219. A twój skowronek będzie fruwał.
Zapowiadał się piękny dzień. Choć było chłodno, można powiedzieć, że przejmująco chłodno, jasne promienie wschodzącego słońca, wdzierające się przez szpary stodoły i rozświetlające całe pomieszczenie tak, że wyglądało zupełnie inaczej niż w nocy, sprawiały, że znów nabierałem sił do życia i werwy do działania. Mimo że bardzo mało spałem, nie czułem się zmęczony. Być może spowodowane to było tym, że byłem niezwykle podniecony, a sytuacja była niecodzienna, egzotyczna dla mnie i rozwijająca się we wciąż nową, ekscytującą przygodę wakacyjną.
Nie mogłem przewidzieć, co się dalej stanie i jakie będą skutki tych moich nocnych igraszek, ale niczego nie żałowałem. Byłem zadowolony, szczęśliwy i chciałem brać życie pełnymi garściami. Póki jeszcze mogę, póki mam czas, siły i ochotę.
Dziewczyny również, tak mi się zdawało, podzielały moje zdanie. Były rozochocone, podniecone i skore do zabawy. Były nastawione na to, by odkrywać nowe przygody, nowe pozycje i czerpać z życia tyle ile się da. Można powiedzieć, że w tym względzie niewiele się od siebie różniliśmy, a nasze poglądy zmierzały w jednym kierunku.
W pewnym momencie, czy tego chciałem, czy nie, tuż przed swoimi oczami ujrzałem uśmiechniętą, zadziorną twarz Grace i już wiedziałem, że ta dziewczyna ma gotowy plan na kolejne kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt minut. Była blisko mnie, tak że doskonale czułem jej oddech i miałem ochotę chwycić jej głowę przyciągać mocno do siebie i pocałować. Z delikatnie uchylonymi ustami przeszywała mnie swoim wzrokiem.
-No i co, kolego, zadowolony? - Westchnęła prosto w moją twarz.
-Oj tak, tak, Grace, zadowolony, w stu procentach, usatysfakcjonowany, - odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
Nie odrywała ode mnie swoich oczu, wciąż mnie przygwożdżała do tego siana swoim spojrzeniem.
-No to jak, zaczynamy od nowa?
W mojej głowie nagle pojawiła się lekka panika i pytanie: “jak to, przecież już tyle razy było tej nocy, a mój penis jest niesamowicie wymęczony, nie wiem, czy dam radę”, ale ona jakby doskonale znała moje wątpliwości.
-Oj nie martw się, nie martw, - szepnęła, - zajmę się tobą w odpowiedni sposób, a twój skowronek będzie fruwał, jak należy i ćwierkał. Sam się zdziwisz.
-Och, Grace, Grace, - szepnąłem, - no co ty wygadujesz.
Jednak wiedziałem, że to nie ma sensu, ona i tak by zrobiła swoje.
-No dobra, - powiedziała, - leż spokojnie, rozluźnij się, a ja zajmę się wszystkim.
-Hi, hi, hi, hi! - usłyszałem radosny śmiech Amelii, - No to teraz dostaniesz wycisk.
Grace spojrzała przed siebie, tak jakby chciała zobaczyć coś poza dachem stodoły, zacisnęła usta i pokiwała głową.
-Hm, - mruknęła, - co mu dzisiaj zaserwujemy, od czego zaczniemy?
Po moich plecach znów przebiegł gorący dreszcz. To miała być naprawdę wielka niespodzianka i zaskoczenie dla mnie.
-Kładź się! - nakazała, a ja posłusznie opadłem na koc.
Teraz był jej ruch. Leżąc na wznak z delikatnie podgiętymi kolanami, czekałem, aż wejdzie na mój tors i opasze mnie swoimi nogami. Siedziała tyłem do mojej twarzy, zwrócona buzią w stronę mojego lekko zwiotczałego już przyrodzenia. Patrzyła na siostrę. Słyszałem, jak się śmieje. Obydwie się śmiały. Nie wiedziałem, co za chwilę się stanie. Mogłem się tylko domyślać, że będzie to coś naprawdę wystrzałowego. Podobało mi się, jak obejmuje mnie swoimi udami, jak między jej pośladkami jej cipeczka kurczy się, otwiera i zamyka. Patrzyłem na jej plecy, na te jej jasne włosy, a ona pochyliła się w stronę mojego penisa, zadowolona i szczęśliwa, że właśnie w takiej pozycji się teraz znalazła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz