216. Chyba jednak wolę w plażę.
-A może ty się nie rozbierałaś, co? - nie dała za wygraną Grace, - Wiesz co Julian, z gołą cipką paradowała przed takim jednym Włochem. A jak tyłkiem przed nim kręciła.
-Przestań się wygłupiać, przecież to nie tak.
-A jak? Nawet jemu wtedy stanął.
Amelia otwartą dłonią pacnęła siostrę w głowę.
-Głupia jesteś. No może mój stanął. No i co z tego?
-No on też miał niezłą rakietę, a jej cipka się mokra zrobiła.
-No przestań idiotko!
-Wiesz Julian, jak ona jęczała, jak ruchał ją za tym drzewem? Na stojąco, mówię ci.
-Przestań Grace. Jesteś straszna plotkara. Myślałem, że to będzie fajna znajomość.
-Taaa na trzy dni, dopóki nie wyjechał do Włoch
-Wyjechał, wyjechał, ale grzmocił fajnie. Żałujesz, że ciebie nie przeleciał.
-Wiecie co? - przerwałem tę sprzeczkę, bo miałem wrażenie, że do niczego dobrego ona nie doprowadzi, - Chyba słyszałem o tej plaży.
Od razu obydwie się zainteresowały.
-Tak, a od kogo?
-Natalia mi powiedziała, - wypaliłem bez zastanowienia.
-Natalia ci powiedziała? - zdziwiła się, - O ty! To ją też poznałeś?
-No tak, przecież razem byliśmy na karaoke.
-Nie kłam, nie o to mi chodzi. Osobiście?
-No. Tak można powiedzieć, - przyznałem się, - chyba nawet więcej niż osobiście.
-No, no Julian, nie mów. Naprawdę? - nie mogła uwierzyć.
-Oj tam. No tak. Chyba nie jesteś zazdrosna.
-No i co? Ona do ciebie zagadała?
-Nie całkiem.
-Co nie całkiem?
-Jakoś samo tak wyszło.
-Samo tak wyszło?
-Biegałem po lesie i ją spotkałem.
-I co od razu zaprosiła cię do łóżka?
-No nie. Chodzi o to, że po tym lesie biegałem nago.
-Ach, nago biegałeś. Nie mogę. Byczku rozpłodowy, ty tylko o kutasem myślisz.
-Oj, Grace, daj mu spokój, - broniła mnie Amelia, chociaż tego nie potrzebowałem, - przecież to nie jego wina. Sperma mu uszami wypływa.
-Hehehe, nie jego wina, ładnie. Biega po lesie z gołym kutasem i bzyka ładne laski, to chyba nie jest normalne. Swoją drogą musiało to wyglądać naprawdę komicznie.
-Czy ja wiem…
-No i co zerżnąłeś ją w tym lesie?
-No co ty, nie w lesie, tylko w takim fajnym domku na środku polany. To domek jej taty.
-Ach tak wiem, - odezwała się Amelia, - stary Majkowski. Słyszałam o nim. - No to jak? Jesteśmy umówieni na plaży dzisiaj. Co? Czy może wolisz kajaki?
-Chyba jednak wolę w plażę, - odezwałem się bez namysłu, - Tylko nie wiem, gdzie to jest.
-Ale my wiemy, my cię zaprowadzimy, - rzuciła radośnie Grace.
-Jak wiecie, gdzie to jest, to mnie tam zaprowadzicie, prawda?
-A jakże, zobaczymy cię i zobaczymy, jak ci będzie kutas sterczał, hihihi…
-Nic mnie nie będzie mi sterczało, przecież jestem porządnym chłopakiem, - powiedziałem, ale nie byłem pewny czy dam sobie z tym radę.
-Hihihi… już to widzę. Jak tylko zobaczysz tyle nagich, ładnych dup i cipek, to od razu ci stanie na baczność. Zobaczysz, będzie wstyd hahaha…
Nie wiem, ile tak gadaliśmy, ale kiedy nasze sprzeczki i swary zamilkły, okazało się, że sen przyszedł szybciej, niż nam się wydawało. Wtuleni w siebie, szybko pogrążaliśmy się w marzeniach sennych. Ja, znajdowałem się w środku. Dziewczyny mnie spacyfikowały, ich ręce i nogi były wszędzie: pod moją głową, między moimi udami, na moim brzuchu i klatce piersiowej. Jednak nie protestowałem, bo było mi dużo cieplej i przyjemniej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz