Szukaj na tym blogu

15 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

195. Fajny z niego kogut, co nie?


Siano pod nami ugniotło się już na tyle, że stworzyło dosyć twarde i solidne podłoże. Dawało ono względną równowagę dla naszych szalonych, seksualnych igraszek. Poza tym latarka, która do tej pory leżała swobodnie gdzieś obok nas, pod wpływem naszych szalonych wygłupów, zapaliła się samoczynnie i rzucała nierówny snop światła na poszycie stodoły, rozjaśniając kompletną ciemność i dając względną orientację, w tym dość dziwnym środowisku. Muszę przyznać, że była to, co robiliśmy, przypominało raczej zapasy sportowe, niż słodkie erotyczne igraszki.

Cała nasza trójka była kompletnie inna, niż w świetle dnia. Rozgrzane nagie ciała oświetlone bladym poblaskiem wyraźnie odcinały się od ciemności i wyglądały, jakby były wyrzeźbione z marmuru.

Już całkiem swobodnie czułem się w tej niecodziennej sytuacji i raczej podświadomie reagowałem na zaistniałe okoliczności, niż byłem w stanie ogarnąć to swoim nieco spanikowanym umysłem. Leżałem płasko z szeroko rozchylonymi udami, Amelia siedziała na moim kutasie i unosząc i opuszczając swoje biodra, poruszała się płynnym, choć szybkim ruchem w górę i w dół. Grace natomiast zajmowała zaszczytną pozycję na mojej twarzy, całkowicie zakrywając moją głowę. Aby się nie udusić i móc oddychać, musiałem podtrzymywać ją za pośladki, rozwierać je na boki i unosić w krytycznych momentach, kiedy już naprawdę brakowało mi powietrza. Mój nos znajdował się w okolicy jej anusa, a wszystko spowite było słodką, wilgotną wonią jej cipki.

Obydwie dziewczyny pochylone do przodu, co chwilę podpierały się dłońmi na moim torsie, bądź też pieściły się nawzajem, chwytając się za cycki i gładząc po plecach. Do moich uszu docierały ich słodkie, podniecone głosy, świadczące o niezwykle silnym podnieceniu i zaangażowaniu w całą zabawę.

-I co, Amelia, dobrze ci, dobrze? - szeptała czule Grace.

-Och, tak, tak, on jest cudowny. Nie sądziłam, że jego kutas będzie taki wielki, - odpowiadała Amelia. 

-Och, Amelia a te jego usta są po prostu boskie, a, jego język… po prostu cudo, tak bosko świdruje moje gorące płatki. 

-Och, tak, tak, on jest wspaniały, prawda? 

-Tak, tak. Niesamowity samiec.

-No to bierz go, bierz, dziewczyno, ujeżdżaj go mocno. Pokaż mu, na co cię stać. 

Unosiły się i opadały, unosiły się i opadały, góra, dół, góra, dół, góra, dół… Jechały na mnie swobodnie, płynnie, głęboko. Amelia, siedząc na moim twardym, żylastym kutasie i ściskając go swoją rozgrzaną wilgotną cipką, przyprawiała mnie o niezwykle silne zawroty głowy. Grace natomiast, bardzo śmiało poczynała sobie z drugiej strony. Poruszała się na mojej twarzy tak, jakby tu również znajdował się fiut. Podskakiwała na mojej twarzy niczym piłka. Raz pochłaniała moje policzki, usta i język, a później z głośnym mlaśnięciem uwalniała, sprawiając, że wszystko wydawało się totalnie, niebotycznie piękne, podniecające i pełne niezwykłej ekscytacji.

W pewnym momencie zaprzestały pionowych, posuwisto-zwrotnych ruchów, opadły głęboko, jedna na moje jaja, a druga na twarz, pozbawiając mnie oddechu, i zaczęły się całować. No cóż, raczej to słyszałem, niż widziałem, ale i tak wiedziałem, o co chodzi. Słyszałem, jak mlaskają, jak ich usta łączą się i rozwierają w wilgotnych, gorących pocałunkach. Wzdychały przy tym namiętnie, co chwilę wydobywając z siebie podniecone, urywane słowa.

-Och, Amelia, Amelia, jakie to szalone! Nie sądziłam, że przydarzy nam się taka niesamowita przygoda! - szczebiotała w przerwach Grace. 

-Och, Grace, kochana, mówiłam ci, że on jest warty naszego wysiłku. Fajny z niego kogut, co nie? Hi, hi, hi! A jakiego ma twardego kutasa!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...