Szukaj na tym blogu

28 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

208. Jestem królem świata.


Bez zastanowienia, chwyciłem mojego wielkiego, grubego fiuta, wygiąłem go do dołu i wcisnąłem między jej pośladki. Wydzierałem się bardzo powoli i z wielkim oporem, a ona zaciskała uda, jakby broniąc mi do siebie dostępu. Moje kolana obejmowały jej nogi, dlatego jej jaskinia miłości była podwójnie ciasna.

Kiedy powoli się w nią wycierałem, już drżała i wzdychała z rozkoszy, czując moją wielką, grubą pałę między swoimi pośladkami, chciała przyjąć ją z pełnym oddaniem.

Powolutku wciskałem się w jej cipeczkę od tyłu, a wszystko przy złączonych, zaciśniętych udach. Penetracja trudna, wejście głębokie, gładkie i piorunująco przyjemne. To była ekstremalna wyprawa, wyprawa w nieznane. 

Położyłem dłoń na jej biodrach i delikatnie dociskałem. W ten sposób pośladki znalazły się nieco wyżej. Zrozumiała sugestię i nie utrudniała całego zadania. Odchyliła delikatnie głowę, starając się na mnie spojrzeć, ale widziałem, że nie jej to wychodzi. Wzdychała tylko głęboko, jakby płacząc.

Kiedy tylko udało mi się przeniknąć barierę blokującą do niej dostęp, od razu rozpocząłem szybkie, gwałtowne pchnięcia, przesuwając jej ciało do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu. Od razu z jej gardła wydobyło się głośne jęknięcie, jakby krzyk rozkoszy czy bólu. Nie przerywałem, poruszałem pośladkami, w jedną i w drugą stronę, w jedną i w drugą stronę, ruchając ją między uda, a ona jęczała.

-Ach, aaaaa, aaaach, oooooch, eeeee! — wyrzucała z siebie raz po raz, słodkie, gorące okrzyki.

Zaciskała swoje uda i swoją cipeczkę tak mocno, że ledwie się w niej poruszałem, ale wiedziałem, że nie mogę przerwać. Wiedziałem, że muszę to kontynuować, bo kolejny orgazm był już za rogiem. Wystarczyło tylko jeszcze trochę wysiłku, jeszcze trochę energii.

Ruchałem, ruchałem, pompowałem ją od tyłu. Jej siostra wyszła z cienia i usiadła po turecku tuż obok nas. Przyglądając się uważnie wielkimi, rozpromienionymi oczami nie mogła się nadziwić, że tak bardzo się w tym wszystkim zatracamy. To był prawdziwy kosmos, a myśmy szybowali w nim swobodnie. 

Dźwięki i westchnienia Amelii były bardzo głośne i z każdą chwilą ją przybierały na sile. Jej cipeczka bardzo szybko weszła w intensywny, gorący rytm, kurcząc się i zaciskając niemiłosiernie, co sprawiło, że i ja już wkrótce byłem na granicy orgazmu.

Ruchałem ją mocno: do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, do przodu, do tyłu, szybko, szybko, coraz szybciej. Krótkie, gwałtowne posunięcia sprawiły, że już nie jęczała, tylko stękała za każdym moim uderzeniem. Rozgniatałem swoje jaja o jej pośladki. Było słodko, gorąco, niezwykle przyjemnie.

Po kilku minutach zwolniłem. Czułem, że nie wytrzymam tak dłużej. Orgazm napierał na mnie z całą siłą i każdy kolejny ruch groził tym, że strzelę moim gorącym nasieniem wprost w jej ciasną, rozgrzaną pizdeczkę.

Poruszałem się teraz wolno, ale głębiej i dokładniej. Dało mi to kilka minut wytchnienia i odsunęło wytrysk w czasie. Nie mam pojęcia, jak sobie z tym wszystkim radziłem. 

-Um, um, oł, uch, um, - wyrzucała z siebie zachęcająco.

Po chwili znów przyspieszyłem, wywołując w jej ciele kolejną serię szybkich, gwałtownych skurczów. To była jazda bez trzymanki, ruchanie na całego, którego uczyłem się na bieżąco. Miałem wrażenie, że jestem królem świata.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...