206. Na łyżeczkę wyrucham ją od tyłu.
Już po sekundzie wszedłem w nią wielkim łbem, a ona położyła się płasko, rezygnując z wszelkiego oporu i ruchu na korzyść mojej dominacji.
Kiedy pchnąłem bardziej, poczułem opór. Jej cipka broniła dostępu. Sama z siebie, zacisnęła się mocniej, nie pozwalając mi wejść. Dziewczyna starała się, ale była zbyt podniecona, a jaskinia miłości kurczyła się mocno, broniąc do siebie dostępu.
Dopiero zdecydowane, mocne, choć powolne pchnięcie zmusiło ją do ustąpienia, do rozwarcia swoich podwoi i do wpuszczenia mnie w głębsze warstwy swojej kobiecości.
Choć była dymana już tej nocy kilkukrotnie, znów zdawała się być zaskoczona grubością mojego członka. A może był on już bardziej okazały niż jeszcze pół godziny temu. Sam nie wiem.
Odchyliła się do tyłu i westchnęła bardzo głęboko, zadrżała na całym ciele.
-Uuuuch, uuuuaaach, oooooch, och, uch! - stękała, szarpiąc się w konwulsjach rozkoszy.
Po chwili zaczęła bawić się nerwowo swoimi piersiami, a ja powolutku, milimetr po milimetrze, wdzierałem się w nią coraz bardziej i coraz bardziej. Pochyliłem się nad nią, aby swoim ciężarem pokonać pozostały opór. Jeszcze raz uniosła głowę, westchnęła i położyła się płasko.
Była za ciasna, nie wpuszczała mnie. Stwierdziłem, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jak położę się tuż za nią, obok jej pleców, jak uniosę jej udo do góry i na łyżeczkę wyrucham ją od tyłu. Tak też zrobiłem.
Okazało się to dobrym posunięciem. Chwyciłem ją w pół, przycisnąłem do siebie i jednym gwałtownym pchnięciem wdarłem się w nią do samego końca. Jęknęła jakby z bólu, wygięła się, a ja rozpocząłem pracę swoimi biodrami, już taktycznie grzmocąc jej podnieconą pizdeczkę.
-Uuuuuh, huuuuu oooooch, uuum, uuu, - wyrzucała z siebie słodkie odgłosy, gdy poruszałem biodrami.
Ten seks był naprawdę wyjątkowy. Pomimo wcześniejszych zbliżeń, teraz odbierałem to zupełnie inaczej, bardzo głęboko. Czułem intensywną więź nie tylko cielesną, ale też i emocjonalną z tą dziewczyną. Była tak blisko. Byliśmy jednością w tym niezwykłym akcie zjednoczenia.
Tak bardzo dokładnie, tak bardzo mocno czułem mojego wielkiego, twardego, żylastego kutasa, który bez pardonu, bez litości, w głębokich, posuwistych ruchach, wdzierał się w jej młodą kobiecość, penetrując każdy zakamarek.
Mój fiut był jak tłok w silniku, dokładnie nasmarowany naoliwiony, pracował na całej swojej długości, a ona mogła tylko się temu poddawać, drżąc, jęcząc i stękając z rozkoszy.
Nagle znów coś dziwnego zaczynało dziać się z moimi jajami, miałem wrażenie, że pęcznieją, że ciśnienie kolejnej porcji nasienia rozsadza je od środka. Chciałem wytrysku. Szalone pragnienia skłaniały mnie do tego, by spuścić się w jej ciasną młodą cipkę, niezależnie od konsekwencji. Byłem dzikim zwierzęciem, łobuzem, napastnikiem i to była moja chwila.
Nie miała najmniejszych szans. Przytrzymałem ją mocno za szyję, przyciągnąłem do siebie i zmusiłem do pocałunku. Zdusiłem jej jęki i westchnienia w moim gardle, w moich ustach. Teraz nie miała już nic do manifestowania swojej poddańczości i uległości. Była moja, całkowicie w moim posiadaniu.
Pracowałem coraz szybciej swoim twardym, grubym kutasem, wydzierając się w nią do samego końca. Uderzałem biodrami mocno i zdecydowanie. Słyszałem jej przyspieszony oddech. Dyszała w moje usta.
Kiedy uwolniła się z mojego pocałunku, miałem wrażenie, że chce się wyrwać także z moich objęć. Odchyliła głowę, próbowała się podnieść, ale zmusiłem ją, by leżała płasko. W tym samym czasie jeszcze mocniej przyspieszyłem swoich ruchów. Posuwałem ją bardzo zdecydowanie, płynnie i głęboko. Czułem, jak jej ciasna cipka znów zaczyna tańczyć w słodkich spazmach rozkoszy. Dziewczyna stękała, jakby w płaczu, drżała na całym ciele, nie mogąc znieść narastającego napięcia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz