205. Lizałem, ssałem, pieściłem.
-Ooooch, um, ou, ouch, - stękała, a to stękanie bardziej przypominało płacz.
Raz patrzyła na mnie, drugi raz odchylała się do tyłu, zamykała i otwierała oczy. Sama przeżywała swoją rozkosz.
Pochylony nad jej młodą, delikatną pizdeczką, wydychałem aromat podnieconej samiczki i sam doznawałem niezwykłej przyjemności. Bliskość jej mokrej norki wywoływała w moim ciele kolejne rozkoszne fale gorąca.
Po chwili całym podbrzuszem młodej laseczki zaczęły targać silne, niekontrolowane skurcze. Znów dochodziła, a ja miałem niezwykłą satysfakcję, że udało mi się doprowadzić ją do takiego stanu.
Zachęcony, mocniej objąłem ustami jej wisienkę i zacząłem ssać. Napięła się, wygięła do tyłu, zacisnęła wszystkie mięśnie i zaczęła drżeć. Westchnienia i jęki stały się jeszcze głośniejsze, jeszcze bardziej przeciągłe i charakterystyczne.
Kiedy nieco odpuszczałem, aby dać jej chwilę wytchnienia, dziewczyna mruczała z zadowoleniem i aprobatą. Wiedziałem, że robię to dobrze.
Później, ośmielony tym, co się działo, poprawiłem pozycję i zanurzyłem swoje usta głęboko w jej wnętrzu. Zaskoczona odchyliła się do przodu i spojrzała na mnie, ale zaraz później znów pogrążyła się w swojej ekstazie, drżąc i jęcząc coraz głośniej. Dawała mi do zrozumienia, abym nie przerywał.
Słodkie tortury trwały. Chciałem dać jej tego jak najwięcej, przeciągnąć jak najdłużej, ale jednocześnie starałem się być na tyle delikatny, aby nie przekroczyć tej subtelnej granicy oddzielającej przyjemność i rozkosz od bólu.
Jej oddechy stały się szybsze, bardziej urywane i świadczyły o tym, że coraz mocniej poddaje się kolejnemu gorącemu orgazmowi.
Lizałem, ssałem, pieściłem, świdrowałem jej ciasną cipeczkę na wszystkie możliwe sposoby, a ona zatracała się w rozkoszy coraz bardziej.
Kiedy w niemym porozumieniu, obydwoje stwierdziliśmy, że należy przejść do czegoś więcej, przerwałem i uniosłem się, a ona spojrzała na mnie podnieconymi oczami, w oczekiwaniu na kolejną kanonadę moim twardym fiutem. Moja gigantyczna, żylasta, sękata pała z wielką, lśniącą głowicą była w pogotowiu, w stu procentach sprawna, przygotowana na najcięższą bitwę.
Jeszcze zanim w nią wszedłem, pochyliłem się, chwyciłem za głowę od tyłu, przyciągnąłem do siebie i gorąco pocałowałem. Odpowiedziała z namiętnością i oddaniem. Przez ten cały czas mój wielki fiut wycelowany był w jej gorącą jaskinię miłości.
Skończyliśmy pocałunek i skierowałem dłoń w stronę mojego łobuza. Chwyciłem go, przejechałem od dołu do góry, sprawdzając, czy dam radę wyruchać ją jeszcze raz. Byłem gotów.
Grzecznie rozchyliła swoje zgrabne uda, odsłaniając i oddając w moje posiadanie swój młody skarb. Tuż przed wniknięciem w nią, patrzyła w dach stodoły w ciemność, a jej dłonie rozstawione szeroko, jakby wzywały samego najwyższego w prośbie o jak najlepszy orgazm tej nocy.
Jeszcze kilkukrotnie przejechałem po kutasie, zbierając z niego resztki mojego nasienia i innych przyczepionych obcych ciał, tak, bym mógł gładko wniknąć w jej ciasną i mokrą cipeczkę, a później nagiąłem do dołu, przytrzymałem i wszedłem samym czubeczkiem.
Kiedy to zrobiłem, zdziwiłem się, bo proporcje wielkości były porażające. Mój kutas był ogromny, a jej młoda pizdeczka taka ciasna, taka malutka. Już samo to sprawiło, że zadrżałem z podniecenia.
Przejechałem czubkiem penisa od dołu do góry, tak jak wcześniej językiem, z tym że teraz radło było dużo większe i dużo mocniej rozwierało jej płatki. Westchnęła przeciągle, a ja wiedziałem, że to będzie niezapomniany seks.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz