207. Równie atrakcyjnie co od przodu.
Wiedziałem, że nie mogę przerwać. Choć mój własny orgazm był już na końcu fiuta, czułem niezwykłe mrowienie na całej jego długości i miałem wrażenie, że za chwilę się spuszczę, nie pozwalałem sobie na to. Zacisnąłem zęby i trzymając ją mocno w ramionach, gwałtownie przyspieszyłem swoich ruchów, wywołując w niej kolejne fale spazmów rozkoszy.
Kiedy próbowała się wywinąć, jakoś wymknąć z moich mocnych objęć, automatycznie chwyciłem ją za szyję, lekko zacisnąłem i przycisnąłem do koca. Teraz już dyszała w autentycznych spazmach głębokiego podniecenia. Drżała, szarpała się w skurczach o rozkoszy, a ja ruchałem ją na całego, nie pozwalając jej się podnieść.
Jej oddechy były bardzo głębokie, szybkie. Zaraz później zaczęła krzyczeć, jęczeć na całe gardło i piszczeć. Jej cipka kurczyła się w gigantycznym, słodkim orgazmie.
Nie odpuszczałem, gnałem na oślep przed siebie, raz za razem uderzając w jej podbrzusze, w jej biodra. Łomotałem, męczyłem. Chciałem wycisnąć z niej ostatnią kroplę energii, a kiedy widziałem, że już nie daje rady, że opada z sił, zwolniłem. Wykonując głębokie, posuwisto-zwrotne ruchy, działałem bardziej delikatnie, choć nadal zdecydowanie. Znów złączyliśmy się w gorącym, mokrym pocałunku.
Nie mogła krzyczeć, stękała tylko przez nos. Całowałem ją, była słodka. Mój język wędrował po jej buzi, a ja czułem się taki spełniony, taki szczęśliwy. Włosy na mojej głowie unosiły się delikatnie, a moje serce łomotało na skraju wytrzymałości.
Znów przyspieszyłem, trzymając ją za szyję, posuwałem bardzo mocno. A ona już pośliniła swoje palce z zamiarem zdopingowania swojej cipki do jeszcze jednego wystrzałowego orgazmu.
Westchnęła głęboko i przeciągle, wyrażając tym samym swoje zadowolenie i zachwyt, a zaraz później jej palce znalazły się na rozgrzanej, sterczącej wisience, nieco powyżej mojego grubego drążka, przenikającego jej cipkę.
Było tak samo jak wcześniej, z tym że teraz jej paluszki wykonywały drobne, szybkie kółeczka na antence wystającej powyżej. Zacisnęła zęby i w ten sposób wyrzucała z siebie spazmatyczne, nieartykułowane dźwięki, które miały wyrazić stan podniecenia, w jakim się znalazła.
Praca paluszkami na swojej cipeczce sprawiła, że stała się ona jeszcze bardziej ciasna i jeszcze bardziej podatna na podniecenie. Kurczyła się mocniej, szarpała w niekontrolowanych spazmach rozkoszy, wywołując we mnie falę tsunami, której nie dało się powstrzymać.
-Ooooch, aaaaa, uuuuch, aaaach, - jęczała półprzytomnie, masakrując swoją wisienkę.
W końcu zwolniła. Wciąż trzymała palce na swojej łechtaczce, ale teraz raczej już ją głaskała, niż masakrowała. Oddychała głębiej, wolniej i czułem, że powoli się uspokaja.
Po serii powolnych, łagodnych ruchów, dających jej nieco wytchnienia, znów zacząłem galopować, a ona ponownie zaczęła jęczeć i wzdychać.
Po pewnym czasie nasze możliwości w tej pozycji już się wyczerpały i miałem wrażenie, że nic więcej wycisnąć się nie da. Dlatego postanowiłem zmienić układ.
Wyszedłem z niej i szeptem poprosiłem, by odwróciła się na brzuch, wystawiając w moją stronę swój niezwykle zgrabny i ponętny tyłeczek. Chciałem spróbować czegoś nowego od tej strony.
Grzecznie i bez słowa wykonała moje polecenie, a ja już drżałem z podniecenia, zajmując odpowiednią pozycję za jej pośladkami. Teraz nastąpiła jeszcze chwila mająca na celu dopasowanie pozycji, zajęcie odpowiedniego miejsca i już byłem gotów.
Z tej strony wyglądała równie atrakcyjnie co od przodu. Kiedy delikatnie uniosła swoją pupcię w kierunku mojego przyrodzenia i nieco rozchyliła pośladki, a ja ujrzałem jej nabrzmiałą, przekrwioną bułeczkę, zadrżałem i zaczerpnąłem głęboko powietrza. Wiedziałem, że będzie to bardzo trudne wyzwanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz