Szukaj na tym blogu

29 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

239. No to skąd weźmiemy jajka?


Kiedy to mówiła, oparła dłonie na biodrach, obniżając jeszcze bardziej dres, a gumka werżnęła się w jej talię, sprawiając, że wyglądała jeszcze bardziej seksownie niż wcześniej. Nie mogłem oprzeć się spojrzeniu na jej głęboko wcięty podniecający pępek, ale jednocześnie zdawałem sobie sprawę, że muszę pozostać bardziej stanowczy. Nie mogłem zachowywać się jak zwierzę. Niestety miałem świadomość, że moje pożądanie przyjmuje nade mną całkowitą kontrolę.

-Oczywiście, Grace, jak najbardziej jesteś moją dziewczyną, a twoja cipka jest po prostu boska, - odpowiedziałem spokojnie, choć czułem wewnętrzne drżenie, - ale, wybacz, potrzebuję więcej czasu dla siebie. Muszę się zregenerować. Nie mogę bzykać się wszędzie i w każdym momencie. Nie jestem robotem. 

Amelia spojrzała na mnie i z charakterystycznym uśmiechem pokiwała głową.

-To prawda, Grace potrzebujemy trochę czasu na prawdziwy odpoczynek, - powiedziała. - Nie możemy cały czas się ruchać.

-No w sumie to prawda. Ja też tak myślę. Zjedzmy porządne śniadanie, bo potrzebujemy dużo energii, - dodała Grace, wychodząc naprzeciw proponowanej przerwie.

Amelia klasnęła w dłonie.

-Wiecie co, przygotujemy jajecznicę na boczku i herbatę ziołową, a później rozłożymy koc za stodołą i jeszcze troszkę podrzemiemy, co wy na to? - powiedziała radośnie.

-O tak, tak, - zgodziłem się z nią, choć nie byłem tego taki pewny, - w końcu będziemy mogli rzeczywiście odpocząć po tych intensywnych nocnych wojażach. Pomysł na spokojne śniadanie i krótką drzemkę brzmi naprawdę kusząco.

Choć było jeszcze stosunkowo wcześnie, słońce unosiło się już coraz wyżej, rozpościerając swą gorącą aurę i malując niebo intensywnym błękitem. Jego promienie bezlitośnie ogrzewały ziemię, przywołując na myśl letnią, gorącą atmosferę. W powietrzu unosił się charakterystyczny zapach wysuszonej dzikiej leśnej roślinności, świeżo skoszonej trawy oraz polnych kwiatów rozkwitających w promieniach słońca, oraz delikatnej, nocnej rosy snującej się nad łąką.

Z radością ruszyliśmy w stronę niewielkiego domku wujka, którego ciepłe wnętrze kusiło obietnicą pysznego posiłku i aromatycznej, gorącej herbaty. Już na samą myśl o zapachach i smakach, które nas tam czekały, czułem się rozluźniony i gotowy na chwilę odpoczynku po intensywnej nocy pełnej emocji i intensywnego seksu.

-Nie ma jajek, - odezwała się Amelia, zaglądając do lodówki, zaraz po wejściu do domu, a jej brwi złączyły się w zaskoczeniu.

-Jak to, nie ma jajek? - spytałem, patrząc na nią zdezorientowany.

-Nie ma, - powtórzyła stanowczo.

-No to trzeba będzie się przejść do sklepu, - zacząłem, myśląc już o kolejnym kroku.

Dziewczyna spojrzała na mnie, jakbym właśnie zaproponował odwiedzenie Marsa. 

-Ty chyba żartujesz, do sklepu jest cztery kilometry, a i tak nie wiadomo, czy będą te jajka. To bardzo mały sklep i towar przywożą raz w tygodniu.

-No to skąd weźmiemy jajka? - spytałem, czując narastające zaniepokojenie.

Amelia spojrzała na mnie ponownie, ale tym razem z wyraźnym pobłażaniem. 

-Widać, że jesteś prawdziwym mieszczuchem. Nie wiesz, skąd się bierze jedzenie?

-Może ze mnie i mieszczuch, ale jajka i tak kupuje się w sklepie, czyż nie? - odpowiedziałem, broniąc swojego punktu widzenia.

Amelia tylko pokręciła z niesmakiem głową. 

-W sklepie? A gdzie my jesteśmy, Julian? No gdzie?

-U waszego wujka Romualda,- odpowiedziałem, zaczynając pojmować, co miała na myśli.

-A gdzie to jest? - nie dawała mi spokoju.

-Na wsi,- odpowiedziałem, uświadamiając sobie stopniowo, jak mało znam to miejsce.

Patrzyła na mnie jak nauczycielka na ucznia, który kompletnie nic nie rozumie.

-I co z tego wynika? - spytałem, czując się coraz bardziej zagubiony.

-Rozejrzyj się, chłopaku,- powiedziała z lekkim zniecierpliwieniem.

-No dobrze, ale po co? - zapytałem, wciąż nie rozumiejąc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...