Szukaj na tym blogu

17 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

197. Amelia szalała w ostatnim akcie szczytowania.


Odgłosy, jęki i westchnienia stawały się coraz bardziej niekontrolowane i wyrzucane odruchowo. Jej siostra, znajdując się z tyłu tuż za jej plecami, oplatała ją swoimi ramionami, a jej dłonie pieściły piersi, brzuch i okolice cipeczki.

-O mój Boże, o mój Boże! Och, och, Grace! Och, już, już! Moja cipka, och, och! - jęczała, mocno odchylając się do tyłu i opierając na siostrze. 

Jej jaskinia miłości tańczyła w szalonym, słodkim balecie na moim podnieconym do granic możliwości penisie. Miałem wrażenie, że za chwilę ta szaleńcza, niekontrolowana gra obejmie również moje podbrzusze i odbierze mi resztki świadomości w tym krytycznym momencie i wyrzuci moje jestestwo na krańce wszechświata. Tak się jednak nie działo. 

O dziwo, pozycja, w której się znajdowała dziewczyna oraz to, w jaki sposób ja sam leżałem i zaciskałem swoje uda, dawała mi pewną kontrolę nad przepływającymi doznaniami. Choć mogłem cieszyć się pełnią tego dzikiego, namiętnego seksu, nie musiałem obawiać się, że już teraz wystrzelę w jej cipeczkę potężną porcją gorącego nasienia.

-Och, Grace, och, Grace, jak on cudownie mnie pieprzy! Och, och, pieść mnie, pieść mnie, Grace! - mówiła do siostry, a ta, pochylając się nad jej piersiami, chwytała sutki w swoje usta, raz jeden, raz drugi, namiętnie, słodko i gorąco ssała. 

Obydwie dziewczyny, grając do jednej bramki, starały się osiągnąć to, co sobie zaplanowały.

-O Boże, o Boże, o fak, o fak, o kurwa, o tak, o tak! - wzdychała, patrząc na mnie wielkimi oczami. 

Widziałem, jak jej twarz zmienia się z sekundy na sekundę, jak tężenie zastyga w bezruchu i drży w mimowolnych mikro skurczach. Była już na szczycie.

-Och i co, i co, dobrze ci, dobrze ci, Amelia? - wzdychała Grace w przerwach pomiędzy ssaniem jednego a drugiego sutka. 

Amelia spojrzała na nią i odwracając głowę, krzywo się uśmiechnęła. W grymasie słodkiego podniecenia westchnęła: 

-Och, tak, tak, kochana, nie masz pojęcia, jak mi dobrze! Och, och, dochodzę! Jego fiut… tak mocno wdziera się w moje wnętrze, tak mocno mnie przenika! Och, och, jak mi dobrze, jak cudownie…

-Tak, kochanie, tak, kochanie, tak, moja słodka, o tak, ujeżdżaj go, ujeżdżaj go… - szeptała Grace. 

-O tak, tak, tak, właśnie tak, - odpowiadała Amelia.

Poruszała się szybko, rytmicznie, w górę i w dół, w górę i w dół, w górę i w dół, a ja czułem, że jestem wielkim zwycięzcą w tej grze. Spełniłem się, w stu procentach wypełniłem moją rolę. Nie było żadnego falstartu ani skuchy, wszystko szło nadzwyczaj pomyślnie. Czując niezwykle silne podniecenie, wciąż miałem niewielki zapas energii, świadomości i dystansu, by nie skończyć przedwcześnie.

Amelia szalała w ostatnim akcie szczytowania, szarpane ruchy zdawały się wgniatać mnie jeszcze bardziej w miękkie siano, a jej jęki i westchnienia były całkowicie niekontrolowane. Na pewno słychać było je daleko poza stodołą.

Nagle okazało się, że znów jesteśmy w zupełnie innej pozycji. Nasze dynamiczne, szalone harce sprawiły, że znaleźliśmy się w dosyć dużym zagłębieniu siana. Wyrobiliśmy sobie nawet podłoże w taki sposób, że nieco przypominało stabilną, solidną sofę czy tapczan. Choć znajdowało się dużo niżej od powierzchni pachnącego sianokosu.

Bardzo nam to odpowiadało do tego, co akurat teraz zamierzaliśmy robić. No bo przecież zabawa nie była jeszcze skończona, musiałem zadowolić też Grace, tego dziewczyny na pewno by mi nie odpuściły. Grace była już gotowa do wszystkiego, co miałem jej zaoferować, leżała przede mną na lekkim wybrzuszeniu siana, na plecach, z szeroko rozsuniętymi udami i wystawioną w moją stronę gołą, podnieconą cipką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...