Szukaj na tym blogu

14 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

194. Wzięły na swój własny sposób.


W tym samym czasie Grace, która namiętnie pieściła mnie zza moich pleców, pod naporem mojego ciężaru położyła się na sianie. Nie potrafię powiedzieć, co się dokładnie wtedy działo, jednak pamiętam jeden szczególny moment, kiedy moja głowa znalazła się dokładnie na wysokości jej piersi. Nie wiem, jak to zrobiłam, ale po chwili, czy tego chciałem, czy nie, sztywny chropowaty sutek wylądował w moich ustach. Zadrżałem z podniecenia, bo to wszystko było dla mnie takie niespodziewane i nowe.

Zacząłem namiętnie ssać cycka Grace, a Amelia napierała na mnie, wygniatając mnie, a przy okazji swoją siostrę, głęboko w miękkie, pachnące siano. Pamiętam też to, jak leżąc na mnie, rozpoczęła szalony rajd swoimi biodrami na moim ogłupiałym ze szczęścia fallusie. Przy każdym jej ruchu w górę i w dół szybowałem w kosmos, nie wiedząc właściwie co się ze mną dzieje. Modliłem się, tylko aby nie spuścić się już w tej chwili, bo byłby to bardzo niefortunny falstart. Chciałem chłonąć radość z tego seksu tak długo, jak tylko się da.

Później stało się coś, co rozwiało wszelkie wątpliwości (jeżeli takowe w ogóle miałem) co do zamiarów tych dwóch rozgrzanych do czerwoności samiczek. Nie dając mi czasu na reakcję, powaliły mnie na siano i wzięły na swój własny sposób. Nawet teraz nie wierzyłem, że to właściwie się dzieje. Byłem w coraz większym szoku, ale było już za późno. 

Kiedy Amelia jeszcze siedziała na moim twardym penisie i ujeżdżała jak dzikiego ogiera, Grace bez najmniejszych wyrzutów sumienia usadowiła się na mojej twarzy, całkowicie pozbawiając mnie oddechu.

To było boskie. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. Jeszcze nigdy nie czułem się tak słodko i przyjemnie zniewolony. Jeszcze nigdy nie czułem się tak bardzo sprowadzony do parteru przez płeć piękną. Byłem niebotycznie szczęśliwy. 

Grace rozrabiała na mojej twarzy. Była tak podniecona i zdesperowana, że była w stanie mnie udusić, byleby tylko doprowadzić swój orgazm do satysfakcjonującego finału. Jej jędrne i silne uda ściskały moją głowę z dwóch stron, nie dając możliwości uwolnienia się.

Byłem w niesamowitym położeniu. Czułem wstyd, zażenowanie, a jednocześnie tak niesamowite podniecenie. Mój nos znajdował się w jasnym zaroście, a usta w całości zanurzone były w słodkim, gorącym wnętrzu jej cipeczki. Na domiar wszystkiego chwyciła mnie za czuprynę i ciągnęła w stronę swojej szparki z taką siłą, jakby chciała złamać mi kark.

Bezradność, która mnie ogarnęła, była totalna. Po kilku wprawnych ruchach biodrami Grace i przy udziale miękkiego podłoża, na którym leżałem, moja twarz w szybkim tempie coraz głębiej zanurzała się w jej słodkim, rozpalonym wnętrzu. Moje uczucia i myśli były bardzo różne, powiedziałbym wręcz skrajne, od totalnej paniki i lęku, że się uduszę, poprzez wstyd i skrępowanie, po niepohamowane pragnienie doświadczenia nowego, zatracenia się w tym wszystkim bez reszty.

"Och, Grace, Grace, kochana boja, bierz mnie, posiądź mnie, tak jak ty go chcesz!" - szalały moje rozbiegane myśli, a ona stękała, jęczała i drżała, stopniowo wchodząc na coraz wyższe poziomy swojego orgazmu.

W tym samym czasie Amelia starała się doprowadzić do jak najszybszego finału akcję na moim twardym, spragnionym kutasie. Oplotła moje biodra swoimi zgrabnymi jędrnymi udami, a jej tyłek dopasował się do mojego ciała w taki sposób, że wchodziłem w nią do samego końca.

Obie dziewczyny, pochylone do przodu, splotły się w namiętnym, gorącym uścisku i wymieniały między sobą długie, mokre pocałunki, a ja mogłem tylko jęczeć i wzdychać, prosząc Najwyższego, że uda mi się wytrzymać jak najdłużej tę nawałnicę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...