224. Wpieprzyłem się w nią swoim kogutem na sterydach.
Patrząc na to, co znajduje się przed moimi oczami, myślałem, że oszaleję. Widziałem idealnie okrągłe biodra i pośladki. Błyskawicznie oceniłem, to był kształt jabłka, równo przedzielony na pół, z kakaowym oczkiem, promieniście rozchodzącymi się zmarszczkami, od głębokiego dołeczka i niezwykle ciasną, napęczniałą, jędrną cipeczką z delikatnie wystającymi, przekrwionymi płatkami.
Zatrzymałem oddech i czułem, jak moje serce wali: łup, łup, łup, łup. Te uderzenia czułem w skroniach. Jej dupcia była idealna, tylko tak ciasna, że miałem wątpliwości, czy uda mi się w nią wejść moim przerośniętym potworem. Pochylona do przodu, lekko odwróciła głowę, ale nie mogła mnie zobaczyć. Nasłuchiwała w oczekiwaniu na mój kolejny ruch. Miała nadzieję, że prowokacja się uda. Nie mogło być inaczej.
Kiedy wpieprzyłem się w nią swoim kogutem na sterydach, a muszę zaznaczyć, że wszedłem jedynie samym czubkiem, naprężyła się ze wszystkich sił, jakby nie chciała mnie wpuścić i zaczęła drżeć. Szeroko otworzyła swoją buzię, a jej oczy zatrzymały się w jednym punkcie, jakby nic nie widziały.
Podniosła się na ramionach i jeszcze mocniej wypięła swoje pośladki, jakby ze wszystkich sił starając się zwolnić jak najwięcej miejsca, ale to było bardzo trudne. Dyszała ciężko, drżała na całym ciele, a zaraz potem zaczęła szarpać się w narastających konwulsjach rozkoszy.
Wciąż byłem tylko samym czubkiem mojego kutasa w jej ciasnej, mokrej cipeczce, a ona już drżała ze wszystkich sił.
-Och, Julian, Julian, och, przestań! On jest taki wielki, on jest za wielki! Och, proszę cię, proszę cię! – jęczała, ale ja nie zamierzałem przestawać.
W tej chwili zatrzymałem się jedynie na kilka sekund, aby przygotować się do kolejnego zdecydowanego ataku. Położyłem dłonie na jej pośladkach, zacisnąłem palce i spojrzałem na moją wielką, twardą fujarę, która znajdowała się w jej ciasnej cipeczce.
-Och, tak, koleżanko, jak najbardziej. - westchnąłem.
A później była już tylko sama kwintesencja dzikiego, naturalnego i ostrego seksu. Nie byłem już cichym, skromnym Julianem. Nie byłem już uczniakiem i niedoświadczonym kochankiem. Byłem samcem alfa, który wiedział, co robić. Zagarnąłem jej jasne blond włosy, zwinąłem w dwa końskie ogony i jak lejce pociągnąłem do siebie. Zadarła głowę do góry i jakby zarżała z rozkoszy, bólu i pragnienia więcej:
-Yyyyyyyyaaaaaah!!!
Ciągnąłem za włosy do tyłu i wpychałem się swoim kutasem coraz głębiej i głębiej. Było ciasno, było gorąco, było mokro i rozkosznie. Tak bardzo rozkosznie, jak tylko można sobie wyobrazić. Przed moimi oczami zaczęły już wirować kolorowe gwiazdki i kółeczka. Całe moje ciało ogarnęła słodka czeluść pożądania.
Mimo wszystko, to ona rozpoczęła dalszą część zabawy. Jako że miała większe doświadczenie w tej dziedzinie i była pewniejsza siebie, szybko zwinęła kilka koców przed sobą. Robiąc sobie wyższą podporę, uniosła się na przedramionach i zaciskając ręce na tym tobołku, pchnęła pośladkami w moją stronę. Jednym zamachem nadziała się na moją napęczniałą fujarę.
Dosłownie w ułamku sekundy pociemniało mi przed oczami i zalało mnie niesamowicie słodkie gorąco. Wielkość mojego fiuta, jego żylasta, sękata struktura, podniecenie moje oraz jej, jej ciasna cipeczka, wszystko to sprawiało, że nie byłem w stanie normalnie zaczerpnąć oddechu i miałem wrażenie, że moje serce za chwilę wyskoczy mi z klatki piersiowej.
Patrzyłem na te jej krągłe, jędrne pośladki i bałem się kolejnego ruchu. I nie chodzi o to, że obawiałem się, że się spuszczę, tylko nie miałem pewności, czy będę w stanie utrzymać się w pionie. Ona tymczasem, jak rasowa kochanka, wykonała kilka powolnych, lecz głębokich, posuwisto-zwrotnych ruchów, przygotowując mnie do dynamicznego, długodystansowego ruchania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz