228. Była gotowa do porządnego jebania.
Mimo to nie zrobiłem nic. Czekałem, a ona coraz bardziej prowokowała. Położyła jedną dłoń na pośladkach i szeroko rozwarła palce. Następnie serdecznym wjechała w sam środek swojej cudownej szparki. Usłyszałem ciche, ale wyraźne mlaśnięcie. Zaczęła poruszać się w jedną i w drugą stronę, sprawiając, że płatki jej różyczki od razu pokryły się delikatnym, perlistym śluzem. To było to, czego mogłem oczekiwać.
Zapach był jeszcze bardzo intensywny i charakterystyczny. Nie mogłem się powstrzymać i zaciągnąłem się pełnymi płucami. Delektowałem się nim. Musiałem użyć mnóstwa energii, aby nie rzucić się moim prąciem na to jej młode gniazdko miłości. Patrzyłem na jej cipkę między szeroko rozchylonymi udami tak bardzo gotową do kolejnego gorącego seksu, drżałem z rozkoszy, ale na tym poprzestałem. Nie zrobiłem nic więcej.
Była cudowna, leżała na plecach z szeroko rozłożonymi udami i patrzyła na mnie prowokacyjnie. Miałem wrażenie, że chce powiedzieć: a teraz urządzę ci mały pokaz. Czy jesteś na to gotowy?
Czy byłem? Cały czas byłem gotowy, tak mi się przynajmniej zdawało, ale czy naprawdę? Tego pewny być nie mogłem, bo wtedy nawet nie wiedziałem, jakie są naprawdę moje możliwości w tej dziedzinie. Wierzyłem jednak, że podołam temu zadaniu.
Jedną dłonią podtrzymywała swoje jędrne cycki, a drugą od góry położyła na muszelce. Dwoma palcami rozchylała ją, a przy okazji wysuwała do góry sterczącą łechtaczkę. Mój kutas był już naprawdę gruby i twardy i przypominał raczej buławę hetmańską, ale to miało jeszcze potrwać. Patrzyłem na ten cudowny obrazek, a moja wyobraźnia szalała.
Jej oczy patrzyły na mnie słodko i gorąco. Tak słodko i gorąco, że cały się rozpuszczałem. Rozpuszczałem się jak polewa czekoladowa na torcie. Tym tortem miała być ona. Nie było najmniejszych wątpliwości co do celów tego pokazu. Ona chciała, abym na nią patrzył, chciała, abym się podniecał i chciała też, bym na koniec tej zabawy ją wziął. Nie mogłem się oszukiwać, ja też tego chciałem. To w tej chwili nas łączyło. Ten pokaz to było takie ciche porozumienie między nami. No cóż, nie byłem grzecznym chłopczykiem, myślałem sobie skrycie: zerżnę cię dziewczyno tylko dokończ to co zaczęłaś, bo mnie też to się podoba.
Po chwili jakby zapominając o mnie, spojrzała wprost w swoje krocze. Delikatnie przymknęła powieki i uchyliła usta. Wyciągnęła rękę i ostrożnie wyginając palce, wsunęła trzy w sam środek swojej jaskini miłości. Najpierw płytko a później do samego końca. Z jej gardła wydobyło się ciche westchnienie a z cipki głośniejsze mlaśnięcie.
Poczułem nagły i niespodziewany skurcz w kroczu i od razu zachciało mi się ruchać. To było tak silne i nachalne, że trudno było mi powstrzymać odruch, by się na nią nie rzucić i nie dokończyć dzieła moim twardym kutasem. Nie zrobiłem tego jednak. Sam nie wiem dlaczego.
-Ojej, ale moja cipeczka jest spragniona, - powiedziała ni to do siebie, ni to do mnie i muszę powiedzieć, że wyszło jej to perfekcyjnie.
Drżałem już na całym ciele, bo tak naprawdę doskonale wiedziałem, że była to uwaga w moją stronę, abym wziął się porządnie w garść i przygotował na porządne posuwanie jej młodej norki.
Jej pizdeczka, pomimo że już kilkukrotnie gościła w sobie mojego wielkiego ogiera, wciąż była ciasna i ponętna. Tak jakby każdy kolejny stosunek dodawał jej uroku i powabu. Była gotowa do porządnego jebania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz