Szukaj na tym blogu

12 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

192. Miałem niesamowitą rozkminę.


Może to głupie, ale tamtej nocy na sianie miałem niesamowitą rozkminę. Czy najpierw zacząć od porządnej minety, jednej albo drugiej cipki, a dopiero później zabrać się do klasycznego seksu? Czy też może od razu puścić wodze fantazji i zacząć ostro posuwać obydwie laski? No i jeśli w ogóle już o seksie mowa, to jakie pozycje wybrać i jak skomponować całą zabawę, żeby było dobrze nie tylko mnie, ale także i im.

To, co przydarzyło mi się z ciocią Antoniną, to było zupełnie coś innego. Wtedy wszystko potoczyło się samo. Nie musiałem nad niczym się zastanawiać, o niczym decydować. To ona prowadziła mnie za rękę. Nawet to, co stało się z Natalią, wydawało mi się kompletnie różne od tego, przed czym miałem stanąć teraz. One były dwie i na dodatek były tak napalone, że gorący seks aż buchał z ich strony. Można było się wystraszyć. Nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie: czy stanę na wysokości zadania?

Teraz to ja miałem być samcem, alfa. Do mnie miał należeć pierwszy krok. Jednak brak doświadczenia sprawiał, że zastanawiałem się nad każdym najdrobniejszym szczegółem. Oczywiście zdawałem sobie sprawę, że przesadzam, że za dużo myślę i nie pozwalam sytuacji samej się rozwinąć, ale nie byłem w stanie tego zmienić.

Stało się to szybciej, niż mógłbym przypuszczać i spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Kiedy byliśmy już w połowie tworzenia tego prowizorycznego legowiska, które miało nam zapewnić ciepłą i przyjemną atmosferę, poczułem jak jedna z dziewczyn, trudno określić która, chwyta mnie w pół od tyłu i wsuwa dłonie za luźną gumkę mojego dresu. Nie dała mi szans na żadną reakcję. Nie wiedziałem, co się stało. Byłem kompletnie zaskoczony.

Na szczęście mój penis wiedział, jak się zachować w tej sytuacji. W mgnieniu oka zrobił się gruby i twardy jak kij bejsbolowy, a z mojego gardła wydobyło się mimowolne, ciche, lecz wyraźnie słyszalne westchnienie:

-Oooooooch... 

Przez jakiś czas udawało mi się jeszcze jakoś stać na nogach, ale z każdą upływającą sekundą robiły się coraz bardziej miękkie i niezdolne do utrzymania mojego ciężaru. Moje serce waliło tak mocno, że miałem wrażenie, że za chwilę wyskoczy z klatki piersiowej.

Kiedy zorientowałem się, że to jednak Greys trzyma mnie za kutasa, było już za późno na jakąkolwiek obronę. Byłem całkowicie w jej słodkiej mocy, niezdolny do uwolnienia się.

W mojej głowie pojawiła się niespodziewana panika. 

-O mój Boże, to już? Tak to właśnie ma wyglądać?

Wciąż nie mogłem w to uwierzyć. Ona wzięła mnie jak rzecz. Jakbym był jej pieskiem, a nie facetem z krwi i kości. Na dodatek zaatakowała mnie podstępnie od tyłu, bez ostrzeżenia, i robiła ze mną wszystko, co jej się żywnie podoba. Wydawało mi się, że przekroczyła wszelkie granice, że przecież tak nie można.

Doskonale zdawałem sobie sprawę, że na nic zdadzą się moje błagania i protesty. Mój los i tak od samego początku był przesądzony. Pozostawało mi teraz jak najlepiej się w tym wszystkim odnaleźć.

Była bezczelna, nachalna, a jednocześnie gorąca jak piec i bosko podniecająca. Zachowywała się swobodnie, bezpruderyjnie, rozwalając moje wszelkie wyobrażenia o tych bardzo intymnych czynnościach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...