Szukaj na tym blogu

27 czerwca 2024

Ostatnie wakacje.

207. Równie atrakcyjnie co od przodu.


Wiedziałem, że nie mogę przerwać. Choć mój własny orgazm był już na końcu fiuta, czułem niezwykłe mrowienie na całej jego długości i miałem wrażenie, że za chwilę się spuszczę, nie pozwalałem sobie na to. Zacisnąłem zęby i trzymając ją mocno w ramionach, gwałtownie przyspieszyłem swoich ruchów, wywołując w niej kolejne fale spazmów rozkoszy.

Kiedy próbowała się wywinąć, jakoś wymknąć z moich mocnych objęć, automatycznie chwyciłem ją za szyję, lekko zacisnąłem i przycisnąłem do koca. Teraz już dyszała w autentycznych spazmach głębokiego podniecenia. Drżała, szarpała się w skurczach o rozkoszy, a ja ruchałem ją na całego, nie pozwalając jej się podnieść.

Jej oddechy były bardzo głębokie, szybkie. Zaraz później zaczęła krzyczeć, jęczeć na całe gardło i piszczeć. Jej cipka kurczyła się w gigantycznym, słodkim orgazmie.

Nie odpuszczałem, gnałem na oślep przed siebie, raz za razem uderzając w jej podbrzusze, w jej biodra. Łomotałem, męczyłem. Chciałem wycisnąć z niej ostatnią kroplę energii, a kiedy widziałem, że już nie daje rady, że opada z sił, zwolniłem. Wykonując głębokie, posuwisto-zwrotne ruchy, działałem bardziej delikatnie, choć nadal zdecydowanie. Znów złączyliśmy się w gorącym, mokrym pocałunku.

Nie mogła krzyczeć, stękała tylko przez nos. Całowałem ją, była słodka. Mój język wędrował po jej buzi, a ja czułem się taki spełniony, taki szczęśliwy. Włosy na mojej głowie unosiły się delikatnie, a moje serce łomotało na skraju wytrzymałości.

Znów przyspieszyłem, trzymając ją za szyję, posuwałem bardzo mocno. A ona już pośliniła swoje palce z zamiarem zdopingowania swojej cipki do jeszcze jednego wystrzałowego orgazmu.

Westchnęła głęboko i przeciągle, wyrażając tym samym swoje zadowolenie i zachwyt, a zaraz później jej palce znalazły się na rozgrzanej, sterczącej wisience, nieco powyżej mojego grubego drążka, przenikającego jej cipkę.

Było tak samo jak wcześniej, z tym że teraz jej paluszki wykonywały drobne, szybkie kółeczka na antence wystającej powyżej. Zacisnęła zęby i w ten sposób wyrzucała z siebie spazmatyczne, nieartykułowane dźwięki, które miały wyrazić stan podniecenia, w jakim się znalazła.

Praca paluszkami na swojej cipeczce sprawiła, że stała się ona jeszcze bardziej ciasna i jeszcze bardziej podatna na podniecenie. Kurczyła się mocniej, szarpała w niekontrolowanych spazmach rozkoszy, wywołując we mnie falę tsunami, której nie dało się powstrzymać.

-Ooooch, aaaaa, uuuuch, aaaach, - jęczała półprzytomnie, masakrując swoją wisienkę.

W końcu zwolniła. Wciąż trzymała palce na swojej łechtaczce, ale teraz raczej już ją głaskała, niż masakrowała. Oddychała głębiej, wolniej i czułem, że powoli się uspokaja.

Po serii powolnych, łagodnych ruchów, dających jej nieco wytchnienia, znów zacząłem galopować, a ona ponownie zaczęła jęczeć i wzdychać.

Po pewnym czasie nasze możliwości w tej pozycji już się wyczerpały i miałem wrażenie, że nic więcej wycisnąć się nie da. Dlatego postanowiłem zmienić układ.

Wyszedłem z niej i szeptem poprosiłem, by odwróciła się na brzuch, wystawiając w moją stronę swój niezwykle zgrabny i ponętny tyłeczek. Chciałem spróbować czegoś nowego od tej strony.

Grzecznie i bez słowa wykonała moje polecenie, a ja już drżałem z podniecenia, zajmując odpowiednią pozycję za jej pośladkami. Teraz nastąpiła jeszcze chwila mająca na celu dopasowanie pozycji, zajęcie odpowiedniego miejsca i już byłem gotów.

Z tej strony wyglądała równie atrakcyjnie co od przodu. Kiedy delikatnie uniosła swoją pupcię w kierunku mojego przyrodzenia i nieco rozchyliła pośladki, a ja ujrzałem jej nabrzmiałą, przekrwioną bułeczkę, zadrżałem i zaczerpnąłem głęboko powietrza. Wiedziałem, że będzie to bardzo trudne wyzwanie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...