Szukaj na tym blogu

10 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

220. Delikatne paluszki opadły na moje jądra.


To, co się stało po chwili, było trudne do opisania. Ona była niczym specjalistka od seksu. Doskonale wiedziała, co robić, aby sprawić, żeby mój penis znów był w pełnej gotowości. Bez najmniejszych ogródek ścisnęła moje jądra. Ściągnęła do je dołu i splunęła między moje uda, a później klepnęła mnie z obydwu stron i powiedziała: 

-Ściśnij nogi. 

Co też bez wahania zrobiłem. Przez moje ciało przebiegł gorący, słodki dreszcz. Między moimi zaciśniętymi udami znajdowały się przecież moje napęczniałe  jaja, a skóra na moim fiucie obciągnęła się maksymalnie. Na dodatek dziewczyna chwyciła lekko zwiotczałego penisa i uniosła go do góry, dodatkowo stymulując moje podniecenie. 

Rozsiadła się wygodnie na mojej klatce piersiowej, co też miało niebagatelne znaczenie. Spojrzała na siostrę, uśmiechnęła się i wskazując palcem drugiej dłoni na moje przyrodzenie, powiedziała:

-I co, Amelia, jak myślisz, da się jeszcze postawić tego ptaka do pionu? 

Jej słowa wywoływały burzę w moim mózgu, bo wiedziałem, że kryje się za nimi nienagannie przygotowana akcja pieszczot i zabawy. Amelia roześmiała się serdecznie: 

-Hi, hi, hi, hi, ja myślę, że on już nie da rady. 

Grace pokręciła głową 

-O nie, nie dopuszczę do tego, on musi jeszcze raz nas zadowolić.

Później pochyliwszy się mocno do przodu, jedną dłoń ułożyła u podstawy mojego korzenia, ściągała skórę do dołu i na siłę wpychała jądra między moje uda, które pod wrażeniem rozsunęły się szerzej. Drugą dłoń zacisnęła na samej górze, tam, gdzie gruba żyła opłata wielki łeb, zacisnęła mocno paluszki i ciągnęła w przeciwną stronę. 

Z mojego gardła wydobył się głęboki, miękki jęk: 

-Oooooooch! 

Grace spojrzała na siostrę i śmiejąc się zadziornie, powiedziała: 

-Popatrz, Amelia, tak to się robi. 

Kiedy jej dłonie rozjechały się w przeciwnych kierunkach, naciągając skórę na moim fallusie, nie wytrzymałem i znów jęknąłem. 

-Aaaaaaaach! 

Spiąłem się w sobie i zacząłem mocno drżeć.

-Tylko posłuchaj, jak ćwierka. Oj, będzie ćwierkał ten ptaszek, - śmiała się Grace, a ja błagałem w duchu by, z jednej strony nie przerywała, by to kontynuowała, a z drugiej prosiłem o litość. Nie wiedziałem, czy dam radę. Nie byłem pewny, co się mu stanie.

W następnej chwili nieco odpuściła. Delikatne paluszki opadły na moje jądra, zaczęły je uściskać, pieścić i ugniatać, a jej pośladki mocno przywarły do mojej klatki piersiowej. Czułem jej mokrą cipkę rozgniatającą się na moim brzuchu i znów miałem ochotę w nią wejść. 

-I widzisz, Amelia? - zwróciła się do siostry. - Już się zrobił gruby i sztywny. Zaraz będzie w pełni gotów do kolejnej rundy. Jak myślisz, którą najpierw wyrucha? Ciebie czy mnie? 

Amelia się śmiała. 

-Hi, hi, hi, to ty go tak załatwiłaś, może więc ty pierwsza?

Grace się wyprostowała, uniosła dłonie do góry, tak jakby się poddawała i pomachała przed siostrą swoimi jędrnymi, napęczniałymi cyckami. 

-Oj, tak, tak, mam ochotę na tego kutasa! - westchnęła głęboko. 

Moja fujara tak naprawdę nie była jeszcze w pełni gotowa. Gruba, niby sztywna, ale jednak nie, lekko przechylała się na prawą stronę, powoli dochodziła do pełnej sprawności. Zdawało się, że potrzebuje jeszcze kilku minut dobrych pieszczot. Wszystko zmierzało w tym kierunku, aby spełniło się moje życzenie. Leżałem z ramionami pod głową, patrzyłem na pośladki i plecy Grace i czekałem na kolejną rundę, na kolejne rozdanie tej niesamowitej, zadziornej nastolatki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...