Szukaj na tym blogu

16 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

226. Chciałem jej całym sobą.


Kiedy, po tej szalonej zabawie, Grace dochodziła do siebie, korzystając z chwili przerwy, uniosłem wzrok, by zorientować się, co w tym czasie robiła jej siostra i zobaczyłem, że Amelia siedzi oparta o szczytową ścianę stodoły. 

Stare drewno miało kolor brązowo-szary. Pomiędzy deskami znajdowały się szerokie szpary, przez które wdzierały się jasne promienie słońca. Cała przestrzeń między dachem a sianem była już dobrze oświetlona. W powietrzu unosiły się drobinki kurzu i miniaturowe słomki siana, co tworzyło dosyć dziwny, ale przyjemny nastrój.

Muszę przyznać, że to był niepowtarzalny widok. Nie tylko ze względu na starą stodołę. Amelia siedziała na samym kocu, oparta o ścianę, z nogami podciągniętymi pod piersi i z delikatnie pochyloną głową. Wpatrywała się we mnie uważnie. Patrzyła tak, jakby dostrzegała coś, czego ja sam nie byłem w stanie zobaczyć. W jej oczach była ciekawość, zaintrygowanie. Można było się też dopatrzeć drapieżności i pożądania. 

No ale przede wszystkim zobaczyłem w niej młodą, śliczną blondynkę o idealnie niebieskich oczach, cudownie wyrzeźbionych ustach, małym zadartym nosku i harmonijnym, trójkątnym pokroju twarzy. Była naga, kolanami zakrywała swoje jędrne, sterczące cycki. Między jej udami w całej okazałości prezentowała się młoda, napęczniała, nieco przekrwiona cipeczka.

Jej gniazdko miłości było obsypane rzadkim, poskręcanym i nierównym zarostem. Był tak samo jasny jak jej czupryna. Dodawało jej to pikanterii i subtelnego, niepowtarzalnego piękna. Pizdeczka była minimalnie rozchylona i wysuwała z siebie drobne, miękkie, lśniące płatki. Znów miałem na nią ochotę. 

Zdawałem sobie sprawę, że pozycja, jaką przyjęła, nie była przypadkowa, tak samo jak utkwiony we mnie uważny wzrok. To spojrzenie miało świadczyć o tym, że chce mi coś przekazać. Co ona mogła mi przekazać? Oczywiście przekaz był prosty. Czekała na swoją porcję pieszczot i seksu. Wiedziałem, że nie mogę sobie tego podarować. Wiedziałem, że i nią będę musiał się zająć w sposób odpowiedni. To jej się należało, tylko czy byłem w stanie sprostać temu zadaniu? To miało się dopiero okazać. 

-Och, Amelia, Boże, - westchnąłem, a moje serce zabiło szybciej. - Jakaś ty piękna!

Kiedy nic więcej się nie wydarzyło, a nie wykonałem żadnego ruchu, tylko patrzyłem, Amelia wciąż, przeszywając mnie swoim uważnym, ślicznym wzrokiem, uniosła się delikatnie na stopach, a jej kolana rozjechały się na dwie strony, ukazując w pełnej krasie wszystko, co znajdowało się w środku. W samym centrum mojego zainteresowania była jej cudowna, jędrna, spragniona gorącej miłości, pizdeczka.

-Oooch! - westchnąłem głęboko i poczułem, że robi mi się gorąco. 

Poczułem też delikatne mrowienie w kroczu, które świadczyło, że mój kutas, pomimo że bardzo zmęczony, po raz kolejny przygotowuje się do jeszcze jednej rundy.

Chciałem jej całym sobą. Była śliczna, jędrna, młoda i dostępna, bardzo dostępna. Poza tym były wakacje, a ja chciałem wykorzystać wszystko, co na mojej drodze stawia los. Nie chciałem niczego przeoczyć. Wiedziałem, że kiedy pójdę na studia, takie okazje mogą się już nie zdarzyć. Przytłoczony nauką, nie będę miał czasu na randkowanie.

No ale cóż, zabawa trwała. To jeszcze nie był koniec tego niezwykłego, gorącego pokazu. Wszystko miało jeszcze trochę potrwać. W tej chwili warto byłoby zaznaczyć, że wszystko odbywało się w absolutnej ciszy. 

Grace leżała na sianie z szeroko rozłożonymi nogami. Zmęczona, pokryta równą warstwą mojej spermy, ciężko oddychała. W tym samym czasie Amelia zdążyła położyć się na boku. Podciągnęła kolana pod piersi, a w moją stronę wystawiła swój niezwykle kształtny tyłeczek. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...