212. Zwariuję od tych pieszczot.
Później stało się coś, co rozłożyło mnie na łopatki. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak bardzo pomysłowa i przedsiębiorcza jest Grace. Patrząc mi słodko w oczy, jedną dłoń zacisnęła u podstawy mojego korzenia i ściągnęła skórkę mocno do dołu. Paluszkami drugiej natomiast zaczęła ugniatać i dotykać główkę mojego prącia, ale były to ruchy niezwykle subtelne, dotknięcia słodkie, gorące i przyprawiające o intensywne skurcze w podbrzuszu. Drażniła, a ja miałem wrażenie, że po moim chuju chodzi chrząszcz albo jakieś inne małe stworzenie. Czułem, że za chwilę zwariuję od tych pieszczot, były niezwykle subtelne, gorące i wyjątkowe.
Obserwowała moją twarz, każdy grymas, skurcz mięśni, dostosowując do tego swoje ruchy, dotknięcia, pieszczoty. I nagle zdając sobie sprawę, że moment jest odpowiedni, chwyciła moją fujarę u samej podstawy obiema dłońmi, ściągnęła skórę do dołu, napięła mięśnie i czekała. Doskonale wiedziała, co się stanie. Efekt mógł być tylko jeden.
Nie umiałem powstrzymać tego, co działo się z moim ciałem, co działo się z moim penisem. Wystarczyło kilka gwałtownych skurczów, słodki, gorący dreszcz i z czubka mojego prącia popłynęła stróżka gęstej białej spermy. Nie było intensywnego, wysokiego wystrzału, tylko łagodny gejzer, który wylał się niczym źródełko rozkoszy i popłynął w dół po trzonie, wprost na jej zaciśnięte paluszki.
Grace patrzyła na mnie z nieukrywaną satysfakcją. Wiedziała bowiem, że udało jej się uzyskać coś prawie niemożliwego. Po intensywnym, podwójnym orgazmie jeszcze raz zmusiła moją fujarę do wyrzucenia z siebie obfitej porcji mojego intensywnego pożądania.
Po tym słodkim akcie obydwie nagie, spocone, bardzo zmęczone dziewczyny zaczęły tulić się do mnie niczym kotki w rui: Grace od przodu, a Amelia od tyłu.
-Jak ci było, jak ci było, Julian? - dopytywała podekscytowanym głosem Grace.
-Och dziewczyny, było rewelacyjnie, cudownie, ale… Boże, ja już nie daję rady, - próbowałem jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji.
Miałem nadzieję, że zrozumieją moje położenie, ale stało się coś innego.
-No co ty, nie żartuj, - zaczęła ze śmiechem Amelia, - może jeszcze jeden numerek? Zrobisz nam tę przysługę? Jesteś prawdziwy ogier. Wyruchasz nas jeszcze raz? Co?
Byłem zaskoczony tym, jak szybko doszła do siebie. Nie wiedziałem, co na to odpowiedzieć. Czułem się wykorzystany.
-Ale dziewczyny, ja naprawdę nie dam rady. Nie mam siły. Jestem kompletnie wypompowany, rozumiecie, wykończony. Mój kutas nie stanie na zawołanie. Może wam się tak wydaje, ale to tak nie działa. Muszę trochę odpocząć. To dla mnie za dużo. Przepraszam.
-Hi, hi, hi, hi, - zaczęła się śmiać, a jej jędrne sterczące cycki podskakiwały do góry. - Widzisz Grace, ale dałyśmy mu w kość.
-Może rzeczywiście jest zmęczony, - szczebiotała zadowolona z siebie Grace.
Wiedziałem, że muszę się postawić i coś utargować, bo mój organizm po prostu odmawiał posłuszeństwa. Mimo swojego młodego wieku czułem, że nie dam rady dłużej uprawiać tak intensywnego seksu.
-Kurde, dziewczyny, zrozumcie, ja naprawdę potrzebuję trochę odpoczynku. Chociaż godzinę, dobrze? - niemal błagałem.
Po tych słowach zaczęły mnie podszczypywać ze wszystkich stron. Szturchały moje nagie ciało: jedna w bok, druga w plecy i śmiały się do rozpuku.
-Może i tak, może rzeczywiście jest trochę zmęczony. Co, Amelia? Damy mu trochę wytchnienia? - wyrzuciła z siebie Grace pomiędzy kolejnymi spazmami śmiechu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz