Szukaj na tym blogu

25 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

235. Zobacz, co zrobiłeś, łobuzie.


Trzymałem ją za cycki, pieściłem, ściskałem, a ona mnie w ten niecodzienny słodki sposób ujeżdżała. Brała mnie, a ja czułem się niemal jej niewolnikiem. Byłem zdolny zrobić wszystko, o co mnie tylko poprosi. 

-Tak, bardzo mi dobrze, och tak, wytrzymaj jeszcze trochę, wytrzymaj, Julian. Masz takiego twardego kutasa. Jest mi z tobą tak dobrze, - jej głos był dla mnie jak balsam dla umęczonego ciała. 

Poruszała się na mnie niezwykle płynnie i głęboko w równym dostosowanym do moich możliwości tempie. 

-O tak, tak, bierz mnie. O tak, ruchaj moją cipkę, ruchaj ją, Julian, - mówiła, wiedząc, że mnie to podnieca. 

To było niesamowite, to połączenie płynnych ruchów w górę i w dół oraz słów wypowiadanych podnieconym głosem, słów pełnych zgorszenia a przez to tak niesamowicie rozpalających moją wyobraźnię. Rozpływałem się w tym. 

-No co Julian, dobrze ci, dobrze ci zemną? - mówiła, a ja chciałem już skończyć, bo obawiałem się tego, co może stać się później, jak to się jednak nie stanie. 

Jej cipka stopniowo zaciskała się coraz mocniej, szarpała się w coraz bardziej niekontrolowanych skurczach, było w niej coraz bardziej gorąco i mokro. Oszalałem na jej punkcie. 

Stopniowo dochodziła. Zamilkła skupiona na unoszeniu i opuszczaniu się, skupiona na dochodzeniu do własnego orgazmu. 

-No i co, - odezwała się znowu, - chcesz się spuścić we mnie? Chcesz? 

-O tak, tak, - odpowiedziałem, mocniej ugniatając jej cycki. 

-Jeszcze chwila, jeszcze chwila, - kochanie, mówiła jak dojrzała doświadczona kochanka. 

Jej norka zaciskała się już bardzo mocno, czułem, jak z trudem przesuwa się po moim żylastym przyrodzeniu. 

-Oooooch, uhu, uch, uch, - wyrzucała z siebie, a ja wiedziałem, że to już niedługo. 

Opuściłem dłonie i zacząłem głaskać ją po brzuchu, a ona odpowiedziała cichym przeciągłym westchnieniem:

-O taak kochanie, właśnie tak.

Drżałem na całym ciele, przygotowując się do tego co miało nastąpić. Było cudownie. 

-I co, kochanie, i co, chcesz się już spuścić, chcesz trysnąć we mnie, - mówiła słodko.

Zacisnęła mięśnie swojej cipeczki tak mocno, że nie byłem w stanie zatrzymać wytrysku. Nasienie popłynęło ze mnie wprost w jej gorącą ciasną cipkę. 

-O mój Boże, o mój Boże, - westchnąłem, tracąc nad sobą kontrolę. 

-Ooooch kochanie, och to już? - odezwała się ciepło i protekcjonalnie, a ja westchnąłem, że już. 

Uniosła się na chwilę. Nie wypuściła mnie z siebie. Chciała jedynie zobaczyć, ile ze mnie wypłynęło. Kiedy pojawiła się obfita stróżka białego, gęstego płynu, opadła ponownie, biorąc mnie w swoje posiadanie. Delikatnie ścisnęła mojego fiuta u samej podstawy, a później zaczęła masować górną część swojej cipki. 

-Ooooo taaaak, ooooo, - westchnęła, drżąc na całym ciele. 

Obserwowałem jej zachowanie i widziałem, że jest niezwykle zadowolona i usatysfakcjonowana. 

-Ooooooooch, ooooo, - dyszała, dygocząc jak osikowy listek. 

Później się roześmiała, ale był to śmiech przez łzy, łzy szczęścia i niedowierzania. Patrzyła na swoją cipkę tak jakby wciąż nie mogła uwierzyć w to co właśnie się stało. Poruszała się jeszcze przez chwilę, ale z każdym posunięciem zwalniała, aby w końcu usiąść na mnie z głębokim westchnieniem. 

-O tylko spójrz na to, zobacz, co zrobiłeś, łobuzie, - wyrzuciła z siebie z głębokim jękiem. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...