgazmów i kolejnych doświadczeń razem ze mną.

Kiedy grzmociłem drugą z dziewczyn, ta pierwsza pieściła jej cipeczkę, głaszcząc i muskając łechtaczkę.

Wytrysk był totalny i w sumie zarezerwowany tylko dla jednej. To Grace była bardziej przebojowa i to ona usadowiła się u moich stóp na wprost mojego napęczniałego do granic możliwości kutasa.



Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...