Szukaj na tym blogu

11 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

191. Kiedy stanęliśmy na miękkim sianie.


W tej chwili byłem już bez slipów a pod luźnym, niebieskim dresem znajdował się już tylko mój wielki i sztywny fiut. Czułem, że ta niecodzienna sytuacja bardzo mu odpowiada. On po prostu wariował, wyczyniał dzikie harce pod tym cienkim materiałem. Raz po raz napierał od spodu, tworząc pokaźnych rozmiarów namiot. Dobrze, że było kompletnie ciemno i dziewczyny tego nie widziały, bo bym pewnie spalił się ze wstydu.

Chwilami czułem się tak głupio, że pomimo tego próbowałem zmusić mojego żołnierza, aby nie stał na baczność, tylko grzecznie się położył. Jednak efekt był dokładnie odwrotny.

Kiedy włożyłem rękę pod cienką dzianinę i chwyciłem go w garść, próbując zmusić do tego, aby znalazł się bliżej ciała, zrobiło mi się tak słodko, tak przyjemnie, że o mało nie upadłem. Z moich ust wydobyło się głębokie, głośne westchnienie, co nie uszło uwadze obydwu dziewczyn. Zaczęły słodko chichotać i ocierać się o mnie jak kotki w rui.

To nie była niewinna zabawa. Szybko stało się jasne, że zamiarem tych napalonych lasek jest to, aby maksymalnie podkręcić atmosferę i wywindować nasze podniecenie w kosmos. Z tymi luźnymi dresami chodziło przecież o to, aby w razie konieczności mogły mnie szybciej rozebrać i wziąć to, co uważały, że im się należy. Chodziło przecież o szybką, bezwzględną napaść na moje młode, ponętne ciało. Jednak prawdziwa zabawa dopiero miała się rozpocząć, ale w tym momencie ja jeszcze o niczym nie wiedziałem. Mogłem się jedynie domyślać.

Kiedy znaleźliśmy się już na samej górze i stanęliśmy na miękkim sianie, które zapadało się pod naszym ciężarem, jego niezwykle intensywny zapach poraził moje nozdrza, a w moich oczach pojawiły się łzy. Pomimo tej niezwykle gorącej atmosfery i świadomości tego, co za chwilę może się stać, uświadomiłem sobie, jak bardzo oddaliłem się od natury i jak mocno mi tego wszystkiego brakuje. Czułem się nie tylko bardzo podniecony, ale też niezwykle podekscytowany, a zapach siana i szum wiatru w szparach stodoły wywoływały w moim mózgu szereg nowych, nieznanych dotąd doznań. Na dodatek perspektywa spędzenia najbliższej nocy z dwiema niezwykle atrakcyjnymi bliźniaczkami sprawiała, że czułem się niesamowitym szczęściarzem.

W tamtej chwili miałem wrażenie, że wygrałem los na loterii. Chociaż później okazało się, że to był zaledwie początek. Przecież całe te wakacje były pełne różnych ekscytujących niespodzianek, które rozwijały mnie w każdej dziedzinie mojego życia.

Za chwilę miał rozpocząć się seks. Nie mogłem się doczekać, a jednocześnie pozbyć się wątpliwości, czy dam sobie z tym radę. Nigdy wcześniej nie byłem w podobnej sytuacji. To miał być seks grupowy. Nigdy wcześniej nie kochałem się z dwiema dziewczynami naraz i nie bardzo wiedziałem, jak się zachować w takiej sytuacji.

Może to głupie, ale zastanawiałem się, od czego zacząć. Zastanawiałem się, czy dobrze będzie, jeśli najpierw zacznę się całować, a dopiero później przejdę do czegoś więcej. Pozostawał też dylemat, którą z sióstr najpierw wziąć w obroty.

To był dość duży problem, bo do tej pory nie bardzo potrafiłem je od siebie odróżnić. Było to szczególnie trudne, gdy były ubrane identycznie, a w stodole było kompletnie ciemno. Nie wiedziałem, czy nie strzelę gafwy, posuwając Amelię i wypowiadając słowa 

-Och, Grace, och, Grace... 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...