Szukaj na tym blogu

29 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

209. Zruchałem Amelię.


Kiedy bardziej wystawiła do góry swoje pośladki, zobaczyłem, że jej cipeczka aż pęka w szwach. Zobaczyłem, że mój kutas jest niezwykle gruby, lśniący i żylasty, że połyskuje w bladym świetle latarki niczym wielki ogier, niczym potwór. Dlatego tak jęczała.

Położyłem dłonie na jej pośladkach, zacisnąłem, a ona wypinała je do góry i w ten sposób dążyliśmy do naszego wspólnego orgazmu. Jej cipka kurczyła się jak imadło, stopniowo wyrywając moją świadomość z posad rzeczywistości. Nie wiedziałem, co się za chwilę stanie, ale coraz mniej już mi zależało na tym, żeby być tego świadomym. Podążałem za własnym instynktem i to było najważniejsze.

Po chwili leżała już na plecach z szeroko rozłożonymi kolanami, a ja znów zająłem pozycję od przodu. Kiedy znów wchodziłem w jej cipkę, miałem wrażenie, że mój kutas jest jeszcze większy. Westchnęła, kładąc się płasko i odchylając głowę do tyłu. Zdawałem sobie sprawę z tego, że to już długo nie potrwa, że zakończy się wielkim wytryskiem w jej rozgrzaną pizdeczkę.

Była na tyle podniecona, że nie musiałem robić nic więcej, wystarczyło tylko, że wcisnę się w nią moim twardym, grubym chujem i zacznę poruszać biodrami w jedną i w drugą stronę. Już dyszała, już jęczała, drżała z rozkoszy i podniecenia, galopując do swojego własnego orgazmu. 

Skupiłem się na tym, aby i moja przyjemność nastąpiła w odpowiednim momencie, aby niczego nie przegapić i wystrzelić wtedy, kiedy będzie to konieczne.

Wygięła całe swoje ciało do góry. Pośladki i czubek głowy opierały się na podłożu, a cała reszta uniesiona była w powietrzu i wygięta w moją stronę. Przez co wyglądała jak mała dziewczynka, jak lolitka, niewinne stworzenie masakrowane przez mojego potwora. Myśl o tym wywołała w moim mózgu kompletną burzę. Gnałem na oślep w pełnym podnieceniu do swojego własnego orgazmu.

-O tak, tak, och, oooch, aaach, Julian, tak, teraz, och, och! - wyrzucała z siebie półprzytomnie, a ja gnałem i gnałem na oślep, wiedząc, co za chwilę się stanie.

W pewnym momencie uniosła się na łokciach, ale głowa opadała do dołu, jej oczy były przymknięte, półprzetomne, niewidzące, usta uchylone, a cała twarz płonęła żywym podnieceniem.

Uderzałem tak mocno, że całe jej ciało poruszało się w jedną i drugą stronę. Galopowałem. To już było bardzo blisko. Czułem potężną erupcję w moich lędźwiach i chciałem ją uwolnić.

Finisz był idealny, wyliczony co do sekundy. Czując potężny ładunek rozkoszy na końcu mojego fiuta, spiąłem się cały w sobie, naprężyłem i przyspieszyłem tak bardzo, jak tylko mogłem. Później stękając, jęcząc, pozwoliłem sobie na wyważony, intensywny wytrysk wprost w samą głębię jej kobiecości.

-Ooooch, uuch, uuuaaa, oooch, - wyrzucałem z siebie, strzelając jej cipkę.

Zwolniłem dopiero wtedy, kiedy stwierdziłem, że już ostatnia kropla znalazła się w jej środku. Chwyciłem swojego chuja i powoli zacząłem się wycofywać, chcąc zobaczyć, jak bardzo nabroiłem.

Zaraz za moim wysuwającym się trzonem ukazała się biała, gęsta kropla, która powolnym, lecz nieubłaganym ruchem wydostawała się na zewnątrz. Napełniłem ją po brzegi, a teraz czara się przechyliła, a moje pożądanie wypływało na zewnątrz.

Spojrzałem w jej twarz. Była rozpromieniona, półprzytomna, nieobecna, ale totalnie spełniona i szczęśliwa. Zruchałem Amelię tak, że nie miała już sił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...