225. Spuściłem się na jej twarz.
Opanowawszy nieco sytuację i swoje emocje, stwierdziłem, że nie ma co panikować i trzeba taktycznie zabrać się do rzeczy. Położyłem dłonie na jej biodrach, zacisnąłem palce, przesunąłem kolana bliżej, obejmując ją swoimi udami tak, bym miał dosyć miejsca do wykonywania szybkich, posuwisto zwrotnych ruchów i zacząłem kołysać biodrami. Najpierw powoli, ostrożnie, z wyczuciem, a później coraz szybciej, bardziej dynamicznie.
Odwróciła głowę i patrzyła, czy dobrze to robię. Dyszała ciężko.
-O tak, o tak, właśnie tak, Julian, o tak, i jeszcze raz, jeszcze raz, dobrze, och, och, jak dobrze mnie posuwasz, rób tak, och, rób tak, proszę, proszę, - wydobywało się z jej gardła.
To był cudowny seks, cudowna dziewczyna, cudowna kochanka, jej cipka taka ciasna, a ona taka drobna, delikatna, tak bardzo dziewczęca, tak bardzo moja. Leżeliśmy teraz na sianie na boku, ona przede mną, ja za nią. Wsunąłem dłoń pod jej pachę i trzymałem ją pod piersią.
Ona tymczasem uniosła prawą nogę i założyła na moje kolano, robiąc mi w ten sposób więcej miejsca między udami. Posuwałem ją od tyłu, leżąc tuż za nią i obejmując w pół. Ciasna do tej pory cipeczka zrobiła się jeszcze ciaśniejsza. Grace ledwie żyła, zamknęła oczy, otworzyła szeroko usta i dyszała. Wyrzucała z siebie spazmatyczne, nieartykułowane dźwięki, które świadczyły o szybkim zbliżaniu się do potężnego orgazmu.
Leżąc tuż za nią, zwiększyłem kąt między swoją klatką piersiową a jej plecami, niejako wsuwając się udami między jej pośladki. Wysoko uniosła jedno kolano, a ja przyspieszyłem ruchów. Chwytając ją za włosy, pociągnąłem mocno do siebie. Wygięła całe ciało do tyłu, wypinając piersi do góry.
Obserwowałem to wszystko i coraz bardziej podniecony, posuwałem ją coraz szybciej, coraz bardziej gwałtownie. Mlaskanie, plaskanie i mokre odgłosy wydobywały się spomiędzy naszych ciał. Czuć było seksem, parującymi ciałami, czuć było orgazmem.
Grace była półprzytomna, z mocno odchyloną głową wypiętymi piersiami wyglądała jak ukrzyżowana, jakby doświadczała niezwykle intensywnych tortur. Lecz to był tylko silny, głęboki orgazm.
Kiedy po chwili leżała na plecach, z szeroko, bardzo szeroko rozsuniętymi udami i kolanami na moich obojczykach, a ja klęczałem w niewielkim zagłębieniu tuż przed nią, z kutasem w jej ciasnej cipce i trzymając ją za biodra, wdzierałem się w jej ciasne wnętrze, już nie była taka pewna siebie, już nie była tą zadziorną, przekorną Grace. Teraz zdawała się być małą, bezradną dziewczynką, szarpaną konwulsjami rozkoszy i zdaną na własne pożądanie. Widać było, że nie panuje już kompletnie nad niczym. Skurcze jej ciała były szybkie, gwałtowne, niekontrolowane. Cipeczka tańczyła w niezwykłym układzie choreograficznym na moim kutasie, pulsując, drżąc i szarpiąc się, jakby za chwilę miała skonać.
Grace poruszała biodrami, starała się nadziać na mojego fiuta najgłębiej, jak tylko potrafi, zwijała się, skręcała w pół, unosiła i opadała, raz otwierała oczy, drugi raz zamykała, dyszała ciężko, jęczała i wzdychała. Posuwałem ją równo i miarowo, mocno, pociągając za uda.
Szaleństwo tej nocy, tego poranka, zdawało się przekraczać wszelkie granice, tak jak byśmy przekroczyli wszelkie możliwe bariery, konwenanse.
Spuściłem się na jej twarz. W niemym porozumieniu położyła się płasko, przymknęła powieki, uchyliła usta i czekała. Kiedy jej siostra przyglądała się z boku, masakrując swoją cipkę paluszkami, ja spuszczałem się na twarz Grace, zalewając jej policzki, oczy, usta i dekolt kolejnymi porcjami białego, aromatycznego nasienia. Wyskakiwało ze mnie jak z węża strażackiego, raz po raz spadając na jej piękną, młodą buzię, a ja szarpałem za swojego Wacka, wyzwalając w nim kolejne porcje mojego pożądania. Finał był doskonały.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz