223. Wzbierała we mnie potężna chuć.
Patrzyła na siostrę ze zwycięskim wyrazem na twarzy. Można powiedzieć, że byłem tylko pionkiem w tej grze, w tej zabawie dwóch nastolatek. Leżałem biernie i czekałem na każdą kolejną pieszczotę. Z delikatnie rozsuniętymi udami pogrążałem się w słodkiej, niebotycznej rozkoszy.
Grace, siedząc tuż koło mnie, przełożyła udo przez moje biodra, tak, że jej kolano znajdowało się w okolicy mojego pępka, co sprawiało jeszcze większe podniecenie. Zaciskała obydwie dłonie na moim wielkim, zmordowanym już mocno kutasie, kilkakrotnie splunęła i poruszała, raz synchronicznie obydwiema dłoniami do góry i do dołu, drugi raz w przeciwnych kierunkach, co wyrywało moją świadomość z posad rzeczywistości i sprawiało, że odpływałem na koniec wszechświata.
Na efekty nie trzeba było długo czekać, nawet nie wiedziałem kiedy w niebywałym, słodkim skurczu wyrzuciłem z siebie kolejne porcje białego pożądania wprost na te jej zaciśnięte palce, na jej dłonie. Spływało strużkami na moje podbrzusze, na moje jaja. Dyszałem ciężko, próbując dojść do siebie, a ona wciąż ściskała i ściskała, jakby blokując możliwość swobodnego wypływu mojej spermy. Jęczałem półprzytomnie:
-Oooooch Grace, oooooch, Grace, ooooch, Grace, ooooch, tak, taaak!
Ona tymczasem kontynuowała.
A później spojrzała na siostrę, uśmiechnęła się serdecznie, potrząsnęła swoimi jędrnymi piersiami w prawo i w lewo i wciąż ściskając mojego wymęczonego, obspermionego kutasa, powiedziała:
-I widzisz, co się stało? Widzisz, że doprowadziłam go do wytrysku? Ja to potrafię, nie? Ten kutas jest mój.
Przymknąłem powieki, szarpiąc się i wyrzucając z siebie ostatnie krople mojego pożądania.
Kiedy Amelia jednak próbowała zbliżyć się do mnie, włączyć się do gry, Grace spojrzała na nią zdziwiona, zaskoczona, nieco oburzona, pokręciła głową i westchnęła:
-Oj nie, nie, siostrzyczko, jeszcze nie teraz.
Nie wiedząc, co się za chwilę stanie, otworzyłem oczy i obserwowałem ją uważnie, a ona jakby na przekór wszystkiemu, trzymając mojego kutasa w obydwu dłoniach, przegięła go, mocno jakby próbując złamać.
Szybkie kolejne skurcze zaatakowały mnie znienacka i po raz drugi poczułem, że jeszcze raz wyrzuciłem z siebie kolejne porcje mojego nasienia.
No i stało się, wreszcie dopięła swego. To była chwila zawieszenia, jakby brama w czasie. Kolejne sekundy mijały, w stodole było już całkiem jasno i robiło się coraz cieplej. Drewniany gont nagrzewał się szybko, sprawiając, że atmosfera stawała się coraz bardziej duszna. A może tylko mnie się tak zdawało.
Grace siedziała przede mną, zadowolona, usatysfakcjonowana tym, co osiągnęła. Śmiała się, wpatrując się w moje oczy. Jej błękitne źrenice płonęły niezwykłym zadowoleniem, podnieceniem i satysfakcją. Wyszczerzyła zęby w szczerym uśmiechu, a ja omiotłem jej młodą buzię swoim gorącym, podnieconym spojrzeniem.
Wzbierała we mnie potężna chuć. Niezwykła fala pożądania, która była jak tsunami i omiotła całe moje jestestwo, nie pozostawiając wyboru.
-O rzesz ty mała pizdo! - westchnąłem pod nosem. - Teraz ci pokażę.
Chciałem tylko ruchać i ruchać, nic więcej. Chciałem wepchnąć mojego kutasa w tę jej ciasną, mokrą pizdeczkę i zerżnąć ją jak małą dziwkę. Czemu tak jeszcze na mnie patrzyła? Czemu prowokowała swoim spojrzeniem, bezczeszcząc tę chwilę swoim zadziornym wzrokiem.
Od biernego czekania szybko przeszła do aktywnego czynu, a właściwie do kolejnej prowokacji. Bez słowa odwróciła się do mnie tyłem, najpierw opadła na kolana, a później ramionami oparła się o koc przed sobą. Pochylając przednią część ciała, wypięła swój zgrabny, jędrny tyłeczek wysoko do góry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz