Szukaj na tym blogu

11 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

221. Wielkie, nabrzmiałe, pełne nasienia jaja.


-No dobra, w takim razie zaczynamy, - powiedziała, chwytając mojego fiuta w połowie długości, ściskając go i rozpoczynając posuwisto-zwrotne ruchy. 

Robiła to najpierw bardzo powoli, ściągając skórę do samej góry, a później wciskając swoją dłoń w moje jaja. Cały czas jej biodra poruszały się w prawo i w lewo, a cipka rozgniatała na moim torsie.

Pomimo chłodnego powietrza, robiło mi się coraz goręcej. Czułem, że w moich lędźwiach znów wzbiera potężne napięcie, kumulujące się na końcu mojego prącia.

Kiedy zacząłem przyzwyczajać się już do tych pieszczot i jakoś ogarniać je swoją świadomością, ona znów przeszła do kontrataku. Zeszła ze mnie i usadowiła się z boku po mojej prawej stronie. Usiadła tyłem do mojej twarzy, wpychając się pod moje ramię. Pochyliła się nad moim brzuchem i nakazała, abym rozsunął szerzej uda. W ten sposób wszystko, co miałem najcenniejszego, wystawiłem w jej kierunku, do jej dyspozycji, w całkowite jej posiadanie. Nie miałem już nic, co mógłbym zatrzymać tylko dla siebie. Żadnego wstydu, żadnej intymności. Mój fiut należał teraz do niej, a ona robiła z nim wszystko, co uważała za słuszne.

Oczywiście nie mogłem narzekać, to ja byłem w komfortowej sytuacji. Teoretycznie, powinienem być szczęśliwy jak przedszkolak. Dyszałem ciężko, próbując zapanować nad przyspieszającym biciem serca. Uniosłem się delikatnie na łokciach, przechyliłem głowę na bok i co jakiś czas całowałem jej nagie plecy. Jej jasne, lniane, opadające luźno włosy drażniły moją twarz. 

-Och Grace, Grace, Boże jak mi dobrze, - wzdychałem, coraz bardziej odpływając w niebyt rzeczywistości. 

Ona tymczasem, jak gdyby nigdy nic, jedną dłoń zacisnęła u podstawy mojego korzenia, a drugą na żołędzi. Nabrała mnóstwo śliny, splunęła kilkakrotnie i poruszała po mokrym kutasie, wywołując w moim ciele kolejne intensywne skurcze rozkoszy. 

Czułem, jak skóra na moich wielkich jądrach obkurcza się, jaja podchodzą do góry i starą się krągłe, wielkie, nabrzmiałe, pełne nasienia. Znów chciałem trysnąć, ale nie byłem pewny, czy nastąpi to w tym momencie. Miałem u swojego boku drobną, delikatną, zgrabną i pełną seksu dziewczynę. Naga siedziała u mojego boku i bawiła się moim przyrodzeniem.

W tej chwili już się nie odzywała. Miałem wrażenie, że jest całkowicie skupiona na tym, co robi, skoncentrowana na każdym ruchu. Czułem jej ciepło, zapach i byłem wniebowzięty, nie potrzebowałem nic więcej, rozpływałem się w tej rozkoszy, powoli dochodząc do kolejnego cudownego orgazmu.

Kiedy w pewnym momencie odwróciła się i spojrzała na mnie, ale wciąż trzymała mojego kutasa, mocno ściskając, jej oczy były pełne skupienia i wyrazistości, a usta uchylone, jakby w pół słowa. 

-Tylko mi się teraz nie spuść, - powiedziała cicho, a ja, zaciskając zęby, pokiwałem głową. 

Drżałem. Mój fiut już był w pełnej gotowości. Gruby, sztywny, żylasty, mokry od jej śliny i w żelaznym uścisku jej sprawnych palców, był gotowy do potężnego wystrzału białymi pociskami.

Później znów przeszła do rzeczy, skupiając się na tym, co miała do zrobienia. Pochyliła się nad moim kroczem i ścisnęła moją fujarę u samej góry. Jedna dłoń zaciskała się na samym czubku mojego kutasa, wywołując w moim ciele słodkie, rozkoszne skurcze, a druga była tuż pod nią, jakby wspólnie działały w tym samym celu. Grace przymknęła powieki i skupiona na tym, co robi, była jakby nieobecna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...