Szukaj na tym blogu

27 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

237. A w oczach iskrzyły się figlarne ogniki. 


W końcu zeszliśmy na dół. Przede mną stała Amelia — urocza blondynka o włosach koloru śmietanki, tak jasnych, że w świetle słońca zdawały się niemal lśnić. Jej błękitne oczy, niczym dwa kawałki letniego nieba, patrzyły na mnie z zaciekawieniem, a delikatne powieki lekko drżały, jakby w rytm nieznanej melodii. Pod jej oczami ścieliły się cienie nocnych zabaw, subtelne ślady zmęczenia, które dodawały jej twarzy jeszcze więcej uroku.

Ciągle miała na sobie ten sam stary, niebieski dres, który założyła wczoraj. Był wytarty, zniszczony, z luźną gumką, która ledwie trzymała się na jej szerokich zgrabnych biodrach. 

Tak przy okazji te zgrabne biodra jeszcze tak niedawno trzymałem w swoich dłoniach, pieściłem i masowałem ze wszystkich stron. Kiedy o tym pomyślałem, zrobiło mi się bardzo gorąco. Musiałem przyznać, że wciąż byłem niesamowicie podniecony. Patrzyłem na nią głodnymi oczyma niczym pies za suką i nie mogłem powstrzymać lubieżnych myśli, które pchały się do mojej głowy.

W tej chwili moje zmysły działały na wysokich obrotach. Byłem w stanie dostrzec każdy szczegół jej subtelnej seksownej urody. Ku swojemu zaskoczeniu zauważyłem coś, czego wcześniej nie udało mi się dostrzec. Nie mogłem uwierzyć, że pominąłem tak ważny szczegół. Jej delikatne rysy twarzy uwydatniały drobne piegi na nosie i ramionach wystających spod rozciągniętej bluzy.  Oczywiście to dodawało jej wysublimowanego seksapilu. 

Jej usta były lekko rozchylone, jakby chciała coś powiedzieć, ale zabrakło jej słów. W jej niebieskich oczach malowała się mieszanina ciekawości, niepewności i czegoś, czego nie potrafiłem nawet nazwać. 

W pewnym momencie uśmiechnęła się lekko, a w jej policzkach pojawiły się śliczne dołeczki i nagle poczułem, że moje serce zareagowało bardzo intensywnie. A może nie było to serce? 

No cóż, była w niej jakaś magia, coś, co mnie do niej przyciągało. I nie był to tylko seks. Zaczynałem patrzeć na już zupełnie innej perspektywy. Chciałem dowiedzieć się o niej czegoś więcej ponad jej łóżkowe upodobania, które, jak musiałem przyznać, miała bardzo rozbudowane. Chciałem poznać jej wewnętrzne tajemnice, odkryć sekrety skrywane w głębi tych błękitno szmaragdowych oczu. Nie wiedziałem, czy będzie to w ogóle możliwe, ale byłem cierpliwy. Miałem całe wakacje przed sobą. I jak się wydawało, ona nigdzie się nie wybierała.

No cóż, ale ona nie była sama. Obok niej stała druga, dokładnie taka sama urocza laska. To była Grace — jej bliźniaczka. Wyglądała niczym lustrzane odbicie, choć z pewnymi subtelnymi różnicami. 

Była nieco niższa od siostry, a jej włosy, niczym złocone słońcem lniane pasma, były bardziej rozwiane. W większym nieładzie opadały na harmonijne ramiona. Jej oczy, niczym dwa szmaragdy oprawione w delikatne rzęsy, zdawały się mienić zielenią z odrobiną błękitu. A może to było tylko złudzenie stworzone przez wschodzące słońce i zielone korony drzew. Ona była po prostu piękna i też robiła na mnie duże wrażenie.

Grace ubrana była w niemal identyczny, zniszczony dres, jednak na jej krągłych szerokich biodrach gumka opinała się z większym trudem. W przeciwieństwie do siostry emanowała niezwykłą zadziornością. Na jej twarzy malowała się buńczuczność, a w oczach iskrzyły się figlarne ogniki, zdradzając skłonność do psikusów i nieposkromioną energię, choć obie były niesamowicie słodkie i pociągające. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...