Szukaj na tym blogu

6 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

216. Chyba jednak wolę w plażę.


-A może ty się nie rozbierałaś, co? - nie dała za wygraną Grace, - Wiesz co Julian, z gołą cipką paradowała przed takim jednym Włochem. A jak tyłkiem przed nim kręciła. 

-Przestań się wygłupiać, przecież to nie tak.

-A jak? Nawet jemu wtedy stanął. 

Amelia otwartą dłonią pacnęła siostrę w głowę. 

-Głupia jesteś. No może mój stanął. No i co z tego?

-No on też miał niezłą rakietę, a jej cipka się mokra zrobiła. 

-No przestań idiotko! 

-Wiesz Julian, jak ona jęczała, jak ruchał ją za tym drzewem? Na stojąco, mówię ci. 

-Przestań Grace. Jesteś straszna plotkara. Myślałem, że to będzie fajna znajomość. 

-Taaa na trzy dni, dopóki nie wyjechał do Włoch 

-Wyjechał, wyjechał, ale grzmocił fajnie. Żałujesz, że ciebie nie przeleciał. 

-Wiecie co? - przerwałem tę sprzeczkę, bo miałem wrażenie, że do niczego dobrego ona nie doprowadzi, - Chyba słyszałem o tej plaży.

Od razu obydwie się zainteresowały. 

-Tak, a od kogo? 

-Natalia mi powiedziała, - wypaliłem bez zastanowienia.

-Natalia ci powiedziała? - zdziwiła się, - O ty! To ją też poznałeś? 

-No tak, przecież razem byliśmy na karaoke.

-Nie kłam, nie o to mi chodzi. Osobiście?

-No. Tak można powiedzieć, - przyznałem się, - chyba nawet więcej niż osobiście.

-No, no Julian, nie mów. Naprawdę? - nie mogła uwierzyć. 

-Oj tam. No tak. Chyba nie jesteś zazdrosna.

-No i co? Ona do ciebie zagadała? 

-Nie całkiem.

-Co nie całkiem?

-Jakoś samo tak wyszło.

-Samo tak wyszło? 

-Biegałem po lesie i ją spotkałem. 

-I co od razu zaprosiła cię do łóżka? 

-No nie. Chodzi o to, że po tym lesie biegałem nago. 

-Ach, nago biegałeś. Nie mogę. Byczku rozpłodowy, ty tylko o kutasem myślisz.

-Oj, Grace, daj mu spokój, - broniła mnie Amelia, chociaż tego nie potrzebowałem, - przecież to nie jego wina. Sperma mu uszami wypływa. 

-Hehehe, nie jego wina, ładnie. Biega po lesie z gołym kutasem i bzyka ładne laski, to chyba nie jest normalne. Swoją drogą musiało to wyglądać naprawdę komicznie. 

-Czy ja wiem… 

-No i co zerżnąłeś ją w tym lesie? 

-No co ty, nie w lesie, tylko w takim fajnym domku na środku polany. To domek jej taty. 

-Ach tak wiem, - odezwała się  Amelia, -  stary Majkowski. Słyszałam o nim. - No to jak? Jesteśmy umówieni na plaży dzisiaj. Co? Czy może wolisz kajaki?

-Chyba jednak wolę w plażę, - odezwałem się bez namysłu, - Tylko nie wiem, gdzie to jest.

-Ale my wiemy, my cię zaprowadzimy, - rzuciła radośnie Grace.

-Jak wiecie, gdzie to jest, to mnie tam zaprowadzicie, prawda? 

-A jakże, zobaczymy cię i zobaczymy, jak ci będzie kutas sterczał, hihihi… 

-Nic mnie nie będzie mi sterczało, przecież jestem porządnym chłopakiem, - powiedziałem, ale nie byłem pewny czy dam sobie z tym radę.

-Hihihi… już to widzę. Jak tylko zobaczysz tyle nagich, ładnych dup i cipek, to od razu ci stanie na baczność. Zobaczysz, będzie wstyd hahaha… 

Nie wiem, ile tak gadaliśmy, ale kiedy nasze sprzeczki i swary zamilkły, okazało się, że sen przyszedł szybciej, niż nam się wydawało. Wtuleni w siebie, szybko pogrążaliśmy się w marzeniach sennych. Ja, znajdowałem się w środku. Dziewczyny mnie spacyfikowały, ich ręce i nogi były wszędzie: pod moją głową, między moimi udami, na moim brzuchu i klatce piersiowej. Jednak nie protestowałem, bo było mi dużo cieplej i przyjemniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...