Szukaj na tym blogu

5 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

215. Masz bluzę tyłem naprzód.


-Tak, tak, wujku, - dodała pospiesznie Amelia, - my tylko grzecznie spaliśmy. 

-Taaak, oczywiście, rozumiem, - mruknął wujek. 

Jeszcze raz uważnie nas zlustrował, a później zwrócił się bezpośrednio do mnie. 

-Julian. Tak masz na imię? 

-Tak, proszę pana, - odpowiedziałem grzecznie.

-Słuchaj Julian, Masz bluzę tyłem naprzód.

Nie wiem dlaczego, ale podskoczyłem jak oparzony. Byłem pewny, że właśnie rozszyfrował cały nasz plan i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, co tutaj się działo. Być może nasze jęki i westchnienia wydawane w amoku seksualnym było słychać na zewnątrz. Kiedy nad tym się głębiej zastanowiłem, zrozumiałem, że było to bardzo prawdopodobne. W ścianach stodoły były szerokie szpary i przez nie każdy dźwięk wydobywał się bez problemu.

-Naprawdę? - zdziwiłem się, udając, że nie wiem, o co chodzi, - Ach, rzeczywiście musiałem się pomylić, zakładając wieczorem. 

-Hmmm, - mruknął wujek, - no i to jest dres, który zwykle zakłada na siebie Grace kiedy jest u mnie. A ona z kolei ma na sobie twoją bluzę.

W tym momencie Grace się roześmiała. 

-Hi, hi, hi, no tak, rzeczywiście, ale pomyłka.

Wujek ciągnął dalej swoje dochodzenie. 

-No i Amelia ma spodnie Juliana.

Teraz już nie było wątpliwości, że cały nasz tajemny plan spalił na panewce.

Wujek natomiast zachował się bardzo taktownie i zręcznie wybrnął z tej sytuacji. 

-No dobrze, jak tak grzecznie spaliście, to nie będę wam przeszkadzał. Śpijcie dalej. Obyście byli rano wypoczęci, - powiedział, kierując się z powrotem do drabiny.

Ostrożnie oświetlił drogę przed sobą i opuścił nogi na kolejne szczeble.

-No to dobranoc, usłyszeliśmy jeszcze z dołu. 

-Dobranoc, wujku, - powiedziała Grace. 

-Dobranoc, - dorzuciła Amelia.

Kiedy zszedł na dół, a drzwi stodoły zamknęły się za nim z podobnym skrzypieniem, ogarnął nas niepohamowany głupi śmiech. Nie byliśmy w stanie się powstrzymać, bo wiedzieliśmy, że popełniliśmy straszną gafę. 

-I teraz będziemy musieli przed wujkiem świecić oczami, - powiedziałem do siebie.

-To twoja wina, - szturchnęła mnie w bok Amelia, - przecież mówiłam ci, że to jest mój dres. 

-Nie, to był mój dres, - zaprotestowała się Grace. 

-Dziewczyny, dajcie spokój, to nie ma sensu. On już tak wszystko wie, - próbowałem je uspokoić.

-No dobrze, - powiedziała w końcu Amelia, - chodźmy już spać, bo zaraz będzie się rozwidniać, - a chciałabym cię, cwaniaku, jeszcze nad ranem zerżnąć na jeźdźca. A tak przy okazji Julian, co dzisiaj robisz? 

Tym pytaniem zmusiła mnie do zmiany całego nastawienia. 

-A wiesz, że nie wiem, - zastanowiłem się, - ciocia wyjechała, w sumie nie wiem nawet gdzie. Zostałem sam w domu. Miałem zamiar trochę poczytać, może obejrzeć jakiś film, bo ciocia ma sporą kolekcję.

-No co ty Julian będziesz czytał, - śmiała się blondynka, - są przecież wakacje. Mam lepszy pomysł, a może byśmy tak wybrali się dzisiaj nad jezioro? Wypożyczylibyśmy rower wodny albo łódkę i popływali trochę. Co ty na to?

-A wiesz, że to dobry pomysł. Chętnie z wami popływam, - zgodziłem się. - A może gdzieś się wykąpiemy? 

Chwilę się zastanowiła.

-Wiesz co? Tutaj jest taka plaża naturystów. Hi, hi, hi… jest naprawdę niezła, - śmiała się Grace. 

-Ona wie, bo już się na niej rozbierała, - prowokowała Amelia.

-Daj spokój, siostra, - mówiła Grace, - przecież na tej plaży wszyscy się rozbierają.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...