198. Kiedy posuwałem Grace.
O dziwo latarka wciąż świeciła. Ułożyła się nawet w taki sposób, że snop światła padał na jasny, wypolerowany kawałek blachy, rozpraszając je równomiernie po całej przestrzeni, co dawało wrażenie większego blasku.
Byłem bardzo zadowolony, bo mogłem podziwiać piękne kształty, zaokrąglenia i wklęsłości moich cudownych, ślicznych towarzyszek.
Grace leżała przede mną z szeroko rozłożonymi udami i patrzyła na mnie pożądliwym wzrokiem, który nie budził wątpliwości co do tego, jakie ma wobec mnie zamiary. Ona chciała, bym zaspokoił ją tak samo dokładnie jak jej siostrę. Oczekiwała tego ode mnie i raczej trudno byłoby mi się w tej chwili od tego wymigać. Zresztą nawet nie chciałem, bo to wszystko było dla mnie niesamowicie cennym doświadczeniem.
Amelia tymczasem ułożyła się na kocu tuż obok siostry, oparła głowę na jej obojczyku, a jej dłoń wylądowała na mokrej pizdeczce, pieściła ją, łaskotała, muskała i drażniła łechtaczkę. Spoglądając na mnie i uroczo się uśmiechając, szepnęła:
-No i jak, Julian, podoba ci się jej cipeczka? Podoba ci się? O, widzę, widzę, że ci się podoba. No to jak? Wejdziesz w nią? Wejdź w nią, Julian, swoim wielkim kutasem. Wyruchaj ją porządnie tak jak mnie. Niech dziewczyna ma coś od życia. Tak, Julian, zrobisz to?
Oczywiście nie mogłem im tego odmówić. Bardzo chciałem spenetrować również i tę gorącą norkę. Ukląkłem, zanurzyłem kolana w miękkim sianie, tak by mój fiut znalazł się na wysokości jej rozpalonej jaskini. Nakierowałem go do poziomu i łagodnym, ale pewnym ruchem wszedłem w ciasne, rozgrzane wnętrze. Mój penis był tak sztywny, że prawie uniósł ją do góry, a ona westchnęła rozkosznie, przymykając powieki. Widziałem, że jej się to bardzo podoba.
Nie czekając na zaproszenie, zacząłem poruszać biodrami do przodu i do tyłu, do przodu i do tyłu, najpierw łagodnie, rozprowadzając jej wydzieliny równo po swoim korzeniu, a później coraz szybciej, gwałtowniej i mocniej. Cały czas jednak utrzymywałem równe tempo, żeby nie spuścić się przedwcześnie.
Kiedy posuwałem Grace, Amelia namiętnie pieściła jej łechtaczkę, co znacznie przyspieszyło cały proces. Widziałem, że dziewczyna szarpie się już w konwulsjach słodkiej rozkoszy, wzdychając i jęcząc namiętnie.
-O, fak, o, fak, Boże, tak, tak, tak! Właśnie taki to rób, Julian! - jęczała Grace.
Zadowolony z siebie, szczęśliwy z całej sytuacji, grałem swoją rolę najlepiej, jak potrafiłem, poruszałem swoimi biodrami w jedną i w drugą stronę, wchodziłem i wychodziłem. Czułem, jak jej mięśnie zaciskają się na moim drążku, starałem się opanować szybko napływające podniecenie i prowadziłem ją do porządnego orgazmu.
-O mój Boże, jaki wielki fiut, jak ją fajnie penetrujesz! - dopingowała mnie Amelia.
Poruszałem biodrami równo i dokładnie, penetrując jej cipkę w możliwie najbardziej satysfakcjonujący sposób. Wchodziłem do samego końca, wyczuwając opór i wysuwałem się prawie na zewnątrz. Ruchy były długie, gładkie i ciasno wchodziły w wilgotną, drgającą w skurczach pizdeczkę.
Kiedy Grace piszczała i jęczała z rozkoszy, wyginając plecy w pałąk, Amelia pochylała się nad nią i ssała jej napęczniałe piersi. Co chwilę spoglądała na mnie i kontrolowała moje zachowanie. Zapewne chciała wiedzieć, czy już dochodzę i jak długo to jeszcze wszystko potrwa.
Tymczasem Grace z szeroko rozsuniętymi udami i przymkniętymi powiekami oddawała się swojemu własnemu orgazmowi.
-Ooooch, ooooch, ooooch, taaak, taaak! - jęczała półprzytomnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz