Szukaj na tym blogu

7 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

217. Udawała, że śpi.


Przyznam się, że to było naprawdę wyjątkowe, bo nigdy wcześniej nie spałem z dwiema dziewczynami. W tym momencie mam na myśli najnormalniejsze spanie, a nie seks, bo to już inna sprawa. Chodzi mi o przytulanie się i samą bliskość. Stwierdziłem, że to mi się bardzo podoba, że to jest dużo lepsze niż spanie samemu w pojedynczym łóżku i walenie sobie konia.

Na dodatek wsłuchiwałem się w szum wiatru w koronach drzew tuż za stodołą, co też dla mnie było niezwykłe. Z oddali dochodziło przyciszone szczekanie psów. Gdzieś za lasem przejechał pojedynczy samochód. Słychać było pohukiwanie jakieś sowy. Wszystko to tworzyło bardzo przyjemny nastrój, który skłaniał do przyjemnych marzeń cennych.

Nawet nie wiedziałem, kiedy zasnąłem. Obudziłem się, kiedy już na dworze było widno. Jasne promienie wschodzącego słońca przedzierały się przez szpary stodoły. Właściwie zbudziła mnie dłoń, czyjaś dłoń i dopiero po chwili zorientowałem się, że jest to dłoń Amelii, która przyklejona do moich pleców przełożyła rękę przez moje biodro i śpiąc, trzymała mnie za konia.

Tak mi się przynajmniej na początku zdawało. To znaczy, zdawało mi się, że ona śpi, że niczego nie jest świadoma. Dopiero po dłuższej chwili i po rozbudzeniu się stwierdziłem, że chyba jednak nie śpi i chyba jednak bardziej zainteresowana jest tym, co trzyma w ręku.

Mimo to udawała, że śpi. Może wydawało jej się, że ja z kolei śpię i o niczym nie wiem. Nie mam pojęcia, na co liczyła, że co, że zwali mi konia, a ja się nie obudzę. “No nie, tak się nie da, moja droga”, - pomyślałem sobie, “ale jeśli już zaczęłaś tę grę, to poprowadźmy to dalej. Udawałem, że śpię.

Najnormalniej w świecie trzymała mnie za penisa, a mój on był już w pełnej gotowości. Daleko mu było od sflaczałego pontonu sprzed kilku godzin. Sterczał sztywny, gruby, żylasty, jak wieczorem, gotowy do spontanicznej, gorącej, seksualnej akcji. 

W błyskawicznym tempie zrobiło mi się bardzo gorąco. Całe moje ciało drżało, rozgrzane do czerwoności. Tymczasem Amelia jak gdyby nigdy nic, niby przez sen, niby nieświadomie, poruszała swoją drobną dłonią do przodu i do tyłu, powoli i bez pośpiechu, delikatnie zaciskając paluszki i kontrolując uścisk, tak żebym potencjalnie się nie obudził zbyt wcześnie. 

Naprawdę musiałem się bardzo postarać, aby wyglądało tak, jak jej się wydaje. Gorące skurcze intensywnie nasilały się w moim podbrzuszu i pragnąłem seksu całą swoją sobą. W końcu nie byłem już w stanie na tyle nad sobą zapanować, by nie prężyć ciała i nie wydobywać z siebie niekontrolowanych dźwięków.

Zacząłem wzdychać, stękać i pojękiwać cichutko, ale jej to nie przeszkadzało w zabawianiu się moim ptakiem. Wciąż udawała, że w niczym się nie zorientowała. Trzymała mnie za sterczącego, już sztywnego i grubego chuja. Poruszała skórą w jedną, w drugą stronę, szybko doprowadzając mnie na sam szczyt.

W końcu nie wytrzymałem, delikatnie odwróciłem głowę i szepnąłem: 

-Och, Amelia, przestań, co ty robisz? 

Ale ona nie przestała. Mało tego, stało się coś, co całkowicie rozwaliło mi mózg. Ona trzymając tego mojego wielkiego, sztywnego, sterczącego kutasa ściągnęła skórę do dołu i zaczęła nim szukać dupeczki swojej siostrzyczki i kiedy już ją znalazła, kiedy wyczuła, że końcem kutasa dotykam jej pośladków, zaczęła powoli penetrować okolicę szparki, dokładnie tam, gdzie uda, rozdzielają się i prowadzą wprost do jej rozgrzanej ciasnej kobiecości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...