241. Mam jaja w tym dresie.
Grace roześmiała się jeszcze głośniej, nie zważając na moje obawy i odpowiedziała z typowym dla siebie humorem:
-Kiedy jest, Julian.
Spojrzałem na nią z lekkim niezadowoleniem, ale głęboko wewnątrz siebie musiałem przyznać, że i takie chwile mają swój urok, choćby w formie późniejszych wspomnień, które będą nas rozśmieszać jeszcze przez wiele lat.
Kiedy szedłem z tymi jajkami w rozciągniętej bluzie od dresu, niecierpliwie rozglądałem się na boki, w poszukiwaniu koguta, który, jak mi się wydawało, miał zaraz mnie zaatakować. Moje serce waliło jak oszalałe, a każdy odgłos wokół sprawiał, że nerwy wzmagały się jeszcze bardziej. Byłem gotowy na najgorsze, ale nawet najczarniejszy scenariusz nie mógł przygotować mnie na to, co się stało.
Nagle, bez najmniejszego uprzedzenia, Grace zbliżyła się do mnie od tyłu i bezceremonialnie złapała za nogawki spodni, pociągając je energicznie w dół. Wszystko działo się tak szybko, że nawet nie miałem czasu na reakcję. Moje spodnie znalazły się na wysokości kolan, a ja stałem tam, wystawiony na widok publiczny w najbardziej żenujący sposób, jaki można sobie wyobrazić.
Ale to nie koniec moich kłopotów. W tym samym momencie zza krzaków wyskoczył ten okropny kogut, zaczynając się stroszyć i przygotowywać do ataku. Moje myśli pędziły w chaosie — czy mam rzucić te jajka i bronić się, czy może lepiej starać się dotrzeć do domu, licząc na to, że ptak mnie nie zaatakuje.
A to wszystko przy Grace, która zaczęła pokładać się ze śmiechu, obserwując mój opłakany los. Było to tak upokarzające, że nawet w tej skrajnie kłopotliwej sytuacji, ledwo zdołałem zachować resztki godności.
Jednak wkrótce, mimo całego absurdalnego dramatu, dostrzegłem komiczność całej sytuacji i nie mogłem powstrzymać się od głośnego wybuchu śmiechu. Moje głośne rechotanie napełniało powietrze, łagodząc napięcie, choć nadal czułem na sobie wzrok tego upartego koguta, który wydawał się w każdej chwili gotowy do ataku. Ale przynajmniej na chwilę, nawet jeśli tylko na chwilę, zapomnieliśmy o wszystkich kłopotach i po prostu cieszyliśmy się z tego absurdalnego momentu, który na pewno zapamiętamy na długo.
Spojrzałem na Grace z iskrami ognia w oczach, czując, jak fala gniewu wzrasta we mnie. Mój głos był wzburzony, gdy odezwałem się do niej:
-Zwariowałaś?! Czy ty w ogóle dobrze się czujesz? Natychmiast popraw mi te spodnie!
Jednak jej reakcja była zupełnie przeciwna moim oczekiwaniom. Zamiast zrozumienia, zobaczyłem tylko rosnącą histerię w jej oczach, a jej usta drżały z niepohamowanego śmiechu.
-Kiedy wyglądasz tak śmiesznie, - w końcu zdołała powiedzieć, przerywając kolejny wybuch śmiechu.
Moje nerwy szalały, a cierpliwość była na wyczerpaniu. Zdałem sobie sprawę, że próby poważnego traktowania sytuacji były daremne w obliczu takiego zachowania. Nie mogłem powstrzymać goryczy w moim głosie, gdy odezwałem się po raz kolejny:
-Znaczy się, to wszystko dla ciebie to jest zabawne? Mam nadzieję, że masz świadomość, że mam jaja w tym dresie i muszę się z nimi uporać!
Jednak nawet moje próby uświadomienia jej powagi sytuacji były jak krzyk na pustyni. Grace po prostu kontynuowała swoją histerię, śmiejąc się coraz głośniej i trudniej kontrolować.
W końcu, mimo wszystkich moich frustracji, nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu. Być może to było właśnie to, czego potrzebowaliśmy w tej absurdalnej chwili — odrobina humoru, aby złagodzić napięcie i przekształcić tę groteskową sytuację w coś, co będziemy pamiętać z uśmiechem na twarzy.