230. Jestem gotowa.
Znajdowałem się dokładnie pośrodku i całe przedstawienie miałem dokładnie przed sobą. Była tak słodka, tak niewinna a ja tak bardzo podniecony, że cały się trzęsłem. Coraz trudniej było mi zapanować nad pierwotnymi odruchami, jednak wiedziałem, że właśnie na tym polega cała zabawa. Chodziło przecież o taką erotyczną męczarnię, seksualne tortury, które miały doprowadzić do jak najbardziej gwałtownego rozładowania, wybuchowego napastliwego seksu.
W mojej głowie pojawiało się jednocześnie mnóstwo myśli i wyobrażeń. W niepamięć poszła wcześniejsza niemoc i to, że przecież już kilkukrotnie ruchałem zarówno jedną jak i drugą laskę, kilkukrotnie się spuściłem i teoretycznie nie miałem prawa dokonać tego aktu po raz kolejny. Mimo to mój ptak był już w pełni gotowy, sterczał dumnie między udami i tylko czekał kiedy pozwolę mu zaszaleć kiedy spuszczę go jak gończego psa z przysłowiowej smyczy.
Patrzyła na mnie przez chwilę, a później przymknęła powieki i mocniej przycisnęła palce do swojej cipeczki. Wykonywała szybsze ruchy. Teraz były bardziej skomplikowane. Pomiędzy kółeczkami szybko wsuwała palce do swojej jaskini miłości, albo skupiała się tylko na wystającej napęczniałej antence. Raz poruszała się w prawo drugi raz w lewo, tak żeby nie było monotonnie, w sobie tylko znanym rytmie.
Kiedy kolejny raz spojrzała na mnie, jej oczy mówiły: “jestem gotowa”, ale ja nie wykonałem żadnego znaczącego ruchu, nic, co by świadczyło o tym, że mam przejść do kolejnego etapu tej gry. Zabawa odbywała się cyklicznie: spojrzenie w moją stronę, przymknięcie powiek i mocniejsze masowanie pizdeczki.
Nagle głęboko wsunęła paluszki do swojego wnętrza, jakby zapominając o bożym świecie. Kiedy myślałem, że to tylko przez przypadek i że to się już nie powtórzy, ona zrobiła to po raz drugi i trzeci. Głęboko wsuwała paluszki i przewracała oczami. Widać, że było to dla niej bardzo przyjemne, że wywoływało w jej ciele i umyśle szereg intensywnych doznań.
Teraz już bardzo taktycznie zabawiała się własnymi palcami. Wsuwała w siebie po trzy na raz. Wykonywała szybkie i głębokie posuwisto-zwrotne ruchy. Po moich plecach przebiegł gorący przyjemny dreszcz i nie byłem pewien, czy za chwilę się na nią nie rzucę i nie dokończę dzieła mim spragnionym fallusem.
Obserwując swoją cipeczkę oraz używając własnych paluszków zamiast penisa, oddawała się coraz głębszej rozkoszy. Byłem niezwykle zachwycony tym niesamowitym pokazem jej bezpruderyjności. Z zachwytem obserwowałem, jak mięśnie jej ud zaciskają się w coraz bardziej intensywnych skurczach, jak pracują w szybko nadciągającym orgazmie.
Po chwili zaczęła robić to tylko jednym paluszkiem. Wygięła go w haczyk i wsuwała tak, jakby chciała stamtąd coś wydostać. Jej ruchy były głębokie i rytmiczne. Co chwilę przewracała oczami, tak że miałem pewność, że jest jej wyjątkowo dobrze.
Wreszcie się uśmiechnęła. Jej uśmiech był wyjątkowo serdeczny i szczery. Zdawałem sobie z tego sprawę, bo była to dla niej wyjątkowo intymna i osobista chwila, czas, którym może podzielić się ze mną. To tak jakby dawała mi najcenniejszą część siebie bez dotykania, bez seksu, a jednak to wszystko było tak niezwykle przejmujące i bardzo osobiste.
Swobodnie i bezpruderyjnie zabawiała się sobą i miała świadomość, że cały czas ktoś ją obserwuje. Tym samym ten pokaz był publiczny, wystawiony na ocenę niejako obcych oczu. W ten sposób może jeszcze bardziej podniecający.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz