210. Pozostałości mojego wytrysku.
To, co się działo do tej pory między nami, wcale nie oznaczało, że impreza się skończyła. Może miałem jeszcze jakieś wątpliwości, czy dam radę iść w to dalej, no bo przecież każdy człowiek ma swoje ograniczenia. Jednak dziewczyny rozwiały je od razu. Nie wahały się ani chwili. No przepraszam, może tylko jedna. Ta druga została chwilowo zdyskwalifikowana, he, he, he… W tym momencie siłą rzeczy inicjatywę ponownie przejęła śliczna i rezolutna Grace.
Kiedy na amen zmęczona Amelia leżała na kocu z szeroko rozłożonymi udami i wystawiając w moją stronę zmasakrowaną cipkę, próbowała dojść do siebie, Grace bardzo szybko wypełniła tę lukę i znalazła się na wprost mnie. Uf to była naprawdę napalona kocica.
Kiedy spojrzałem w te jej zmrużone, uśmiechnięte oczy i zobaczyłem w nich niezwykłą iskrę przekory i zadziorności. Wiedziałem już, że zaraz mnie napadnie tak, jak to tylko ona potrafi i wykorzysta. O dziwo chciałem być wykorzystany.
Światło latarki znów padło na wypolerowany kawałek blachy umieszczony w dachu stodoły i rozświetliło całe pomieszczenie nieco jaśniejszym blaskiem. To miało dość szczególne znaczenie, ponieważ miałem okazję zobaczyć, jak wygląda buzia oraz cała reszta ciała tej prześlicznej blondynki. No ale chyba nie powinienem być zaskoczony tym, że pozostałości mojego wytrysku wciąż na niej się znajdowały. Oczywiście cała twarzyczka, nos i broda ociekały gęstymi, mocno aromatycznymi, a w tej chwili przyschniętymi kroplami nasienia, które trysnęło z mojego podnieconego fallusa.
Szykowała się jeszcze jedna poważna bitwa. Grace patrzyła na mnie i uśmiechała się szelmowsko. Mrużyła przy tym oczy i szczerzyła białe zęby, dając mi do zrozumienia, że nic sobie z tego nie robi, a nawet pokazując, że ten specyficzny sposób zdobienia buzi bardzo przypadł jej do gustu. Oczywiście to nie było wszystko. Kiedy spojrzałem nieco niżej, zobaczyłem, że nie tylko twarz, ale też dekolt, piersi, brzuch, a nawet biodra są oblepione w moim gęstym budyniu. Była pokryta moją spermą jak pączek lukrem i wyglądała totalnie słodko. Na dodatek ten jej rozbrajająco szczery, pełen przekory uśmiech niemal powalał mnie na kolana.
-No i co, Julianku, masz jeszcze ochotę na gorące igraszki? - odezwała się cichym, słodkim głosikiem.
-Och, Grace, nie wiem, jestem kompletnie wypompowany, - próbowałem się tłumaczyć, ale widziałem, że ona nie przyjmuje mojego wykrętu.
-Zmęczony? Chyba żartujesz? - wydyszała mi prosto w twarz, przeszywając mnie swoim kocim spojrzeniem. - Chłopaku sam tego chciałeś.
-No niby tak, ale Grace, ja…
-Nie ma żadnego “ale”. Przecież wiedziałeś, na co się piszesz.
-Och Grace ja nie wiem...
Przygwoździła mnie swoim spojrzeniem.
-Mam nadzieję, że się teraz nie wycofasz. Rozczarowałbyś mnie. Pamiętaj, że to dopiero była rozgrzewka.
To zabrzmiało bardzo poważnie. Nie wiedziałem, czy się mam bać, czy cieszyć. Wszystko zależało od tego jak one podejdą do tematu. Mimo wszystko jakiś głos mówił mi, że mogę być spokojny. We mnie też budził się wewnętrzny diabeł. Coś szeptało mi do ucha, abym dał upust swojej ogromnej sile pożądania.
-Oj, nie wiem, nie wiem, - powiedziałem, głaszcząc się po moim już lekko opadającym penisie, z którego wydostawały się ostatnie krople nasienia.
Tak naprawdę miałem nadzieję, ona znów zabierze się do pracy i znów przywróci go do pełnej sprawności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz