Szukaj na tym blogu

24 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

204. To miała być mineta.


Spojrzałem na Amelię i zobaczyłem, że dziewczyna jest niezwykle podniecona. Klęczała przede mną z szeroko rozsuniętymi kolanami, wyginała się na wszystkie strony, a jej dłoń znalazła się między udami. Pieściła swoją cipkę, raz po raz wsuwając paluszki do środka. Drugą dłonią dawała odpowiednie porcje pieszczot swoim jędrnym i sterczącym piersiom. Nie trzeba było być ekspertem, by stwierdzić, że dziewczyna znów potrzebuje porządnego rżnięcia. Wiedziałem, że muszę jej to zapewnić, inaczej sama to ze mnie wyciśnie.

-Oooooch, oooooch, oooooch, - wzdychała co chwilę.

Przez moment na nią patrzyłem, napawając się tym niezwykle podniecającym widokiem. Sam też chciałem przeciągnąć tę chwilę tak długo jak się da i wywindować moje podniecenie na możliwie najwyższy poziom. Zaczynałem rozumieć, że dobry seks to nie tylko sam akt posuwania cipki, lecz także wszy

-Oooooch — westchnęła głęboko, wijąc się przede mną, niczym wąż boa.

Co chwilę tylko na mnie spoglądała. Chciała się upewnić, czy aby na pewno nie mam zamiaru się wycofać, czy odpowiednio reaguję na ten jej erotyczny pokaz. Reagowałem. 

Kiedy zbliżyłem się do niej z naprawdę wielkim, sztywnym i grubym kutasem, wyciągnęła do mnie dłonie i objęła mnie czule. To było bardzo przyjemne. Następnie nasze usta złączyły się w gorącym, długim, słodkim pocałunku. Wciąż czułem w nich moją spermę.

Później, jakby chcąc sprawdzić, czy rzeczywiście jestem gotów, opuściła swoją dłoń i ujęła mój drążek, ściskając go i badając sztywność. Był odpowiednio twardy. Przesunęła palce do tyłu i do przodu, kontrolując moje podniecenie.

Nie pozostawałem bierny i moja dłoń szybko znalazła się na wysokości jej rozgrzanej, podnieconej cipeczki, a nasze usta znów połączyły się w gorącym pocałunku. Tymczasem dłońmi pieściliśmy swoje intymne części ciała. To był taniec, taniec przygotowujący nas do kolejnego zbliżenia, do kolejnego aktu rozkosznej miłości.

Później Amelia, rozumiejąc, co się dzieje, grzecznie ułożyła się na kocu. Pozostała tak przez chwilę, dając mi do zrozumienia, że teraz inicjatywa należy do mnie.

Rozchyliłem jej uda i pochyliłem się nad jej kobiecością. Kiedy byłem w połowie drogi do jej słodkiej norki, znów westchnęła głęboko, obserwując wszystko z podnieceniem.

O tak, to miała być mineta, a ja już nie dedukowałem, nie miałem rozkminy na ten temat. Wiedziałem, że muszę to zrobić i byłem pewien, że zrobię to dobrze.

Przez krótką chwilę patrzyłem na gładką, delikatną cipeczkę. Trzymałem jej uda, rozchylając je w takim stopniu, abym miał swobodny dostęp do jej muszelki. Pochyliłem się i pocałowałem tak jak w usta. Było bardzo przyjemnie. Cipeczka była miękka, wilgotna i ciepła. Amelia głośno westchnęła, odchylając głowę do tyłu.

Wysunąłem daleko język i przejechałem nim od dołu do góry, orząc jej szparkę na całej długości.

-Ooooooooch! Aaaaaaaa! — wetchnęła, drżąc i zaciskając mięśnie.

Nie czekając, rozpocząłem zabawę z moim językiem i jej łechtaczką. Dzyndzelek wystawał nieznacznie ponad powierzchnię szparki. Był niewielki, ale twardy i doskonale wyczuwalny. Muskałem go, uderzałem swoim językiem i miałem wrażenie, że wychodzi mi to dobrze.

-Uuuuuch, uuuuaaah, oooooch, - stęknęła kilkukrotnie, kiedy niezgrabnie starałem się chwycić jej wisienkę w swoje usta.

Później już coraz śmielej, coraz głębiej wjeżdżałem w jej szparkę, pozwalając sobie na coraz więcej. Wyginała się, wzdychała, jęczała i stękała, dając mi sygnał, że zmierzam w odpowiednim kierunku.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...