Szukaj na tym blogu

24 lipca 2024

Ostatnie wakacje.

234. Zróbmy to razem, chłopaku.  


Teraz kiedy już wiedziała, że jestem w niej, kiedy wiedziała, że jej nie ucieknę, podjęła równą i zdecydowaną akcję: unosiła się i opuszczała, unosiła się i opuszczała…  

-O tak, o tak, tak mi rób, tak mi dobrze, - mamrotałem szczęśliwy i półprzytomny. 

Pracowała na moim penisie swoją boską cipką, opadała i unosiła się równo i rytmicznie, a ja coraz mniej ogarniałem z tego, co dzieje się wokół mnie. Oparła dłonie na mojej klatce piersiowej i ujeżdżała mnie niczym rasowa amazonka. Jej gorąca ciasna pizdeczka brała w swoje posiadanie każdą moją komórkę, każdą choćby najmniejszą część mojej osobowości. 

Patrząc na nią, bez trudu mogłem dostrzec, że i jej sprawia to niemałą przyjemność. Raz po raz zarzucała głową niczym rasowy koń w pełnym galopie i była w tym piękna. 

Nie wytrzymałem, uniosłem dłonie i chwyciłem ją za cycki, za te jej jędrne, sterczące cycki, a ona odchyliła głowę do tyłu i przymknęła powieki, poddając się temu rozkosznemu przekraczaniu naszych młodzieńczych ograniczeń. 

Właściwie nie wiedziałem, co chcę zrobić, bo raz trzymałem ją za cycki, a zaraz później chwytałem w pasie, unosiłem i opuszczałem, dostosowując jej rytm do swoich wymagań. 

-Och Amelia, och słodka ty moja, jesteś taka seksi, taka podniecająca, tak mi z tobą dobrze, - wyrzucam z siebie raz po raz. 

W pewnym momencie stało się coś, czego nie byłem w stanie przewidzieć. Amelia przybrała pozycję, która mnie kompletnie zaskoczyła. Byłem zdziwiony i uradowany widokiem i sposobem, w jaki postanowiła mnie wziąć. Usiadła na mnie tak, jakby robiła kupę w lesie. Nie klęczała, tylko cały ciężar opierała na stopach. Delikatnie pochylona nade mną, balansowała, próbując utrzymać równowagę. Później szeroko rozchyliła uda, co było niezwykle trudne do wykonania, zważywszy na niestabilne podłoże z miękkiego siana, wsunęła dłonie w swoje krocze i rozchyliła płatki swojej cipeczki, w której spoczywał mój twardy jak stal zaganiacz. 

Widok był iście niebiański. Mogłem podziwiać całą jej podnieconą kobiecość, przyglądać się jej narastającemu podnieceniu i szybko zbliżającemu się orgazmowi. A kiedy przesunęła się nieco do tyłu, prostując mojego kutasa, miałem wrażenie, że za chwile skonam, że zejdę z tego świata w konwulsjach rozkoszy. O tak to byłaby najsłodsza śmierć na świecie! 

Ona sama była zaskoczona tym, co się stało. Widać było, że robiła to całkowicie spontanicznie i nie nad wszystkim miała pełną kontrolę. Mimo to bardzo mi się to podobało. Pochyliła głowę i patrzyła na swoją cipkę, z zaciekawieniem obserwując jej reakcje. 

Kiedy była pewna, że wszystko jest w porządku, wyprostowała się i spojrzała na mnie. W jej oczach była nieskrywana głęboka radość z bezpruderyjnego wyuzdanego seksu i oczekiwanie na wybuchowe szczytowanie. 

Znów podjęła miarową akcję unoszenia i opuszczania się. Wszystko ku mojej uciesze. Doświadczałem niezwykłego i głębokiego spełnienia, zadowolenia z konsumowania zakazanego owocu. 

Słychać było ciche mokre mlaskanie, a ciepłe powietrze znów wypełnił intensywny zapach seksu. 

-Och kochanie, - szepnęła miękkim, melodyjnym głosem, - jesteś gotowy? 

Doskonale wiedziałem, o co chodzi, nie byłem tylko pewien, jak zakończy się ten epizod. Patrzyłem na jej pizdeczkę ciasno obejmującą mojego ogiera i wiedziałem, że wkrótce stanie się coś, nad czym absolutnie nie będę miał kontroli. 

-Oooo taaak, taaak rozluźnij się, - mówiła, a jej głos podniecał mnie tak samo jak to, co robiła, - rozluźnij się, o tak zróbmy to razem, chłopaku.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...