Szukaj na tym blogu

10 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

190. Nasze legowisko. 


Wielkie pomieszczenie wypełnione było sianem i słomą. Choć tego nie widziałem, czułem ten specyficzny zapach, który pamiętałem z dzieciństwa. Wiedziałem, że po obydwu stronach klepiska znajdują się olbrzymie sąsieki, pod sam dach wypełnione tegorocznymi oraz wcześniejszymi zbiorami. Aby dostać się na górę, trzeba było wejść po wąskiej, metalowej drabinie przymocowanej do jednej z belek. Nasze legowisko znajdowało się jakieś dziesięć metrów nad naszymi głowami. Czułem się nieco zagubiony, ale Grace zapaliła latarkę, którą również otrzymała od wujka. Omiotła snopem światła całe pomieszczenie, a po chwili, wskazując kierunek, powiedziała:

-To tam. Chodźcie.

Kiedy uniosłem głowę, a ona zaświeciła w tamto miejsce, uświadomiłem sobie, że to bardzo wysoko i niebezpiecznie. "No cóż, Julian", pomyślałem, "sam tego chciałeś", i poczułem smak wakacyjnej przygody i dreszczyk emocji. Poza tym miałem świadomość, że będzie to przygoda seksualna i to z dwiema zajebistymi laskami. 

To, co się działo przez ostatnie dni, było tylko symptomem, było jak sygnały nadciągającej burzy, która miała zmienić układ frontów w całym moim życiu. Nie trzeba było być ekspertem, aby stwierdzić, że moje koleżanki aż się proszą, aby je przelecieć na wszystkie możliwe sposoby. Były tak rozgrzane i napalone, że czułem buchający od nich żar i aromat miłości. Ocierały się o mnie i dotykały mnie, kiedy tylko miały taką możliwość. Jednym słowem dość ostentacyjnie, okazywały, jakie mają wobec mnie zamiary.

Oczywiście teraz nie były już w tych swoich uroczych sukieneczkach, które tak bardzo mi się podobały. Po wspólnej kąpieli razem ze mną przebrały się w te podniszczone, ale czyste, znalezione u wujka dresy.

Teraz już byłem pewien, że tłumaczenie, iż to tylko po to, aby było mi wygodnie spać, było mocno naciągane i niewiele miało wspólnego z rzeczywistością. Chyba od początku chciałem wierzyć w takie bajki, bo czasami jest dobrze kompletnie się zapomnieć i pójść na całość.

Poza tym, jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Miałem świadomość, że pod spodem nic więcej nie mają. Żadnej bielizny, żadnych majtek i staników. Nie mogłem przestać o tym myśleć. Nakręcało mnie to niesamowicie. No i oczywiście bardzo dokładnie pamiętałem wszystko to, co działo się w tej wielkiej wannie tuż za domem wujka. Cały mój organizm wołał o to, aby dokończyć i sfinalizować tę grę. Byłem rozpalony i rozdygotany, nie mogłem się uspokoić, szczególnie, że ja sam pod spodem nie miałem żadnych slipów.

To było jak przygotowanie do tajnej akcji. Wszyscy o wszystkim wiedzieli, ale nikt nic nie mówił. To wszystko było bardzo zwariowane i czułem, że koleżanki mają niesamowity ubaw, że w ten sposób zaaranżowały całą sytuację. 

W pewnym momencie nawet zacząłem żałować, że dałem się namówić na założenie tego rozciągniętego starego dresu. Gumka w pasie była ewidentnie za luźna i przy każdym kroku spodnie zsuwały się z moich pośladków. 

Zaczynało do mnie docierać, dlaczego bliźniaczki tak bardzo oponowały przed tym, abym został w swoim starym ubraniu. O mało się o to z nimi nie pokłóciłem, ale one były dwie, więc musiałem ustąpić. Nie docierały do nich argumenty, że przecież nie śpimy w normalnym łóżku, tylko na sianie, gdzie bielizna sypialniana raczej nie obowiązuje. Moje brudne, znoszone gacie od razu wrzuciły do pralki, żeby czasami nie przyszło mi do głowy, by po kryjomu je założyć. Sam sobie się dziwiłem, że dałem się nabrać na taki prosty chwyt.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...