227. Mogłem ją zerżnąć teraz i tutaj.
Jej kolana leżały jedno na drugim, a między pośladkami, jakby wepchnięta na siłę, dumnie prezentowała swoje obfite rozmiary jej opuchnięta cipa. Delikatnie omszona białym zarostem i norka prezentowała się po prostu nieziemsko. Amelia, trzymając się za pośladki, delikatnie je rozwierała, pokazując mi wszystko, co ma najcenniejszego.
Patrząc na mnie, uśmiechała się prowokacyjnie tak, że nie mogłem mieć wątpliwości co do jej zamiarów. Wszystko było jasne, wszystko miało prowadzić tylko do jednego celu, do tego, bym znów nabrał energii i ochoty na ostry seks. Miałem ją przelecieć po raz kolejny i nie było szansy, aby się od tego wymigać.
Miałem przed sobą jej młodą cipeczkę i podniecałem się coraz bardziej. Patrzyłem na jej twarz, na śliczne, kształtne usta i byłem zachwycony. Czułem, że dam radę. Nie mogło być inaczej, przecież nie mogłem się poddać, nie w tej chwili. Po raz kolejny miałem zająć się jej pizdeczką. Wybór sposobu należał do mnie, ale nie mogłem zawieść.
Kiedy położyła się na plecach i uniosła wysoko stopy, wystawiając w moją stronę swoje prześliczne gniazdko, kiedy dotarł do mnie jego zapach, jego niezwykle intensywna po nocnych wojażach woń, tak bardzo dla niej indywidualna i niepowtarzalna, byłem gotów. No, prawie. Mój penis szybko nabierał turgoru, rósł, pęczniał i robił się coraz twardszy. Co prawda leżał jeszcze na boku, ale wystarczyło już tylko chwila, tylko kilka delikatnych pieszczot i ponownie mogłem przejść do konkretnego zadania.
To wszystko było naprawdę niezwykłe. Musiałem przyznać, że Amelia jest doskonałą aktorką. Wiedziała, na jakich strunach zagrać, aby bez dotykania w jak najkrótszym czasie postawić mojego żołnierza na baczność. Robiła to wręcz perfekcyjnie. Byłem zdumiony, że mój kutas tak szybko sztywnieje.
Znów zmieniła pozycję. Teraz leżała na boku z zamkniętymi oczami, ale jedno się nie zmieniło, jej cipeczka cały czas była zwrócona w moją stronę, tak, żebym niczego nie przegapił, nawet najdrobniejszego szczegółu. O tak, Amelia leżała teraz na boku z delikatnie zgiętymi kolanami i podciągniętymi pod piersi. Noga, która znajdowała się wyżej, była mocniej zgięta, a dłonie dziewczyny znajdowały się w jej kroczu.
To, co zrobiła, przyprawiło mnie o silny, niezwykle słodki zawrót głowy. Wciąż mając zamknięte oczy, rozchylała swoją szparkę paluszkami. Robiła to w sposób doskonały, nie za mocno, nie za słabo. Okrągły, otoczony delikatnie pomarszczonymi różowo-czerwonymi płatkami, otwór jej pizdeczki prezentował się przed moimi oczami w sposób wręcz perfekcyjny.
Nagle szarpnąłem się w głębokim skurczu podniecenia. Mój penis wyprężył się i stanął na baczność. Klęczałem przed nią jak przed ołtarzem. Odruchowo zacisnąłem udami swoje jaja, jeszcze mocniej windując swoje podniecenie.
O tak, teraz już byłem gotów. Mogłem ją zerżnąć teraz i tutaj, nie czekając na to, co zrobi Grace, ale nie zrobiłem nic. Czekałem na dalszy rozwój wypadków, bo samo czekanie było bardziej interesujące od tego, co mogłem zrobić. Wyobrażałem sobie, że wpycham w nią swojego dużo za dużego kutasa, moją żylastą pałę, że pcham ją w tę jej ciasną cipkę, a ona tylko jęczy, ale nie robiłem nic. Patrzyłem tylko na ten cudowny otworek i podniecałem się coraz bardziej.
W momencie kiedy położyła się na brzuchu i uniosła do góry swoje pośladki, w mojej głowie kręciło się już bardzo mocno, a kutas pulsował z podniecenia. Wszystko we mnie krzyczało, abym podszedł, chwycił ją za biodra i wjechał bezpardonowo, abym zaczął posuwać równo i miarowo jej ciasne wnętrze, szybko osiągając kolejny orgazm.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz