Szukaj na tym blogu

9 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

189. Nie było seksu.


-Wiesz, - zaczęła Grace. - bardzo chętnie, ale w każdej chwili może wrócić wujek. - Sama rozumiesz. Jak nas zobaczy w tej sytuacji, to dostanie zawału.

-No może i masz rację, - westchnęła Amelia. - Boże, ale mam ochotę na jego ptaka. Muszę go wykorzystać, nie podaruję mu. No ale zostawmy go sobie na później. Co się odwlecze, to nie uciecze.

-Tak, najpierw się umyjmy, a później zastanowimy się, co z nim zrobić.

-Oczywiście, a ty Julian wskakuj szybko do tej wanny, musimy się umyć zanim przyjdzie wujek.

Możecie w to uwierzyć lub nie, ale w kolejnych minutach kompletnie nic się nie wydarzyło. Nie było seksu. Po prostu się myliśmy pachnącym mydełkiem i szamponem. Całe niebo krzyczało do nas, "rżnijcie się jak zające", ale myśmy się tylko myli. Było seksownie i podniecająco tak, jak to tylko możliwe, ale nic więcej. Cały czas byłem na granicy wytrysku, ale jakimś cudem do tego nie doszło.

Szczególnie niezwykła i podniecająca była chwila, kiedy obydwie laski wzięły mnie w środek. Jedna bardzo pieczołwicie myła moje plecy i pośladki, a druga wszystko to, co znajdowało się z przodu, czyli klatkę piersiową, brzuch, no i oczywiście napęczniałe do granic możliwości jaja i wielkiego fiuta. Każde, choćby nawet najdelikatniejsze muśnięcie moich intymnych okolic przez jej palce sprawiało, że byłem na granicy utraty przytomności.

Przyszła nawet taka chwila, kiedy byłem już całkowicie pewien, że się spuszczę. To było wtedy, kiedy obydwie dziewczyny zajęły się moim penisem na raz: Amelia od tyłu, oplatając mnie swymi ramionami, a Grace od frontu.

Amelia bardzo delikatnie ściągnęła napletek z mojego narzędzia i używając bardzo dużej ilości piany, myła je dokładnie. W tym samym czasie Grace z taką samą pieczołowitością zajmowała się moimi jądrami.

Przed moimi oczami cały świat wirował. Odlatywałem i wracałem. Półprzytomny dyszałem ciężko. I naprawdę bardzo chciałem trysnąć wprost na jej cycki olbrzymią ilością gorącego nasienia. Jednak wszystko rozgrywało się w taki sposób, że nie byłem w stanie tego dokonać. Nie wiem, co by się stało, gdyby to one same nie zakończyły tej zabawy.

Wujek rzeczywiście wkrótce wrócił. Na szczęście byliśmy już umyci, wytarci i przebrani w te luźne dresy, a on nie był świadomy tego, co przed chwilą rozgrywało się na jego własnej posesji.

-No, to kochani, - zaczął, - wiecie, co macie robić? Poradzicie sobie? 

-Och tak, tak, wujku, jak najbardziej. Poradzimy sobie, - zaszczebiotała Greys, patrząc na mnie jak drapieżnik. 

-To dobrze, bo ja muszę pójść się położyć. Coś strasznie strzyka mnie w plecach.

-Dobrze, wujku, dobrze, tak, tak, oczywiście, idź się położyć, my sobie poradzimy. 

Obydwie dziewczyny stały blisko mnie, tak jakby bały się, że jeszcze się rozmyślę i postanowię im uciec.

Z bliska stodoła wydawała się dużo większa niż wtedy, kiedy na nią patrzyliśmy z łąki. Kiedy do niej weszliśmy, a ogromne wierzeje zamknęły się pod własnym ciężarem, zrobiło się kompletnie ciemno. Nie byłem pewien, gdzie znajdują się poszczególne przedmioty i czy za chwilę na coś nie wejdę. Mimo to intuicyjnie czułem wielką przestrzeń, która nas otacza. Kiedy echo naszych słów zaczęło odbijać się od ścian i dachu krytego drewnianym gontem, automatycznie zaczęliśmy rozmawiać szeptem.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...