Szukaj na tym blogu

15 stycznia 2026

Czerwona rybka

11. To nie jest tylko seks


Chwyciłem ją za biodra, mocno, palce wbiły się w miękką skórę. Przycisnąłem się całym torsem do jej pleców, poczułem, jak jej kręgosłup wygina się w łuk, jak sama, bez słów, poddaje się temu, co się dzieje. Pchnąłem ją delikatnie, ale stanowczo niżej, aż dłonie oparła o pień. Nogi rozstawiła szerzej, posłusznie, jakby od zawsze wiedziała, że właśnie tak będzie.

Stałem za nią, dysząc w jej włosy. Czułem zapach soli, jej potu, naszego seksu, który wciąż spływał po jej udach. Była tak blisko, że wystarczyło tylko jedno małe pchnięcie bioder.

Nie przymierzałem się długo.

Wszedłem w nią jednym, zdecydowanym ruchem, aż do samego końca. Była ciasna, obłędnie ciasna, gorąca jak piec, mokra jak morze za nami. Pociemniało mi w oczach. Głębokie, chrapliwe westchnienie wyrwało mi się z gardła:

– O Jezu…

A ona, zamiast się napiąć, zamiast się cofnąć, wypchnęła biodra jeszcze bardziej do tyłu, przyjmując mnie całego.

– Och tak… tak, Kuba… – jęknęła gardłowo, głosem, którego nie znałem. – Bierz mnie. Bierz mnie mocno.

I wszystkie tamy puściły.

Nie było już delikatności, nie było wstydu, nie było „czy na pewno”. Było tylko szaleństwo. Rżnąłem ją mocno, głęboko, z pierwotną, niemal brutalną siłą, której się po sobie nie spodziewałem. Każde pchnięcie wchodziło w nią z mokrym, głośnym plaśnięciem, piasek pryskał spod naszych stóp, a ona jęczała, głośno, bez skrępowania, prosto w noc.

Jej plecy wygięły się w łuk, głowa opadła między ramiona, włosy przykleiły się do karku. Jedną ręką trzymałem ją za biodro, drugą sięgnąłem do przodu, objąłem pierś, ścisnąłem mocno, aż sutek stwardniał mi między palcami. Druga pierś podskakiwała w rytm moich pchnięć.

– Mocniej… – wysapała. – Proszę…

Posłuchałem.

Przyspieszyłem. Piasek pod nami zrobił się mokry od nas, śliski. Czułem, jak ścianki jej cipki zaciskają się na moim kutasie przy każdym ruchu, jak pulsują, jak próbują mnie zatrzymać w sobie na zawsze. Jęknęła głośno, prawie krzyknęła, gdy trafiłem w to jedno, właściwe miejsce głęboko w środku.

– Tam… właśnie tam… nie przestawaj…

Nie przestawałem.

Świat zawęził się do jej ciała, do mojego ciała, do tego dzikiego, mokrego, gorącego rytmu. Morze szumiało za nami, jakby chciało być częścią tego, co się dzieje. Fale podchodziły bliżej, lizały nam kostki, jakby chciały nas połknąć.

Kiedy doszła, zrobiła to całą sobą: zacisnęła się na mnie tak mocno, że prawie zabolało, krzyknęła moje imię w piasek, całe jej ciało zadrżało konwulsyjnie. A ja zaraz po niej, głęboko, z gardłowym rykiem, który zagłuszył nawet szum fal.

Zatrzymałem się dopiero, gdy nie miałem już siły.

Stałem w niej jeszcze chwilę, dysząc, z czołem opartym o jej łopatkę. Czułem, jak oboje drżymy, jak pot spływa nam po plecach, jak piasek przykleja się do spoconych ud.

Potem powoli, bardzo powoli, wysunąłem się. Odwróciła się do mnie, twarz miała rozpromienioną, oczy szkliste, usta opuchnięte.

Nie powiedziała nic.

Tylko przytuliła się do mnie mocno, mocno, i ukryła twarz w mojej szyi.

I wtedy, po raz pierwszy raz tej nocy, poczułem, że to nie jest tylko seks.

To było coś znacznie większego.

Coś, co nie zmieści się w jednym sierpniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...